QUANTEC – niemieckie kwantowe oszustwo do wyłudzania pieniędzy


QUANTEC to najnowszej generacji pseudo lecznictwo, bardzo sprytny i drogi k(w)ant na ludziach chorych. Polega to na tym, że wysyłasz swoje zdjęcie do „laboratorium”, w którym jest ono poddawane rzekomej analizie komputera. Na tej podstawie maszyna wydaje diagnozę, co do twojego stanu zdrowia, ale oczywiście trzeba napisać też co dolega, bo inaczej komputer by nie zgadł. Ale to dopiero początek – później urządzenie leczy twoje pole magnetyczne na odległość! Nowoczesny jawny kant kwantowy na okoliczność tego, że większość ludzi to ciemnota nie mająca pojęcia o fizyce kwantowej. Oczywiście, oszukańcza pseudo metoda cieszy się niesamowitą popularnością, działa w stu procentach i co więcej każdy oszust pseudo uzdrowicielski chce ją zakupić i pomagać innym ludziom, zarabiając przy okazji parę groszy jako jawny wałek na patencie. 

Płacisz 150 zł, wysyłasz zdjęcie, a „biały szum” leczy na odległość

quantec_amulet_kwantowych_oszustowNie ruszasz się z domu, a sprzęt na odległość dobiera odpowiednią terapię. Łaska uzdrowienia spływa dzięki „białemu szumowi”, który dociera nawet, jeśli od urządzenia dzielą cię tysiące kilometrów. Oczywiście, trzeba za to zapłacić. Lekarze i prawdziwi uzdrowiciele ostrzegają: to naciąganie, jawne oszustwo „na odległość”. Informujące o niezwykłym działaniu urządzenia Quantec trafiły niedawno w ręce polskich pacjentów, w tym w Lublinie. O sprawie poinformował prasę Czytelnik, który zaniepokojony przyniósł ulotkę od oszustów do jednej z lubelskich redakcji. – Przed jedną z przychodni młody człowiek wręczył mi reklamę. Wzbudziła we mnie podejrzenia. Obawiam się, że wiele osób może się na to nabrać – opowiada mężczyzna.

Na ulotce czytamy: „Quantec usuwa skutecznie alergie, stres, depresje i nałogi. Pomocny w leczeniu chorób neurologicznych i wielu innych. Instrumentalna biokomunikacja na poziomie perfekcji, bazująca na wytycznych najnowocześniejszej fizyki kwantowej. Nr 1 na świecie” – tyle, że jakoś głównie tylko w Polsce i paru podobnie ciemnych krajach, gdzie naiwny lud kupi takie patenty. Leczyć mają specjalne diody z „białym szumem”, chociaż wiadomo, że diody i ledy mają światło akurat najgorszej jakości czyli niezdrowe. Działają wedle reklamy na nas na odległość. – Gdy zadzwoniłem pod numer podany na ulotce, kobieta poinformowała mnie, że jeśli przeleję na konto 150 zł i prześlę swoje zdjęcie, maszyna wyleczy mnie z depresji – mówi. – Twierdziła, że nie musimy się spotykać, co jest oczywiście wbrew sztuce lekaarskiej, uzdrowicielskiej i szamańskiej. Sprzęt sam ustala, przez ile miesięcy kontynuować terapię, niewątpliwie z korzyścią dla właściciela, któremu trzeba płacić za owo jawne oszustwo. A ja dosyłam kolejne zdjęcia, płacąc za każdym razem 100 zł – relacjonuje niedoszły pacjent.

Zadzwoniliśmy. – Jestem pielęgniarką z dwudziestoletnim stażem. Mam dziesiątki dowodów na to, że maszyna leczy. Zgłaszają się do nas nawet pacjenci z Niemiec. Podczas tej terapii nie muszą odstawiać leków, przepisanych im przez lekarza. Po czasie mija depresja, ludzie wychodzą z nałogów. Sama, dzięki maszynie, wyleczyłam się z przewlekłego schorzenia – przekonuje Ewa Zając, która razem z mężem „uzdrawia” na odległość. – Sprzęt wart 100 tysięcy zł sprowadziłam z Niemiec. To jedno z siedmiu takich urządzeń w Polsce – dodaje. Wygląda na to, że mamy prawdziwy „zajęczy” biznes, gdzie ani leki ani nawet szamani nie są już potrzebni…

Państwo Zając twierdzą, że badanie na odległość nie wymaga obecności lekarza. – Niezwykłe działanie tej energii odkrył już Einstein. Dla ludzi niewyobrażalna była kiedyś komunikacja przez telefony komórkowe. Niektórym więc trudno jest dziś uwierzyć w uzdrawiającą moc „białego szumu”. Quantec ma certyfikat Unii Europejskiej. NFZ sprzętu nie uznaje i nie refunduje badań. To medycyna niekonwencjonalna, która pomaga. Jego tajną moc wykorzystywano już w NASA w komunikacji kosmicznej, zapewnia o tym producent. Działanie białego szumu potwierdzone jest również przez ośrodki naukowe na świecie – mówi Jan Zając, współwłaściciel maszyny kosztującej 100 tysięcy złotych, a czasem z rabatem 80 tysięcy zł. 

Co na to specjaliści? – Każde badanie rozpoczyna się od diagnozy chorego i kontaktu z pacjentem, a nie od oglądania jego fotografii – mówi dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator oddziału toksykologii w szpitalu im. Jana Bożego w Lublinie. – Nie słyszałam o maszynie, która dodatkowo powinna mieć atesty instytucji badawczych – zaznacza.

– To naciąganie klienta. Nie słyszałam nigdy, żeby maszyna wyleczyła kogoś z depresji czy nerwicy. Chyba że działa na czyjąś świadomość jak placebo, a pacjent może sobie finansowo na to pozwolić. Może poprawia samopoczucie – ocenia Dorota Pyrgies, psychoterapeuta z Lublina.

Sceptyczni są też naukowcy. – Brzmi jak wróżba z fusów. Nie słyszeliśmy o takiej maszynie. To kompletna bzdura – mówi dr hab. Bożena Jasińska z Instytutu Fizyki UMCS.

O Quantec nie wiedzą też nic pracownicy Agencji Oceny Technologii Medycznych. – Nie opiniowaliśmy żadnego takiego sprzętu medycznego – informuje Katarzyna Jagodzińska, rzecznik prasowy firmy.

Kilku znanych uzdrowicieli pokpiwa, przypominając, że lecznicze właściwości biopola są znane ale zaledwie jako tako przebadane naukowo, a tak czy owak, emanują owym biopolem jedynie organizmy żywe, czyli ludzie, zwierzęta i rośliny, a nie maszyny – wytwory sztuczne. 

Desant „kwantowego doktora” na polskie uczelnie

Wydział Farmaceutyczny Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu współorganizował sympozjum Integracyjne podejście w profilaktyce i leczeniu chorób przewlekłych i onkologicznych. Niestety nie wszycy zaproszeni prelegenci budzili zaufanie. Dr Amit Goswami wygłosił wykład „Znaczenie i zastosowanie fizyki kwantowej w medycynie.” Nie da się ukryć, że osiągnięcia mechaniki kwantowej okazały się podstawą wielu technologii wykorzystywanych w medycynie. Przede wszystkim, bez mechaniki kwantowej nie byłoby technologii półprzewodnikowych, a więc wszelakich urządzeń elektronicznych. Nie byłoby laserów, z których korzysta się np. w chirurgii czy w pewnych rodzajach tomografii; lasery są też używane w nowoczesnej mikroskopii, w badaniach nad wnętrzem żywych komórek – a te badania przekładają się na wiedzę medyczną. Nie byłoby obrazowania metodą rezonansu magnetycznego. Nie byłoby metod przewidywania właściwości nowych związków chemicznych, a więc także nowych lekarstw. To kilka ważnych przykładów, ale na mechanice kwantowej, a ściślej na jej nieznajomości żerują rozmaitej maści hochsztaplerzy podpiuerający się naukowymi terminami, których nie rozumieją.

Czyżby o tym wszystkim chciał mówić dr Goswami? Ależ nie. Dr Goswami jest przedstawicielem tzw. „medycyny kwantowej” – nie ma to nic wspólnego ani z medycyną, ani z fizyką, ani nawet z szamanizmem czy uzdrawianiem. Jest to tylko kolejny rodzaj pseudo magicznego szarlataństwa i naciągactwa, z tym, że ubrany w pseudonaukowy bełkot zaczerpnięty z terminologii mechaniki kwantowej, jednak bez pojęcia o „kwantach”. W kompletnie pozbawiony zrozumienia sposób żongluje się tam słowami „energia”, „informacja”, „zasada nieoznaczoności” i wieloma innymi. Amit Goswami napisał książkę „Lekarz kwantowy” (Quantum doctor). Jest tam wszystko: ciało witalne, ajurweda, czakry, tradycyjna medycyna chińska, homeopatia, umysł kwantowy, inteligencja ponadmentalna. Autor proponuje leczenie „myśleniem kwantowym” i twierdzi, że „fizyka kwantowa jasno określa charakterystykę relacji lekarz-pacjent”, chociaż fizyka kwantowa, ta prawdziwa, jak dotąd nie zajmowała się tym.

Artykuł Victora Stengera „Quantum quackery” ładnie przekłada na ludzki język, o co naprawdę chodzi w tych wymysłach i dlaczego prawdziwa mechanika kwantowa nie ma z tym nic wspólnego: Chodzi tam o „holistyczną” wiarę, że wszystko w kosmosie jest mistycznie połączone i że można na to wpływać świadomością, która wprawia w wibracje jakiś mistyczny eter. Jednakże, wiara ta jest ubrana w źle rozumiane strzępki informacji o nielokalności kwantowej i funkcjach falowych.

Jest to o tyle dziwne, że dr Goswami naprawdę jest fizykiem z wykształcenia, ale widać wybrał zarabianie na głupich i naiwnych. Zalicza się więc do kategorii tych, którzy zeszli na złą drogę wprowadzania ludzi w błąd. W 1964 roku w Kalkucie zdobył doktorat z teoretycznej fizyki jądrowej, a w latach 1968-1997 pracował na stanowisku profesora na University of Oregon w USA. Na google scholar można prześledzić jego publikacje naukowe i, jak się okazuje, nie całkiem naukowe. Do lat 80-tych XX wieku publikował całkiem normalne prace z fizyki jądrowej w uznanych, recenzowanych czasopismach naukowych. W latach 80-tych XX wieku jednak zaczął odjeżdżać w kierunku lekko schizofrenicznym i publikować w czasopismach nie mających związku z fizyką: takich jak „PSI Research”, „Journal of Creative Behavior” itp. Pierwszy artykuł z tej serii to „Kwantowa teoria świadomości i psi” z 1986 roku. Streszczenie głosi, że autor dyskutuje związek między badaniami psi a kwantową teorią świadomości. Postuluje, że mechanika kwantowa, oryginalnie rozwinięta w związku z atomem, prowadzi naukowców do nowego poglądu na świat, który nie tylko dozwala i wyjaśnia poznanie pozazmysłowe, ale także używa danych z poznania pozazmysłowego, by budować nową naukę o świadomości.

A potem już sypnęło samymi publikacjami z tej dziedziny. Prof. Goswami porzucił fizykę i najwidoczniej dlatego przestał być profesorem, a stał się misjonarzem najbardziej tandetnej i najbardziej oszukańczej części amerykańskiego New Age. Uniwersytet widać podziękował mu za współpracę, chociaż można znaleźć w internecie wzmianki, że raczej odszedł na emeryturę lub rentę. Jeszcze w 2003 roku prowadził prawdziwe zajęcia z informatyki na University of Oregon. Tymczasem, były badacz zaczął odjeżdżać w stronę biologii i publikować „kwantowe wyjaśnienia” czyli płytkie hipotezy dotyczące teorii ewolucji, proponując, że stoi za nią jakaś kosmiczna świadomość, przejawiająca się w mechanice kwantowej. Następnie „wyjaśnił kwantowo” rezonans morficzny Sheldrake’a, pseudonaukowy koncept, zgodnie z którym samoorganizacja we Wszechświecie opiera się na tajemniczej kosmicznej pamięci i telepatycznej łączności pomiędzy bytami. A dalej już tylko gorzej – długa lista publikacji o kwantowym wszystkim: „duchowej ekonomii”, „kwantowym biznesie”, no i oczywiście „kwantowej medycynie”. Każdy może uprawiać mistykę czy ezoteryzm, ale mieszanie pojęć ze świata nauki i techniki z refleksjami metafizycznymi i rozważaniami duchowymi jest zwyczajnym oszustwem.

O „medycynie kwantowej” można by napisać dużo więcej, gdyż to nie tylko dr Goswami i nie tylko ta nieszczęsna konferencja we Wrocławiu. Okazuje się, że jest mnóstwo pseudo uzdrowicieli oferujących uzdrawianie „kwantami”. Dotyk kwantowy – uzdrawiająca moc dłoni czyli kolejna amerykańska ściema w postaci kiepskiej bioenergoterapii, za to za ogromne pieniądze. Uzdrawianie kwantowe – leczenie bez skalpela, na odległość, aby się nie męczyć widokiem schorowanych pacjentów od których wyłudza się kasiorkę, bo przecież sumienie może wybuchnąć oszukańczym pseudouzdrowicielom. Myślenie kwantowe, cudaczenie kwantowe, barsowanie i co tam jeszcze, ciągle pod nową postacią, bo oczywiście szybko się okazuje, że to nie działa i trzeba znaleźć nową nazwę na swoje oszustwo made in USA. Pod hasłem „terapia kwantowa” otwiera się w wyszukiwarce cała masa reklam gabinetów zarabiających na „uzdrawianiu”, w swej istocie, na pseudo uzdrawianiu, zwykle „na odległość”.

Nie wypowiemy się tutaj o pozostałych prelegentach wrocławskiej konferencji z pogranicza medycyny naukowej i pseudouzdrowicielskiej fatamorgany, ale lepiej zapraszać doświadczonych chińskich akupunkturzystów, specjalistów od terapii ziołami czy hipnozy, bo w tej materii przynajmniej wiele badań przeprowadzono i wiadomo do czego metody stosować, jakie mają ograniczenia etc. Być może są tam zupełnie normalni lekarze, nieświadomi, w czym biorą udział, a może z ciekawości chcieli się przyjrzeć nowym trendom i modom uzdrowicielskim. Jednak pewne tytuły innych wystąpień także włączają dzwoneczek alarmowy, zarówno prawdziwym uzdrowicielom, szamanom, jak i lekarzom oraz naukowcom. 

Okazuje się tymczasem, że Wrocławski Uniwersytet Medyczny to nie jedyna polska uczelnia, która dała się nabrać na dr. Goswamiego. Najpierw zaserwujemy lajcik: Biblioteka Politechniki Gdańskiej w 2014 roku nabyła książkę Goswamiego „Kwantowy umysł”, wydaną przez białostockie Studio Astropsychologii, które lubi publikować ściemę, chociaż czasem miewa i jakąś dobrą książkę. To nie koniec: Jeden profesor z Gdańska chyba wypożyczył tę książkę, bo w 2014 roku w Wyższej Szkole Społeczno-Ekonomicznej w Gdańsku z całkowitą powagą zacytował Amita Goswamiego w wykładzie inauguracyjnym na początek roku akademickiego.

To może coś lepszego: W 2012 roku Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej zaprosiła dr. Goswamiego na wykład, jak radzić sobie ze smutkiem i przezwyciężać depresję (o czym donosi serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej). Co ciekawe, na stronie SWPS okazuje się, że wykład był raczej o tym, jak zostać milionerem! Niewątpliwie wszechstronny jest ten pan doktór, a i pewnie chętny aby zostać milionerem, bo z uprawiania prawdziwej nauki, to wielu uczonych głodem przymierało w historii.

A teraz trzymajcie się: Wykład dr. Goswamiego „Quantum activism” był w programie studiów doktoranckich z psychologii na SWPS!

Złowroga dioda kwantowa 

Radionika, to możliwość skanowania i informowania pól morfogenetycznych. Wszystko w otaczającym nas świecie posiada takie pola, są to zarówno przedmioty, rośliny jak i zwierzęta. Każde pole zawiera kompletną informację o otaczanym przedmiocie i utrzymuje kontakt ze wszystkimi polami tego samego rodzaju. Pola morfogenetyczne (według hipotezy Ruperta Sheldrake’a) są fenomenem elektromagnetycznym i można je zmieniać poprzez elektromagnetyczne drgania. – Głosi artykuł na stronie pani Heleny Czarnojan, pracującej w Niemczech pseudo uzdrowicielki czy może raczej oszustki. Jej firma oferuje w sprzedaży ów „Quantec – radioniczny system komputerowy”. Niestety, nie ma jakichkolwiek planów konstrukcyjnych ani technicznych opisów jak to urządzenie jest zbudowane, co jest normą w wypadku komputera, telefonu czy tomografu komputerowego. Nie ma też gwarancji ani serwisu do maprawy urządzenia, gdyby przestało działać, zepsuło się.

quantec_kwantowe_wyludzenia_pieniedzyReklama jest ładna, ale brakuje jakiejkowiek rzetelnej informacji technicznej o urządzeniu ani o technologii diody z rzekomym „białym szumem”, który ma się kojarzyć z bioterapią oferującą leczenie białym światłem.

· Quantec® jest najnowocześniejszym i najczęściej sprzedawanym radionicznym systemem komputerowym na świecie. Wykorzystuje on nową technologię diody z białym szumem.
· Generator (sercem jest dioda z białym szumem) skanuje pola biologiczne w ciągu kilku minut.
· Wynik przebiegu generatora jest terapeutyczną propozycją, gotową do radionicznego nadawania.

Generalnie, jako uzdrowiciele nie mamy nic do dziwnych metod leczniczych, póki nie szkodzą lub nie każą np. rezygnować z terapii raka czy zażywania koniecznych leków jak insulina przy cukrzycy. Siła sugestii jest przecież ogromna, a sugestopedia dobrze jest przebadana naukowo i statystycznie. Wiadomo nawet, że nie każdy może być sugestopedą czy hipnotyzerem. W badaniach klinicznych placebo ma niezerową skuteczność, a w niektórych chorobach – neurologicznych – czytamy, że dochodzącą nawet do 70%. No więc do placebo czy sugestopedii nic nie mamy, ale ta dioda z białym szumem rozczula i bawi, bo chcemy zwyczajnie poczytać o niej w podręcznikach do fizyki, radioelektroniki i w stosownych pracach naukowych.

Dokumentacja techniczna urządzenia mówi nam, jak ono działa:

Środki ukazujące się na stronie terapeutycznej można wybrać w dwojaki sposób:
• Poprzez generator, który automatycznie skanuje pole biologiczne i na zasadzie simile porównuje z Informacjami zawartymi w bazach danych.
• Poprzez własny wybór z baz danych wg przez siebie stosowanej metody: np. testowanie, kinezjologia itd.

Software zawiera 5 baz danych:
• Afirmacje
• Obciążania
• Homeopatyczne zwierciadło duszy
• Sabotaż
• Porada dla przedsięwzięcia (działalność gospodarcza)
Obecnie dysponujemy ponad 200 bazami danych.

Po ustaleniu terapii, odpowiednie informacje „wysyła się na diodę”, tak że ta zostaje zaprogramowana do „naświetlania” pacjenta w odpowiedni sposób i w wyznaczonych odstępach czasu. Proszę zwrócić uwagę, że prócz działania leczniczego, dioda może być zaprogramowana na sabotaż! Nie ma to jak komuś podłożyć taką złowrogą diodę – kury przestaną się nieść, a krowa nie da mleka. 

Jak zarobić miliony na białym szumie i naiwnych osobach bez pojęcia o fizyce

Szum biały (ang. white noise), charakteryzuje się płaskim (teoretycznie) widmem mocy. Oznacza to, że widmo tego szumu zawiera wszystkie możliwe częstotliwości i każda z nich ma równą moc. Innymi słowy, że na każdy równy zakres częstotliwości przypada jednakowa moc. Jest to jednak tylko możliwość teoretyczna, gdyby bowiem szum ten zawierał rzeczywiście wszystkie możliwe częstotliwości (od zera do nieskończoności), to jego moc byłaby nieskończona, co oczywiście nie jest możliwe. Rzeczywisty szum biały jest więc zawsze przybliżeniem szumu doskonałego obowiązującym do pewnej częstotliwości, powyżej której jego moc maleje. W układach analogowych jest to określone ich częstotliwościową charakterystyką przenoszenia. W układach cyfrowych granicą tą jest połowa częstotliwości próbkowania. Szum biały ma tzw. „strukturę fraktalną”, co znaczy, że wygląda on (z dokładnością do ograniczeń sprzętu) tak samo, niezależnie od skali, w jakiej go oglądamy. Spośród trzech omawianych zwykle podstawowych rodzajów szumów (pozostałe to szum różowy i czerwony) ma on najostrzejsze brzmienie, nieco podobne do głoski „ssss” lub syku sprężonego powietrza uchodzącego na przykład z opony. Nazwy szumów – określane kolorami ze względu na podobieństwa ich widm do odpowiednich widm fal świetlnych – są jedynie tradycyjne i umowne, a za najbardziej leczniczy uznawany jest szum zielony wydawany przez lasy, łąki i łany zbóż czyli przez żywą przyrodę. 

Quantec jest „urządzeniem” mającym wykorzystywać fotony splątane, a kilkanaście takich urządzeń pracuje w naszym kraju, przy czym wróżymy im niesłychany sukces z chwilą gdy właściciele zorientują się, jakie są ich rzeczywiste możliwości w zakresie generowania pieniędzy, a klienci nie dowiedzą się jak są oszukiwani. Urządzenie składa się z diody generującej biały szum i oprogramowanie. Taką białoszumową diodę można zbudować w (oparciu o diodę Zenera) za kilkanaście złotych, ale Quantec jest w cenie samochodu za 100 tysięcy złotych (niezła przebitka) – to mówi jak cenne jest dobre „know how” w dziedzinie oszukiwania naiwniaków czyli polskich baranów. Używana głównie w akustyce dioda generująca biały szum, jest bardzo prosta do skonstruowania, chociaż musi spełniać pewne szczególne warunki, a to dlatego, że wszystko na nią wpływa i może zakłócać jej działanie. Zauważono, że jeśli partie szumu potraktować jako próbki pełnego spektrum fal, to można w nim znaleźć każdą częstotliwość, a cały trik polega teraz na identyfikacji konkretnej fali i jej „przeciwieństwa” czyli jej splątanej bliźniaczki. Niestety, nie ma możliwośći wysłania kwantów z takiej diody akurat do konkretnej wybranej osoby, chyba, że diodą oświetlać pacjenta z bliskiej odległości… 

Moduły wzmacniaczy szumowych z białym szumem są także dostępne w handlu i niezbyt drogie. Przykładowo, wzmacniacze serii NC1000 to moduły szumowe wytwarzające szum biały Gaussian z poziomem aż +13dBm. Używane są do generacji szumów na wysokim poziomie np. w zastosowaniach CATV, łączość szyfrowana, systemy zakłócania-jamming. Każdy moduł NC1000 zawiera wybraną hermetycznie zamkniętą diodę szumową. Lampy szumowe oparte na diodzie Zenera można w Polsce kupić w cenie za 10 do 20 złotych sztuka, ale są naiwni, którzy kupią sobie za 100 tysięcy złotych, oprawione w trzy oszlifowane na kulisto lub diamentowo kwarcyty różowe, gdzie kula 5 do 10 centymetrów kwarcytu kosztuje 30-100 złotych (czasem nawet 200 zł), a kawałek trójkątnej szybki u szklarza kolejnych kilka złotych, no i jeszcze trzeba sobie kupić laptopa i kabel do USB… 

Twórcą Quantec’a jest heilpraktiker (rzekomy specjalista medycyny niekonwencjonalnej) Peter von Buengner, który prowadzi w Monachium Centrum Terapii Naturalnych oraz tak zwane badania nad diodą białego szumu.  W roku 1998 dioda białego szumu uzyskała patent US05830064 dla urządzenia, które rzekomo ma służyć jako most łączący świadomość z software czego w żaden sposób nawet nie próbowano udowodnić naukowo (same hipotezy). Peter von Buengner wykorzystał tę diodę w połączeniu z komputerem do rzekomego analizowania pola morfogenetycznego pacjentów i leczenia ich. Tak powstał Quantec, diodowa maszynka do zarabiania ogromnych pieniędzy za sprzedanie amuletu z diodą za kilkanaście złotych czy tam za kilka euro. Pogratulować przebitki na sprzedaży diody Zenera. Patent oczywiście, nie dotyczy dobrze znanej diody, tylko jej rzekomych czy lepiej może urojonych zastosowań, które jednakże nigdy nie zostały ani potwierdzone ani udokumentowane. Panu uzdrowicielowi widać znudziły się męki nad chorymi pacjentami i zaczął na nich zarabiać prawdziwe pieniądze. Dioda nie ma jak zaszkodzić, bo pacjent jest za daleko od urządzenia i nawet prąd z zasilacza do komputera go nie kopnie, zatem ryzyko niewielkie, a udowodnić nieskuteczności nie ma jak, bo jak dotąd nie udowodniono ani trochę, że to mogłoby jakoś zadziałać. Słuszność zapewne mają numerolodzy dowodzący na podstawie cyfr, że Peter von Buengner jest z charakteru oszustem finansowym, demagogiem, patologicznym kłamcą i jednostką totalnie zepsutą moralnie (demoniczną), stąd i oszwabianie ludzi rodem z Niemiec przez takie wcielenie zła.

quantec_kwantowe_oszustwo_biznesoweZapamiętajcie, nawet jak byliście ciency z fizyki, że dużo fotonów daje chociażby latarka, ale w miarę jak się od latarki w nocy oddalasz, jej jasność stanowczo maleje, i jakoś nie ma sposobu, aby fotony z latarki doleciały tylko do ciebie na drugą półkulę planety Ziemia, kiedy sobie tego zażyczysz. Musisz ty podejść do latarki albo ktoś z latarką musi podejść do ciebie. Za to wedle wyznawców sekty Quantec, bardzo niewielka ilość fotonów z maleńskiej diody, nie tylko znajdzie ciebie, ale także uzdrowi! Tymczasem normalna światłoterapia przeciwdepresyjna wymaga niesamowicie mocnej żarówki, tak z 10 tysięcy lumenów, i to aplikowanej z bliska, na twoją skórę… To chyba wystarczy, żeby puknąć się w czoło patelnią aż zobaczy się gwiazdki, które też przecież świecą jak małe diody, i można za darmo przekazać im informację mentalnie, co nam mają wyleczyć…

Pierwszą osobą z Polski, która dała się wkręcić w tandetne oszustwo biznesowe pod nazwą Quantec była Helena Czarnojan, która w 2005 roku przywiozła owo oszukańcze urządzenie do Polski i zachęciła kolejnych naiwniaków i naiwniaczki do wydania ogromnych pieniędzy, podczas gdy leczniczy biały szum, taki, który na nas rzeczywiście zadziała można sobie wytworzyć akustycznie samodzielnie, całkiem za darmo, za kilka kalorii – po prostu sycząc przeciągle: sss (udająć węża). Lampa z żarówką do naświetlania białym światłem – to także rezonans białego szumu, też znacznie taniej wyjdzie. Gdyby panienka nie mająca pojęcia o diodach, szumach i kwarcytach uczyła się uczciwie zarówno w szkole jak i na kursach technik uzdrawiania, na pewno by o tym syczeniu dającym biały szum wiedziała… Pewnie biznesowi oszuści i szalbierze od Quantec’a na ukojenie nerwów posyczą sobie kilka minut, oszukani czy tam „sssquanteckowani” w sedes pacjenci też, a to o wiele więcej da naszemu zdrowiu niźli wysyłanie zdjęcia na drugi koniec Polski… 

Gratulujemy skrajnie wysokiego poziomu naiwności, nieuctwa i głupoty wszystkim tym oszwabionym przez Niemca, którzy kupili sobie ów tandetnie nowoczesny amulet kwantowy… A teraz wynocha na dwuletni kurs podstawowy prawdziwego uzdrawiania – bioenergoterapii, do cechu rzemiosła. 

I nie dziwimy się, że owa przedstawicielka Quantec’ka nie publikuje swojego zdjęcia na Facebooku, chociaż Google to i owo zachował dla potomnych…

Reklamy

Jedna odpowiedź to “QUANTEC – niemieckie kwantowe oszustwo do wyłudzania pieniędzy”

  1. pieczarek Says:

    Bardzo ciekawy artykuł, dużo się z niego dowiedziałam. Jestem uczulona na oszustów, kiedyś jedna kobieta mnie oszukała i wyłudziła ode mnie pieniądze. Każdy kto to czyta, uważajcie na panią Ewe H.L http://6iiba7p4.dotests.com/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: