Regresing i Leszek Żądło – sekta upadłych aniołów


Leszek Żądło i demoniczna sekta regresing

Charakter doświadczenia wewnętrznego analizujemy po skutkach w wymiarze indywidualnym jak i w stosunku do bliźnich, a nie po treści publikacji pseudo duchowych i pseudo ezoterycznych. Nie zawsze jednak głosiciela prawd rzekomo duchowych znamy osobiście na tyle, żeby wnioskować po jego życiu czy codziennym funkcjonowaniu. Jak zatem zweryfikować rzekomo system duchowy, który głosi jak przykładowy regresing Leszka Żądło? W dobie internetu mnożą się strony oświeconych mesjaszy, channelingowców, następców Jezusa i samych Jezusów, wizjonerów anielskich, autorskich szkół bioterapii, ezoteryki i sam czort wie czego. Jak mamy rozpoznać, który rzekomy system duchowy jest właściwie ukierunkowany na zintegrowanie jaźni i osiągnięcie swojej pełni? Wielu zastanawia się czy lider regresingu taki jak Leszek Żądło jest mistrzem oświeconym, guru, satanistą, oszustem duchowym, zdolnym psychotronikiem, czcicielem Lucyfera, channelingowcem, upadłym aniołem, strzygą czy może jakimś innym demonem.

Leszek Żądło sekta regresing

Leszek Żądło – Sekta Regresing

Część ludzi zajmujących się regresingiem twierdzi, że widzą przeszłe wcielenia swoje i innych ludzi. Część z nich rzeczywiście ma czasem coś mądrego do powiedzenia, ale to może być przypadek. Większość z nich jednak tak bredzi, jakby byli we władzy upadłych duchów, demonów. I ta właśnie większość regreserów powinna poddać się egzorcyzmowaniu, oczyszczeniu z hipnotycznego opętania. Część bowiem upadłych aniołów, które gloryfikują zło, stosują diaboliczne oszczerstwa, to złośliwe istoty opętujące naiwniaków, którzy chcieliby od nich dostać moc. Upadłe anioły stawszy się demonami często w odczuciu zwykłych ludzi emanują niezwykłą mocą duchową i psychiczną, parapsychiczną. Nie jest to jednak boska moc anielska, jaką dysponowały w dniach swej świetności, ale ma ona wpływ na innych ludzi. To dlatego jednostki te często są zauważane, stają się liderami psychikami, takimi jak Leszek Żądło, Andrzej Struski aka Gryf144 czy sam Edward Mielnik razem z ich demonicznymi mocami rodem z czarnoksięskiej Atlantydy.

Leszek Żądło to satanistyczny psychik, który ścieżki duchowego rozwoju jeszcze nawet nie rozpoczął, chociaż jak każdy mógł się książek na ten temat naczytać i ma jakieś koncepcje o czymś, o czym nie ma w praktyce pojęcia. łatwo jest kupić trzy książki o hunie i napisać na ich podstawie swoją własną, tyle, że tak napisana przez Leszka Żądło książka nie wnosi nic nowego do tematu i lepiej te trzy z których się plagiat robiło sprzedawać. Sporo takich osób spotkamy w środowiskach psychotronicznych, zatem jeden więcej czy mniej nie dziwi. Oczywiście, mroczne, demonicznej jakości byty czy osoby będą lgnąć do nieco bardziej mrocznej osoby jako do swojego naturalnego przywódcy. Taki psychik może być czasami okresowo dobry jako uzdrowiciel czy jakiegoś rodzaju terapeuta ale nie powinien wykraczać poza ścisłe ramy terapeutycznych zastosowań danej metody. Wtedy wszystko będzie dobrze, jednak w wypadku sekty satanistycznego rodzaju jaką stworzył Leszek Żądło nie jest. Z samej demonicznie satanicznej wibracji imienia Leszek wynika, że jak osoba będzie dalej identyfikowana przez takie imię, to w tym życiu zawsze będzie należeć do niskich, mrocznych, ściemniających poziomów. Jest to dość mocna wskazówka znana od wieków, jeśli personalia osoby są autentyczne i niezwykle rzadko taką interpretację trzeba zmodyfikować z powodu jakiś specyficznych okoliczności. 

Prowadzony przez regreserów Leszka Żądło portal nazywający się „cudownym” od wielu lat prowadzi kampanię oszczerstw, inwektyw, pomówień, urojonych insynuacji przeciwko niektórym liderom oraz ruchom duchowym. Kampania inwektyw i oczerniających pomówień trwa już co najmniej od 2002/2003 roku, co w 2012 roku daje ponad 10 lat oczerniania wielu osób, w tym kilkunastu liderów rozwoju duchowego. Cudowny czy raczej cudaczny portal regreserów i ich zregreserowanych (uwstecznionych umysłowo) pacjentów kipi za sprawą Leszka Żądło jako przywódcy tej hałaśliwej sekciarskiej grupki wyjątkowym jadem nienawiści, a regreserów takich jak występujacy tam łysy karzełek i furiat pod ksywką „Cugol” z Gorzowa Wielkopolskiego wielokrotnie przesłuchiwała i upominała policja, a nawet ze dwie prokuratury. Stalking, nękanie, pomawianie, dyskredytowanie, oczernianie – to typowa działalność regreserów jak i ich pacjentów oraz szefów całego tego bałaganu, znanej pary wieloletnich kochanków: Leszka Żądło z Tolkmicka (nie mylić ze znanym saksofonistą) oraz Ewy Kałuskiej z Nekla pod Poznaniem.

Paranoicy mają silny wpływ na osoby w bliskiej relacji, szczególnie uczuciowej, potrafią elokwentnie infekować swoimi urojeniami osoby o psychice generalnie słabej z gatunku bierno-zależnych ale ze skłonnościami do myślenia urojeniowego. Wygląda to na dar przekonywania czy charyzmatyczny wpływ, ale nim nie jest i wcale nie jest łatwo rozróżnić pomiędzy rzeczywistą charyzmą, a obłędem. Uczył o tym już Hipokrates, zatem w medycynie jak i w uzdrawianiu nie jest to problem nowy, a raczej bardzo stary. Paranoik zwykle potrafi zjednywać sobie ludzi wytwarzając relacje bliskości, a potem uprawiając komunikację w jedną stronę. Nie przyjmuje tego co ty do niego mówisz, tylko urabia ciebie, aż będziesz myśleć to co on. Niby wygląda to na zwykły proces nabywania wiedzy i kompetencji czyli relację nauczyciel i uczeń, ale problem jest w tym, że system wartości paranoika nie pochodzi ani z rzetelnej nauki od jego mistrzów, ani z duchowego objawienia od dobrych i światłych istot, tylko z urojeń chorobowo zmienionej psychiki oraz mózgu. W praktyce nie jest łatwo odróżnić paranoika od normalnie wykształconego specjalisty, a tym bardziej od osoby uduchowionej, której wiedza pochodzi z boskiego źródła poprzez objawienie. Medycznie możemy jednak badać różnicę pomiędzy wiedzą materialną a wiedzą paranoika i obserwować jakie oszczerstwa czy pomówienia preparuje. I tutaj łapiemy paranoika i jego zespół psychotycznie zainfekowanych zombie za rękaw, gdyż szerzą szereg nieprawdziwych informacji próbując je zracjonalizować tak, żeby były jak najbardziej wiarygodne w odbiorze wszystkich przypadkowych czytelników cudownego portalu, tej w zasadzie destrukcyjnej, bo opartej na urojeniach, sekty regresing ™.

Ludzie produkują oszczerstwa, oczerniają z różnych powodów. Czasem z zemsty, realnej bądź urojonej, czasem z zadrości o pozycję czy dorobek intelektualny, czasem z powodu tego, że są w naturze swej demoniczni i nie potrafią inaczej windować swojej kariery niż cudzym kosztem, kosztem deprecjonowania innych ludzi, takich, którzy ich zdaniem im zagrażają. Podłoże lękowe, poczucie zagrożenia u takich osób bywa na tyle silne, że własne obawy zamieniają w coś, co wykracza poza zwykły poziom wątpliwości czy zdrowej krytyki, a wchodzi na poziom deprecjonowania z pomocą chorobliwych podejrzeń, rzucania cienia w postaci oczernienia, a dalej oszczerstw i niemerytorycznych ataków. Następny poziom to urojenia i szukanie dowodów, że są prawdziwe. A urojenia nigdy nie są prawdziwe. W takie stany popadają ludzie, którzy nie mają pojęcia o ludzkiej psychice, nie rozumieją mechanizmów swoich produkcji, nie mają pojęcia o terapiach umysłu.

Widać jasno, że osoba czy osoby piszące na tej stronie regreserów Leszka Żądło nie są ani terapeutami ani osobami zaangażowanymi w rozwój duchowy. Takie kółka wzajemnej adoracji na bazie energii oszczerstw i pomówień oraz urojeń są charakterystyczne dla mrocznych, demonicznych dusz z niższych satanicznych rejonów prymitywnej mentalności. Oczywiście zawsze jest szansa, że jak takie osoby coś tam próbują praktykować i zrobić ze sobą, to po latach pracy może się trochę oczyszczą i zrozumieją, że tkwiły w mrocznym demonicznym bagnie i poprawią się, poszerzą swoje horyzonty myślenia o metody i techniki pracy, których na niskich poziomach demonizmu (zamroczenia umysłu) ani nie rozumieją ani może nawet nie potrzebują. Kret musi żyć w podziemiu i nie może za często wychodzić na światło słońca, bo jest kretem. Podobnie dżdżownice czy nawet lisy.

Jeśli grupa ludzi taka jak regreserzy od wielu lat szerzy od wielu lat nienawistny jad z powodu urojeń w jakie popadła, to ten jad staje się toksyczną, a czasem wręcz demoniczną wibracją takiej grupy. Wtedy mogą się pojawić symptomy chorobowe takie jak ból głowy czy rozwolnienie, zaburzenia równowagi, ciężki i bolesne łydki, nudności, jakieś zawirowanie w głowie, zaburzenia rytmu serca, duszności, trudności z patrzeniem, bóle stawów, bóle nieokreślone czy wędrujące, lęk fobiczny, sińce czy swędzenia. Takie są bodaj najczęściej spotykane objawy kontaktu z atakiem psychicznym, z nienawistną i brudną energią, z patologiczną, nawarstwioną złośliwością, ze skrywaną pod słodką PR-maską uprzejmości szczerą wrogością, zazdrością czy jadowitą nienawiścią. Podobnie można odczuć dokonywane z premedytacją ataki czarnych magów, w tym satanistów, lucyferycznych lightworkersów czy kościelnych egzorcystów jak Posacki czy Natanek, jeśli jakiś księżulo zacznie cię egzorcyzmować na odległość. Wrażliwsze osoby takimi reakcjami odczuwają także niechciane wpływy mające na celu zmodyfikowanie ciebie w jakiś sposób, nawet jak jest to modlitwa o nawrócenie na cośkolwiek czy tym bardziej złośliwy atak psychotroniczny satanistów z regresingu.

Myśleć każdy sobie może co mu się żywnie podoba. Myślenie sobie jednak jest czymś innym od wypisywania bzdur w internecie na widoku publicznym. Skoro ktoś nie może ujawnić swojej wiedzy, a nie zakazał mu ujawniania czegoś sąd lub tajemnica służbowa np. z powodu pracy w Bezpiece takiej jak ABW, to znaczy że zmyśla, fantazjuje albo ma urojenia. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że Leszek Żądło lub ktoś ważniacki z jego otoczenia cierpi na jakiś rodzaj urojeń lub może źle interpretuje jakieś treści, których nie chce pokazać bo się wstydzi zdemaskowania rojeń. Tacy panowie lubią wiele rzeczy badać wahadłem albo różdżką, a że materialnie wyniki są kiepskie, bo nie umieją ani studni wykryć w sposób potwierdzony przez odwiert, ani skarbów znaleźć, ani odróżnić słoika z trucizną od słoika z jedzeniem, jeśli jest w papierowej torebce, to wahadło takim osobom potwierdza ich podejrzenia a nawet urojenia. Takie potwierdzanie własnych urojonych czy zwyczajnie błędnych przypuszczeń czy domniemań powoduje, że osoba wchodzi w zaklęty krąg błędnej wiedzy i z całym swoim autorytaryzmem przekonana jest, że ma rację, bo wahadło tak powiedziało.

Niestety takie podejście do badań, praktykowane także w odniesieniu do tak zwanych stopni rozwoju duchowego (RD), bez weryfikacji materialnej i poprawiania swoich błędów nieuchronnie prowadzi do stanów psychotycznych i urojeniowych, co każdy lekarz specjalista od psychiki przyzna. Jest to już poziom nieszkodliwego pacjenta psychicznego, który swoje podejrzenia sam sobie potwierdza. To niech wahadłem sprawdzi czy jestem właścicielem osła, kota, psa, chomika, oraz telefonu satelitarnego. Szybko okaże się, że jego trafienia sięgają dna, a o mnie nic nie będzie w stanie powiedzieć. Wiem to stąd, że próbuje przypisać mi rzeczy, które nigdy nie miały miejsca. To się nazywa krąg paranoicznej podejrzliwości. Pacjent podejrzewa, sam sobie potwierdza, a w ostatnim stadium psychozy sam sobie produkuje, wysyła i sam sobie wahadłem potwierdza, że to upatrzony przez niego delikwent. W Polsce niestety można człowieka trzymać w areszcie wydobywczym długo na podstawie pomówień nawet jednej takiej psychotycznej osoby, bez dowodów merytorycznych. Trwające przynajmniej od 2003 roku działania Leszka Żądło z jego pomówieniami, okresowo się nasilające, jak w latach 2005-2008, niejako kolejne ataki psychotyczne w postaci kampani oszczerstw, to jakiś rodzaj psychozy, całkiem prawdopodobne, że jest to skutek jego autorskiego wymysłu w postaci regresingu, który w rzeczywistości jest satanistyczną paranoją, paranoicznym urojeniem.

Puste są i pozbawione faktów życiorysy panów NIKT, czyli ludzi z demonicznej nicości i świata, takich jak życiorys Leszka Żądło. Brakuje wszystkich faktów, co wskazuje, że być może nawet z podstawówką były problemy. Jeśli nie ma się czym pochwalić, to oczywiście człowiek zakompleksiony i zafiksowany wstydzi się ujawnić to o sobie. U nawiedzonych zaburzeniami psychicznymi brakuje wszelkich faktów, nawet daty i miejsca urodzenia. Niestety osoby zaburzone psychicznie zapominają podawać istotnych, kluczowych faktów tyczących swojego życia. Nie ma miejsca ani daty urodzenia, nie ma nic do jakiej szkoły chodził, wiadomo, że pracował w szkole i miał kontakt z młodzieżą, ale to może oznaczać, że był tam woźnym, palaczem albo portierem, niekoniecznie nauczycielem. Nie wiadomo jakiego przedmiotu uczył, ale woźny nie uczy żadnych przedmiotów, za to kontakt z młodzieżą ma na pewno. Jednym z problemów psychologów i psychiatrów jest wyciągnąć z pacjenta konkretne fakty z jego życia, wszystko co, gdzie i kiedy. Zdarza się, że pacjenci nie pamiętają albo nie chcą wspominać części swojej przeszłości. Leszek Żądło wspomina, że ponoć wyleczył się z jakiejś choroby i tak poświęcił się uzdrawianiu, magii, hunie, psychotronice, a w rzeczywistości sprzedał duszę diabłu. Inni uzdrowiciele, których spotykamy szeroko opisują kiedy i z czego oraz jak się wyleczyli w swoim życiu, czego i od kogo się uczyli. Opis Leszka Żądło jest tak lapidarny, że można mieć wątpliwość czy rzeczywiście taki fakt miał miejsce. I oczywiście Leszek Żądło uczył się huny z trzech książek, które zakupił, zatem kahuny na oczy nie widział, o czym w środowisku psychotronicznym krążą niewybredne dowcipy. U Leszka Żądło nie ma życiorysu, nie ma faktów, jest kilka marketingowych sloganów zamiast notki biograficznej. Typowe dla chorych umysłowo i oszustów którzy bardzo boją się zdemaskowania.

Takie są życiorysy, autobiografie osób w rzeczywistości silnie zaburzonych psychicznie. I niestety nie jest to żadne uduchowienie ani urzeczywistnienie czy przebudzenie, tylko wiele możliwych poważnych chorób psychicznych, w przebiegu których pojawiają się także treści metafizyczne, tyle, że jako zjawiska urojeniowe, halucynacyjne, a nie jako realne doświadczenia duchowe. Autobiografie jakie prezentuje Leszek Żądło nie są faktograficzne tylko halucynacyjne, oderwane od miejsca, czasu, pozbawione elementarnych materialnych faktów. Brakuje także podstawowych informacji od kogo uczył się regresingu, psychotroniki, huny i podobnych rzeczy. Wiedza systemowa nie bierze się „z kosmosu”, gdyż nawet jak pochodzi z kosmosu, to już była objawiona. Nie ma powodu, żeby objawiać ludziom to, co już jest objawione i czego można się nauczyć od istniejących mistrzów, nauczycieli, specjalistów.

To, co o sobie napisał reklamowo jako życiorys czy notkę autobiograficzną Leszek Żądło, to często tak wygląda jak w szpitalach psychiatrycznych psycholog każe napisać życiorys pacjentom. Piszą wtedy: „10 lat robiłem na budowie’, „po szkole poszedłem do pracy”, „interesowałem się czytaniem książek”, „dużo grałem w piłkę”, „starzy kazali mi iść do pracy to poszedłem i dotąd nie wróciłem do domu”, „po studiach wyjechałem do pracy zarobkowej, jeździłem z brygadą po Polsce”, „jak się urodziłem to matka poszła w tango”, „dawno temu coś na mnie zstąpiło i stałem się Buddą”, „Jezus z Maryją do mnie przychodzą i wtedy mnie paraliżuje”… I właśnie po takich życiorysach, w których praktycznie nie ma żadnych materialnych faktów pozwalających na identyfikacje miejsca, czasu, osób i faktów (kto, co, gdzie, kiedy, ile, jak długo, odkąd, dokąd), rozpoznaje się zaburzenia i choroby psychiczne. W rozwoju duchowym, jest to jeden z ważnych punktów po których odsiewamy ziarno od plew, odróżniamy mistrzów duchowych od pomyleńców. Osoby o takich tendencjach zwykle nadają się na pacjentów psychicznych, ale nie nadają się na terapeutów ani tym bardziej na ścieżkę rozwoju duchowego, chociaż w swej chorobie często aspirują do uduchowionych pozycji.

Ludzie z nieoczyszczoną psychiką, zagmatwani na poziomie elementarnych pojęć, z problemami używania czy nieużywania słów i pojęć, pokazują niską jakość swojej umysłowości, niską jakość inteligencji i niski, prymitywny poziom ewolucji na portalu regresingu i regreserów. Oczywiście to nie dziwi, gdyż na terapie takie jak regresing czy na inne metody uzdrawiania często przychodzi dużo ludzi z problemami, ludzi chorych czy zaburzonych, szukających leczenia i pomocy. Regresing Leszka Żądło to nie jedyna metoda terapeutyczna w której jest to problem, jeśli chce się z pacjentów robić terapeutów. Praktykujący rozwój duchowy, medytację, wobec bezinteresownej nienawiści różnych środowisk takich jak regresing powinni praktykować ochronę psychiczną i magię obronną. Czarną magię i czarnoksięstwo, wszelkie wpływy psychiczne na innych, trzeba praktykować z umiarem i bardzo rozsądnie, nawet jak się jest czarnym magiem czy psychotronikiem, ale nawiedzeni naruszają bezmyślnie cudzą wolę i myślą, że czynią dobro stając się szatanami tej ziemi. Leszek Żądło to sataniczny czarny mag wywodzący się z patologicznej organizacji Antrovis Edwarda Mielnika, taki klon Mielnika, a sam regresing to zespół metod stosowanych w sekcie Antrovis.

W dziedzinie psychiatrii czy psychologii zwykle nie proponuje się pacjentom psychicznym aby zostawali terapeutami czy lekarzami. Raczej zdrowi studiują medycynę czy psychologię, a procent poważnie zaburzonych psychicznie nie jest wtedy wielki. Kiedy z grupy pacjentów zaburzonych psychicznie i umysłowo zaczynamy produkować terapeutów, wtedy łatwo o wyprodukowanie zaburzonych terapeutów, gdyż nawet pomimo pewnej poprawy u pacjentów, wcale nie musi dojść do remisji ich patologicznych stanów. Sporo jest zaburzeń psychiki, które są nieuleczalne lub okresowo nawracają pomimo okresów remisji. Tacy pacjenci mogą oczywiście prowadzić grupy wsparcia dla innych, ale powinni to robić pod okiem doświadczonych i zdrowych psychicznie terapeutów, psychologów, a nawet lekarzy psychiatrów, a nie w warunkach indukowania psychoz przez grono zaburzonych i chorych współpacjentów chodzących na ów regresing do Leszka Żądło. Sekta Antrovis rozpadła się w trzy lata po atakach czarnomagicznych na swoją konkurencję, a Edward Mielnik poszedł do lamusa zapomnienia jako lokalny ezo-świrek. Dziś takim totalnie skompromitowanym już ezo-świrkiem jest Leszek Żądło.

Wiadomo, że nie każdy lekarz psychiatra czy psycholog zechce opiekować się domorosłymi wynalazkami pokroju regresingu Leszka Żądło, gdyż wyznawcy wiary w reinkarnację to mniejszość w Polsce, ale może być i inny powód, gdyż sam twórca regresingu może być osobą z silnie zaburzoną lub chorą psychiką i może obawiać się kontaktu z fachowcami od tych spraw oraz świadomie unikać takich sytuacji nadzoru i weryfikacji nad jego działalnością. Dobrze by jednak było, gdyby całe to towarzystwo poszukało sobie jakiegoś guru i superwizorów z branż takich jak psychiatria czy psychologia w charakterze profesjonalnych konsultantów swojego chałupniczego grzebania w ludzkiej psychice metodami domowymi. Wszyscy wiedzą jak kończą domorośli saperzy.

Zjawisko przemiany generalnie dobrej w założeniach terapii takiej jak regresja niehipnotyczna czy hipnotyczna w coś co kojarzy się potocznie z sektą, doktrynalnym praniem mózgu, formacją, autorytarnym kierownictwem opiera się generalnie na chorobliwym egotyzmie lidera czy liderki, na dewiacjach psychiki, wadach osobowości, które zamiast ulec zniwelowaniu ulegają eskalacji i nadęciu oraz gloryfikacji. Mamy tutaj egocentryzm, mamy narcyzm oraz erotomanię, mamy rojenia, mistyfikacje i podobne objawy zaburzeń osobowościowych oraz psychicznych. Sławne są zapowiedzi Leszka Żądło iż będzie pokazywał chodzenie po wodzie, które szybko odwołuje z powodu złej pogody i zbyt wysokiej fali. Przecież w swym narcystycznie chorobliwym mniemaniu uważa, że ma o jeden etap wyższy rozwój duchowy niż sam Jezus Chrystus, zatem powinien lepiej i częściej chodzić po wodzie, rozmnażać chleb i ryby czy tam winogrona jak sądzą gnostycy. To przebił pewnego miłego pana udrowiciela z Opola, który sam ogłosił się kolejnym wcieleniem Jezusa Chrystusa, zatem się chorobliwie nie wywyższa, a tylko sugeruje zjednoczenie ze swoim ideałem, co chyba jest zdrowsze i mnie chorobliwie ambicjonalne.

Ludzie nieoczyszczeni zaczynają pracować z silniejszymi energiami typu Chi (Qi), Ki, Mana, Prana i energetyzują swoje nieczystości i zaburzenia, które identyfikują jako siebie, swoje ja. W tantrycznym buddyzmie wedle oryginalnych nauk, a nie wedle wymysłów domorosłych psychotroników, najpierw człowiek przechodzi gruntowne oczyszczenie, a dopiero później aktywuje się dostęp do pracy z silniejszymi energiami, które wzmacniają funkcje jaźni. W ten sposób mamy czystą, a przynajmniej znacznie czystszej jakości duchowego lidera czy uzdrowiciela, szamana. Szybkie kursy czyniące uzdrowicielami oraz liderami czegokolwiek na Zachodzie powodują, że ludzie nieoczyszczeni, prymitywni są wzmacniani w swych patologiach, odchyłach i zaburzeniach psychicznych, wzmacniani silnymi duchowymi energiami, które próbują przez siebie przesyłać. Wiele jest takich osób z tych kręgów, które wprost mówią, że ich nie interesuje oczyszczanie czy uduchawianie tylko możliwość robienia cudów i zarabiania na tym, uzdrawiania z pomocą Boga dla zarobku. Takich klientów-pacjentów, jak nie rokują dobrze na zmianę postawy życiowej, trzeba wyganiać z treningu energetyczno-duchowego czy magicznego, a regreserzy na punkcie zarabiania są wyraźnie demonicznie sfiksowani.

Nauka pracy z energiami z pomocą różdżki czy wahadła podlega tym samym prawom co Mana, Chi czy Prana, zatem liderzy różnych organizacji radiestezyjnych i psychotronicznych powinni podobnie jak szkoleniowcy ruchów duchowych, białej magii oraz terapii regresyjnych zadbać o JAKOŚĆ LIDERÓW. W wielu ruchach podobnego typu co regresing Leszka Żądło mówi się już od lat, że dzieje się coś złego, ponieważ jest coraz mniej liderów oferujących wysoką jakość usług oraz wysokie standardy moralne. Amerykanizacja tempa kształcenia uzdrowicieli i liderów duchowości nieuchronnie powoduje wyraźny spadek jakości, także w terapiach takich jak rebirthing czy regresing oraz fitness-joga, szczególnie jeśli głównym motywem prowadzenia takich zajęć staje się zysk, jak można to zauważyć. Ci sami ludzie pytają czasem jak tu dobrze zarabiać nie będąc pazernym na zysk, co pokazuje, że nie rozwiązali jeszcze swoich podstawowych i niebezpiecznych w rozwoju duchowym fiksacji.

Ziemia to mała planeta, demony, pomyleńcy i opętańcy się na niej zdarzają. Trzeba być przygotowanym i odpornym na to, że ktoś w towarzystwie obok ciebie puści śmierdzącego bąka. Są i tacy, co specjalnie staną obok ciebie, że niby są blisko i bliscy, ale tylko po to, żeby trzymanego w dupie bąka puścić cichaczem tak, aby cię zemdliło, a potem jeszcze twierdzą, że to nie oni, tylko Ty pierdzisz. Jak ktoś za dużo bąków puszcza na imprezie zwykle trzeba go wyprosić. Ludzie tego pokroju co Edward Mielnik czy Leszek Żądło ze swoimi rojeniami czy wręcz urojeniami paranoicznymi jak w wypadku Leszka Żądło nie powinni być wpuszczani na żadną duchową imprezę z uwagi, że pierdzą śmierdząco notorycznie i udają, że pierdnął ktoś inny! Tacy zatruwają wszystko co ma związek z rozwojem duchowym i doskonaleniem człowieka!

Najgorszą rzeczą, jaka może się na wszelkich kursach regresingu czyli pseudo rozwoju przytrafić, to zetknięcie z człowiekiem opanowanym przez ciemność, takim jak Leszek Żądło czy Andrzej Struski aka Gryf144. Prędzej czy później płacą za to niemal wszyscy, którzy odważyli się wejść na minowe pole jego demonicznych wibracji bez wzmocnienia w sobie sił duchowych, które jako jedyne potrafią nad światem energii zapanować. Na takich kursach jak regresing ludzie padają łupem niskich wibracji i w nie wciągają innych. Sypią się potem związki, pada praca, szkodliwie zmieniają się drogi życiowe i ludzie wchodzą w konflikt ze wszystkim i wszystkimi, nierzadko i z sobą samym, aniołami, mistrzami i Bogiem.

Regresing sekta Leszek Żądło

Sekta Regresing i Leszek Żądło

Niektóre techniki stanowią poważnie zagrożenie dla zdrowia psychicznego, jak chociażby regresing Leszka Żądło i jego świrniętego regresera Cugola, gdzie nurkuje się w przeszłość doświadczeń ludzkich. Ich nie można już zmienić, a najczęściej prócz chwilowego dobroczynnego charakteru, wynikającego z poznania własnej historii, rozwija się w tle cały niskowibracyjny stan energetyczny, zostaje przywołana cała demoniczna przeszłość danego człowieka. Ludzie zapominają, że jest się w tej przestrzeni właśnie z powodu popełnionych wcześniej błędów, grzechów, z powodu upadku duchowego, zdemonienia. Nie przez przypadek generalnie zablokowano ludziom wejścia w przeszłość, a wszelkie przypominanie dawnych wcieleń radzi się robić bardzo ostrożnie. Otwarcie tego portalu oznacza wejście w zapomnianą demoniczną przeszłość, gdzie człowiek średnio 85% czasu poświęcał na niszczenie innych ludzi, mordowanie, ciężkie zmagania o przetrwanie w prymitywniejszych warunkach. To chcecie sobie przypominać przez regresing? Przecież wtedy można już nigdy nie wyjść poza koszmar swojej małości, a także często wzbudzane są cechy agresywne, prymitywne i zbójeckie…

Ludzie o upadłych duszach, świadomie korzystający z demonicznej mocy przeciwnej Bogu, aniołom i mistrzom duchowym, są niebezpieczni, gdyż sama ich obecność usidla i podporządkowuje drugiego człowieka, zamykając mu drogę do indywidualnego rozwoju, regresując, uwsteczniając. Tacy ludzie jak Leszek Żądło, Andrzej Struski czy Edward Mielnik czynią wiele zła i w żaden sposób nie potrafią tego w sobie dojrzeć. Bez sensu kręcą się w kółko i gorzknieją, stając się w końcu takimi, jakimi chcą ich widzieć siły ciemności, demony i upadłe anioły. Często dopuszczają się czynów, za które spada na nich ludzkie przekleństwo. Żyją nie swoim życiem. Manipulacja stosowana przez regreserów to nic innego, jak świadome i nieświadome sterowanie myśleniem drugiego człowieka. Jest to najprostsza i najskuteczniejsza metoda łamania woli i ścieżki życiowej. Generalnie siły ciemności zwodzą człowieka poprzez kuszenie i mamienie, czyli poprzez wzbudzanie w nim niewłaściwych emocji i poprzez utrzymywanie „specyficznego” rodzaju myślenia. Jak mówi stare porzekadło, daj dziecku nóż do ręki, a samo się pokaleczy. Pozwól człowiekowi zatonąć w „specyficznym” myśleniu, a wszystko mu runie.

Błędem regresingu jest próbowanie wyjścia z kłopotów poprzez ciągłe analizowanie minionych wydarzeń. Po pierwsze w przeszłości nas już nie ma, po drugie umysł nie jest w stanie konkurować z nićmi, którymi spływa duchowa wiedza, także ta dotycząca naszej przyszłości. Manipulacja demoniczna, czyli lekko hipnotyczne sterowanie myśleniem ma dwojaki charakter: albo dotyczy pogrążenia w egzystencjalnej niemocy, albo związana jest z wyniesieniem na piedestał wielkości, zadufania, egoizmu i draństwa. W pierwszym przypadku posypie się życie, a wraz z nim szczęście najbliższych, w drugim odniesiecie sukces, kosztując go na wszelkie sposoby. Przyjdzie nawet czas na sławę i uznanie, szczególnie po regresingu inicjującym w strzygę czyli w stan regresera. Będziecie coraz więcej znaczyć jako pan tego świata, a coraz mniej jako człowiek, tak jak jest to w przypadku praktycznie wszystkich osób dłuższy czas grzebiących się w sekciarskim regresingu – metodzie uwsteczniania duszy wypromowanej przez upadłe anioły celem usidlenia ludzi w mrokach chaosu i ciemności demonicznych mocy.

ERD – Wielkie satanistyczne oszustwo 

Demoniczne jednostki często podpierają się fałszując wyniki rozmaitych pomiarów i naciągając ludzi na swoją pozorną rzetelność. Metody psychometryczne są czasem używane do analizy psychiki, emocji i myśli oraz poziomu energii witalnej czy do diagnozy energetycznej chorób, jednak używanie tych metod do pomiarów boskiej duszy i rozwoju duchowego jest nadużyciem, gdyż mechanizm psychometrycznego psychizmu nie ma żadnej możliwości dokonywania pomiarów duszy, wyższej jaźni czy Boga. Mierzenie stopnia rozwoju duchowego wahadłem w wydaniu Leszka Żądło i podobnych mędrków satanistycznych przypomina mierzenie stopnia rozwoju człowieczeństwa w centymetrach wzrostu ciała. Jak masz 75 cm wzrostu to jesteś na 75 stopniu rozwoju człowieczeństwa, a jak masz 25 cm wzrostu, to należysz do elity najniższego stopnia rozwoju człowieczeństwa. Takiego rodzaju błąd z powodu fatalnie błędnych założeń popełniają sataniczni żądłowcy regreserzy w swoich pomysłach na mierzenie Rozwoju Duchowego. Miejmy nadzieję, że przykład jest jasny, a jak nie, to weźmy skalę w kilogramach masy ciała jako ilość człowieka w badanym obiekcie. 120 kilo to dużo człowieka i wysoki stopień rozwoju, 45 kilo, to mało człowieka w badanym obiekcie i niski stopień ERD. Prawda jest taka, że niższe nie może mierzyć ani nawet wykrywać wyższego, zatem aparat podświadomości nie może mierzyć tego, co przynależy do nadświadomości. Cały system wartości duchowych u Leszka Żądło jest zatem produktem ordynarnego błędu oraz oszustwa satanistycznego i jako tako wszystko, co się z tego wnioskujemy to produkt typowo urojeniowy, część choroby, taki sam jak wiara w koniec świata roku 2000 u Edwarda Mielnika i zabranie 144 tysięcy Polaków w pojazdach UFO. Chore produkty chorej umysłowości paranoicznego typu.

Skala ERD nie mierzy żadnych etapów rozwoju duchowego innych ludzi, a jedynie wyobrażenia Leszka Żądło na temat ich rozwoju, a te są myślami i konceptami także w umysłach jego klonów czyli regreserów, skażonych wieloma błędnymi poglądami. Jeśli się wbije ludziom do głowy jakieś koncepcje na temat rozwoju duchowego, starannie przeszkoli kilka osób na przykładach, to oni potem będą zgodne wyniki ‚odbierać’ na swoich wahadłach. Jest to tandetny efekt zasugerowania wyniku. Jeśli damy ci kilka ciastek do badania wahadłem, ale wcześniej powiemy, które ciasteczka są najsmaczniejsze, to jako najsmaczniejsze wyjdą ci te, które ci zasugerowaliśmy. Ludzie umysłowo przytomni nie dają się sugestopatom ani hipnotyzerom nabierać na takie tandetne sztuczki i machinacje. Jeśli powiemy ci, że z nauk jakiegoś mistrza wiele skorzystaliśmy, to naturalną koleją rzeczy, twoja podświadomość dokonująca pomiaru psychometrycznego wyda odpowiednio korzystny wynik. Gdyby te osoby ze zmanipulowanej grupki wahadlarskich regreserów miały jakiekolwiek zdolności psychometryczne robiłyby pomiary na tym, co jest weryfikowalne.

Możesz swoim znajomym regreserom dać zdjęcia swoich rodziców, dziadków i poprosić żeby w kilkunastu przypadkach podały wiek każdej z osób, a najlepiej dokładną datę urodzenia. Życie to też rozwój, skala pomiarowa idzie w latach, zatem psychometra nie będzie miał problemu z ustaleniem ile lat temu miał miejsce początek ich wcielenia. Cudaki mierzą to, czego nie można sprawdzić, a dla naszych postępów w treningu umysłu i rozwoju duszy istotne są miarodajne, konkretne wyniki. Zatem jak wywahadłują daty urodzin twoich rodziców i dziadków, a także innych nieznanych im ludzi, jeśli na 100 prób będzie nie więcej niż kilka procent poważnych pomyłek, to można uznać, że mają jakieś zdolności. Podobnie sprawdza się zdolności psychometryczne określając wiek rozmaitych przedmiotów, pod warunkiem, że ktoś jest w stanie oczywiście to zweryfikować.

Można na wiele wspaniałych sposobów ćwiczyć, rozwijać zdolności psychometryczne, ale trzeba to robić rozumnie, a nie na rzeczach, które nie są ani sprawdzalne ani nawet mierzalne metodami psychometrii. Kalendarz to doskonała miarka psychometryczna. Taki psychometra powinien na odcinku kalendarza wskazać w którym roku jego klient się urodził, kiedy wziął ślub, kiedy umarł. Takie fakty są niezapomniane, można rok i dokładniejszą datę zapisać na kartce, niech leży w kopercie, a oni niech wahadłem podadzą chociaż rok w którym ich pacjent się urodził albo ożenił. I zaraz się okaże, że nic nie umieją, bo się urojeniami regreserzy od Leszka Żądło zajmują i cierpią mniej lub bardziej na psychozę indukowaną im przez Leszka Żądło.

Weźmy szafę na książki w pokoju w którym teraz jestem. Niech mi regreser zmierzy psychometrycznie jaka jest jej wysokość od podłogi licząc. I koniec, śmierć regreserów mierzących poziom wysokości czegokolwiek. Okaże się, że nic nie umieją i żadnych zdolności nie mają, chociaż przypadkowo czasem może się im zdarzy jakieś pojedyncze trafienie. Ile cali ma przekątna ekranu mojego monitora od komputera? Mogą mi też policzyć ilość schodków z podwórka do mieszkania. Ile mam półek z książkami w domu? To przecież łatwe do policzenia dla wszystkowiedzących wahadełek. Wielu ludzi, prawdziwych psychometrów, zaskoczyło mnie podając prawidłowe odpowiedzi na takie pytania, chociaż czasem i kilka dni pracowali aż poczuli dobry moment na uzyskanie dobrego wyniku. To są delikatne sprawy, a nasz szczeciński klub psychotroniczny często sobie aplikuje tego rodzaju treningi dla wprawy i na egzaminach.

Prawdziwi mistrzowie psychometrii potrafią robić takie rzeczy, a zresztą u takich konkretnych ludzi się miałem zaszczyt uczyć. Nawet coś tak prostego może być za trudne tak dla Leszka Żądło jak i dla jego nawiedzonych regreserów. Jak chcą poćwiczyć mogą się pofatygować do mnie do Szczecina na treningi w tym zakresie. Najpierw oczywiście muszą opanować prawidłowe podstawy rozwoju duchowego i podstawowe zasady treningu psychometrycznego. Ale jak jakiś regreser chce się nauczyć jak zostać psychometrą, to niech się zacznie pilnie uczyć u tych, którzy to potrafią, zamiast na rzeczach niemierzalnych u pacjentów z urojeniami paranoicznymi, którzy w ramach psychozy chcą uchodzić za wysoko uduchowionych.

Członkowie sekty regresingu Leszka Żądło mierzą nie etap rozwoju duchowego (ERD) tylko swoje wyobrażenia o innych ludziach, a ściślej rojenia Leszka Żądło o innych liderach i osobach. Muchy, osy czy ćmy wlatujące przypadkowo do mieszkania Leszka Żądło zapewne mają wyższy stopień czy tam etap rozwoju duchowego niż każdy, kogo Leszek Żądło z jakiegoś powodu nie lubi. U sekciarskich paranoików takie są zasady oceniania i osądu wobec innych ludzi. Indukuje taki typ swoje wypociny zaufanym zespołom badawczym, które znowu mierzą co Leszek Żądło myśli i sugeruje. Tak jest w totalitarnych grupach prowadzonych przez osoby z osobowościami paranoicznymi lub z mniej lub bardziej poważnymi syndromami paranoicznymi, przewlekłymi czy utrwalonymi. Urojenia utrwalone w przebiegu zespołów paranoicznych bardzo trudno się leczy i nawet specjaliści psychiatrii oraz psychologii klinicznej unikają dyskutowania z paranoikami treści, które są objęte władztwem urojeniowego myślenia.

Sekta Regresing Leszek Żądło

Sekta Regresing Leszek Żądło

Pozycje kilku postaci w tych ERD u Leszka Żądło to ordynarny zabieg marketingowy mający na celu przyciągnięcie potencjalnych klientów z pewnych środowisk. Wedle Leszka Żądło, Budda miał ERD 36, Jezus miał ERD 34, Sai Baba miał ERD 36, Leszek Żądło ma ERD 35, a to jest takie przesłanie do potencjalnych klientów: „Patrzcie, jestem większy od samego Jezusa, mogę chodzić po wodzie i wskrzeszać umarłych, a do tego Buddha i Sai Baba są zaledwie szczebel wyżej, zatem możecie do mnie przychodzić jako do ich zastępcy na tej Ziemi”. Przekaz z takich spreparowanych, acz idiotycznych parametrów jest jasny. Widać w tym jasno zabieg mający na celu przejęcie jak największej ilości adeptów buddyzmu oraz ruchu duchowego Sathya Sai Baba. Leszek Żądło postanowił ze swoim hochsztaplerskim regresingiem podczepić się pod uczniów Buddy i Sathya Sai Baba. W czasach kiedy te pomysły Leszek Żądło produkował akurat grupy buddyzmu rozkwitały w Polsce, podobnie i ruch wielbicieli Sathya Sai Baba. Zabieg marketingowy, żeby się postawić na wysokim stopniu rozwoju jest sprytny ale prostacko naiwny, gdyż każdy, kto ma pojęcie o rozwoju duchowym wyśmieje taki śmieszny i naiwny marketing, a nawet samo podejście do procesu rozwoju duchowego, podróży życiowej ku oświeceniu. To już bardziej miarodajna w temacie rozwoju jest skala etapu ERD w latach, jeśli się praktykuje ciągle w tej samej organizacji, czy tradycji mistycznej. Praktykowanie u paranoika czy satanisty, to nie tylko zmarnowany czas, ale i uwstecznienie, czyli dokładnie to co mamy w spolszczeniu jako regresing, gdyż słowo to dosłownie znaczy „cofanie się w rozwoju”, „uwstecznienie”. Całkiem możliwe, że nazwa metody jest idealnie adekwatna do zawartości tego, co się w niej robi.

Antrovis zamienia się w regresing

Edward Mielnik to psychotroniczny i sekciarski kolega oraz mistrz Leszka Żądło z dawnych lat, 80-tych i 90-tych XX wieku. Stowarzyszenie Antrovis to właśnie coś takiego jak Stowarzyszenie Regresingu, tyle, że Leszek Żądło publicznie nie obwoływał, że w 2000 roku przejmie władzę i zjednoczy ludzkość pod wodzą Słowian ze stolicą na Ślęży jako świętej górze UFOludków. A przynajmniej nic o tym nie wiadomo, gdyż oprócz starannej fryzjerskiej stylizacji się na popularnego na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX wieku w Polsce Maharishi Madesh Yogi, nie widać innych roszczeń do bycia guru i mistrzem duchowym rangi Jezusa, Buddy czy Saibaby dla ludzi, przy jednoczesnej negacji tego istotnego pojęcia „guru”. Poza tym, konkurencyjna zawiść, próby rozrabiania na cudzych zajęciach czy jakieś szerzenie personalnych plotek w kuluarach zajęć zdarzały się w podobnym wymiarze. Zabiegi typu przychodzi antrovisiątko na zajęcia do konkurencji i z pomocą wahadła próbuje paru ludziom w kuluarach wmówić, że ich lider czy instruktor czegośtam cofa się w rozwoju albo że mu opadł stopień duchowego rozwoju wzbudzały śmiech i politowanie od początku jak tylko szerzej działalność rozwinęli. Po części wynika to z mentalnej polskości, czyli z durnowatego udupiania każdego, kto ma w czymś osiągnięcia i dobre wyniki, a po części z chorego, wynaturzonego ego, z chorej psychicznie jaźni takich pseudoliderów jak Edward Mielnik, a po nim Andrzej Struski czy Leszek Żądło. Jego pogrobowcy, po likwidacji Stowarzyszenia Antrovis założyli kilka innych, związanych ze Ślężą, UFO, Cheopsem, rokiem 2012 oraz Świadomością Ziemi, regresingiem, zatem kolejne kompromitacje całe to pomylone towarzystwo na pewno spotkają.

Po likwidacji zarazy Antrovisu we Wrocławiu, Edward Mielnik rzekomo przeniósł się na Mazury, gdzie zaczął swoje dzieło od nowa, ale pod innym nazwiskiem, pod którym jako bodaj tylko pseudonimem działa po dziś dzień, ale środowiska dawne chyba nie zdają sobie z tego sprawy albo go celowo kryją. Tylko czuby i idioci rzekomo psychotroniczni, a w rzeczywistości satanistyczni posuwają się do takich metod w walce o klienta jak nachodzenie z wahadełkiem, nękanie, pomawianie, atak psychiczny, nasyłanie ciemnych duchów, w celu wyimaginowanego udupienia czy anihilowania konkurencji. Leszek Żądło chwaląc się taką wiedzą na temat tego, co potworki od Edwarda Mielnika próbowały robić przeciw wielu ruchom duchowym, pokazuje jedynie, że czyta poufną literaturę Edwarda Mielnika, którą ten rozsyła tylko do swoich uczniów. Ze trzy takie marne biuletyny wpadły kiedyś dziennikarzom w ręce, gdyż jego adepci podarowali je uczestnikom jakiś zajęć, to była okazja poprzeglądać. Można było się pośmiać, ale widać, że Leszek Żądło jest bardziej na bieżąco w temacie, nawet w roku 2012, zatem może być tak, że należy do ścisłego kręgu przyjaciół a nawet uczniów Edwarda Mielnika, który jak wielu psychotroników z lat 80-tych XX wieku działał zarówno pod ochroną jakiegoś prominentnego księdza jak i pod ścisłą kontrolą eSBecji, do czasu jak zaczął prorokować rychłą śmierć papieża Karola Wojtyły w 1994 roku. Pamiętamy czasy jak wszyscy psychotronicy i radiesteci w latach 80-tych XX wieku byli naukami Edwarda Mielnika zafascynowani, ale tylko do czasów, gdy jego przepowiednie, także o zabraniu 144 tysięcy wybranych psychotroników i jego uczniów zostanie przez UFO w roku 2000 zabrane na inne planety przy końcu świata. Niektórzy pewnie umarli przez ten czas, ale to normalne, z powodu starzenia. Niektórzy przesunęli koniec świata i UFO inwazję na 2012 rok i dalej świrują tym objawem choroby psychicznej schizofrenicznego typu.

Fajnie dla zdrowia i nastroju pomedytować na górach z tradycjami takich jak Ślęża, ale ideologiczne robienie z takiej góry Osi Wszechświata i kosmodronu dla UFO pokazuje mentalność wierzących w płaską ziemię i podobne bzdety w które jednak wierzy kilka procent ludzi w Polsce. Mieszanie „objawienia” Matki Boskiej czyli Maryji katolickiej z psychotroniką, lucyferyzmem i wybiórczo potraktowanym rozwojem duchowym częściej daje takie szkodliwe rezultaty. Jednym z przykładów jest Shoko Asahara, któremu objawiła się Maryja Matka Boska w czasie podróży po Indiach. Edward Mielnik wszystko od 1983 roku spisywał jako słowa Maryji, Matki Boskiej, podobnie jak jeden psychotronik z Oławy, który chciał pogodzić kościół katolicki ze spirytyzmem i psychotroniką. Ludzie ci nie chcą przyjąć do wiadomości, że zjawisk demonicznych takich jak Medjugorje, Fatima, Oława, Mielnikowo, Asahara czy Gwadelupa nie da się pogodzić ani z Bogiem ani z rozwojem duchowym. Nie można iść jednocześnie w piekielną nicość z piekielnymi demonicami i do bram raju z boskimi istotami.

Edward Mielnik i Antrovis był jednym z wielu psychotronicznych i uzdrowicielskich kręgów, który wyznawał i głosił doktrynę lucyferyczną, podobnie jak Andrzej Struski czyli osławiony herszt sekty Gryf144. Wedle Edwarda Mielnika, Maryja Matka Boska objawiła mu, że Lucyfer jest posłańcem Boga dla ludzkości i Lucyfera uważał za światłość. Robi tak wiele osób z kręgów psychotronicznych, jednak większość się tym ani nie afiszuje ani nie naucza tego tak jawnie jak robił to Edward Mielnik. W pewnej mierze był to człowiek szczery o tyle, że nie ukrywał swoich prawdziwych poglądów, wyjaśniał je i szerzył na masową skalę, czego obawiał się Kościół katolicki oraz Bezpieka, w tym katoliczejący z początkiem lat 90-tych XX wieku UOP. Sataniczne sekty lucyferyczne istniały już przed chrześcijaństwem na Bliskim Wschodzie czy Grecji, a także istnieją współcześnie, tak, że nawet ruchy tak zwanych Lightworkers są silnie powiązane z Kościołem Lucyferycznym w USA. To, co wyznawcy demona Lucyfera starego władcy piekieł biorą za światło jest w swej istocie wibracją szarości zwanej także w radiestezji zielenią ujemną. Lucyfer ma za zadanie z pomocą luster wzmacniających i kryształów oświetlać wybrane rejony piekieł i zwodzić naiwnych udając anioła światłości, o czym wie każdy szanujący się ezoteryk czy okultysta. Słabe natężenie jasnej szarości, jasnej zieleni ujemnej, miewa pomocne zastosowania, ale silniejsze dawki oraz ciemniejsza frakcja zieleni ujemnej są nawet zabójcze, w tym rakotwórcze czy demencjogenne. Niektórzy radiesteci o tym uczą, a niektórzy programowo promują lucyferyzm i w temacie niewygodnym mataczą jak mogą.

Demon Lucyfer to duch udający anioła światłości, sataniczny archont i władca piekieł, a kto się nie zna na demonologii, demonów na oczy nie widział, nie wypędzał, wierząc, że Lucyfer jest światłością idzie prosto w demoniczne pomylenie umysłowe, w szaractwo (szaraki, rodzaj demonów typu UFO), i tak kończy jak Edward Mielnik czy Shoko Asahara z polityczno-wojskowego klanu Matsumoto marzącego o odzyskaniu władzy w Japonii. Wszyscy co byli chociaż raz w sektach satanicznych takich jak Antrovis czy jego późniejsze mutacje ślężowo-cheopsowe, powinni przejść gruntowne oczyszczanie i egzorcyzmy od wszelkich wpływów lucyferycznych. Lucyfer skaża umysły błędnymi ideami, które w szczególności uniemożliwiają rozwój duchowy, oświecenie i wyższą świadomość czy tam duchowe przebudzenie, zbawienie. Natężenie tego skażenia może być niewielkie, ale wystarczy, żeby człowiek zatrzymał się i nie postępował naprzód w drodze duchowej ku boskości, oświeceniu, wyzwoleniu. Nauki Leszka Żądło podobnie jak nauki Edwarda Mielnika czy Andrzeja Struskiego są naszpikowane takimi lucyferycznymi, fajansiarskimi i szkodliwymi poglądami uniemożliwiającymi nawet minimalne postępy na drodze duchowego wzrostu ku wyższej boskiej jaźni i ta treść z lucyferycznymi wtrętami pozwala postawić tezę o satanicznym pochodzeniu urojeniowej ideologii Leszka Żądło, przy czym on sam może być nieświadomy ulegania demonicznym wpływom złego ducha, gdyż jeszcze nie wszedł na drogę duchowego rozwoju.

Edward Mielnik był dla odmiany świadomym głosicielem chwały Lucyfera, w tym Maryji Matki Boskiej czyli bardziej satanistą niż psychotronikiem lub uzdrowicielem. Proroctwa Edwarda Mielnika szerzone w różnych środowiskach nigdy się nie spełniły, a przecież zapowiadał dumnie śmierć papieża Karola Wojtyły aka Jana Pawła II na rok 1994. Mielnikowcy po śmierci papieża głosili, że skoro papież umarł kilka lat później niż Mielnik „widział”, to z końcem świata też tak będzie. Obłąkani satanizmem dobrze się w Polsce i USA miewają, a Pan z Mazur musi przecież z czegoś żyć. Ciemne moce są łatwiejsze do uaktywnienia i wielu ludzi im ulega, bo chcą szybkich efektów w pracy nad sobą i ze swoimi problemami, a reklamowa strona internetowa nie musi zawierać zdjęcia miłego z usposobienia jegomościa do którego ludzie się udają w nadziei na uzdrowienie i przemianę. Zresztą córka Edwarda Mielnika może mieć po mężu inne nazwisko i publikować nauki tatusia z powodzeniem zaliczając się do najlepiej czytanych autorek w Polsce i nikt jej nie podskoczy, chyba że ABW. Publikowanie pod pseudonimem, szczególnie we własnym wydawnictwie, które nigdzie nie podaje kto jest jego szefem, to też świetny kamuflaż, a siły lucyferyczne kamuflować i łudzić to akurat potrafią lepiej niż ktokolwiek inny.

Przywódca sekty Antrovis, Edward Mielnik na prowadzonych przez siebie zajęciach uczył delikatnej autohipnozy, polegającej na wielokrotnym powtarzaniu pewnych haseł połączonych z odpowiednim oddechem. Podobnych technicznie metod używa Leszek Żądło, z podobnym odliczaniem i hasłami, ale starannie wypiera się kojarzenia regresingu z autohipnozą czy hipnotycznym wpływem regreserów na regresowanych. Podejrzał pewne techniki Edwarda Mielnika, był uczestnikiem jego zajęć oraz uczniem, co wiele osób z tamtych lat zwyczajnie pamięta. Niektóre informacje wskazują, że obaj panowie mają ze sobą wiele wspólnego, nie tylko od strony technicznej wpływania na ludzi, ich hipnotyzowania i przerabiania na demoniczne zombie szczekające i pomrukujące na wszystkich, których w swym nawiedzeniu czy chorobie uznają za konkurencje bądź co gorsza za zagrożenie dla ich interesów czy lucyferycznego wpływu. Podobnie szczeka na wszystkich wokoło banda nawiedzonych i pomylonych przez sekciarską mafię Andrzeja Struskiego znanego lepiej jako Gryf144.

Nauki Antrowisu i Edwarda Mielnika gorliwie propagował krąg osób związanych z czasopismem „Nie z tej ziemi”, które działa dalej pod nazwą „Czwarty Wymiar” i dalej zieje lekkim jadem i niechęcią do wszelkiej duchowości wschodniej, co może być samo w sobie oznaką satanistycznych wpływów nabytych od Edwarda Mielnika, który rzeczywiście do ruchów orientalnych takich jak tantryczny buddyzm czy inna forma buddyzmu zionął toksyczną nienawiścią. Opluwanie wszystkich wschodnich lamów i mistrzów, bóstw, bodhisatwów, praktyk duchowych rodem z Tybetu i Indii – to szkaradna, lucyferyczna działalność Edwarda Mielnika i jego wyznawców z Antrovisu, ale także ciągle takie publikacje pojawiają się w miesięczniku „Czwarty Wymiar”, wskazując na pogrobowców tej satanicznej sekty lucyferian z psychotroniką i wahadłem jako atrybutami.

Niektórzy opętani gwałtownie reagują także, gdy mówi się o istnieniu piekła i demonów oraz demoniczności Lucyfera, a przecież od wieków wiadomo, nawet z literatury okultystycznej (ezoterycznej), a nie tylko duchowo-religijnej, że tak reagują właśnie osoby opętane przez demony o piekielnej mentalności. Demony twierdzą, że piekła ani sił zła nie ma, bo wtedy najłatwiej się im ukryć i działać przez moralnie zepsute osoby. Jeśli ktoś chce wędrować drogą rozwoju duchowego, nawet jak startuje z punktu świadomości agnostyka, powinien się liczyć z tym, że prędzej czy później zdarzy mu się doświadczyć tego o czym uczy wiele autentycznych duchowych tradycji, kontakt z niewidzialnymi siłami i istotami, zarówno dobrymi jak i złymi. Wiele osób, które przez lata były tak zamknięte na duchową stronę życia jak regreserzy Leszka Żądło, w końcu doszło do punktu, gdzie konieczność zmusiła ich, aby przyjść do szkoły ezoterycznej na egzorcyzm czy naukę ochrony przed siłami demonicznymi, tak silnych doświadczały ataków, ale nie chciały poddać się opętaniu. Całkiem możliwe, że Leszek Żądło i jego klony zakodowane energetycznie na podobieństwo sekt pseudo terapeutycznych usiłują się swymi pomówieniami zemścić na liderach egzorcystach za to, że uwolnili trochę ludzi związanych z ich środowiskiem od demonicznych owładnięć i opętań. Tacy ludzie jak antrovisiści czy regreserzy nienawidzą także egzorcystów za którymi stoi duże doświadczenie, wiedza i umiejętności, a także moce duchowe przekraczające zdolność ich percepcji. Jedną z cech osób opętanych jest wszelkiego rodzaju nienawiść, awersja, niechęć do idei duchowych wyrażanych słowami Bóg, Jedyny Bóg, Jahwe, anioły, dewy, mistrzowie duchowi, guru, zatem widać z pseudointelektualnych produktów ekipy Leszka Żądło, że on i jego ferajna są w jakimś stopniu opętani.

Atlantyda to dawne mroczne państwo upadłych aniołów, demonów, strzyg i innych mrocznych rodzajów istot, które uległo samounicestwieniu z powodu karmicznego nagromadzenia zła i nieprawości. Współczesne sekty pokroju Antrovisu, Gryf144 czy regresingu mają podobny potencjał jako przyczółek świata upadłych duchów, przyczółek świata Lucyfera i wszelkiego satanistycznego zła. Atlanci z Atlantydy znani są także jako Olbrzymi i Giganci, Nefilim, którzy czynili na Ziemi samo zło, aż zostali uwięzieni na planie astralnym jako istoty pozbawione ciał fizycznych, skąd jednak poprzez channelingi i opętania próbują wpływać na ludzi i tworzyć tutaj sobie swoje demoniczne enklawy jak regresing, uwstecznianie. Wszyscy Atlanci na Atlantydzie pili gorzałę, ćpali, ruchali się każdy z każdym bez względu na płeć i wiek oraz gatunek, zdradzali i hipnotyzowali się nawzajem, ale nie pamiętają, po co to czynili, ani z jakimi treściami oraz intencjami. Wielu Atlantydów, upadłych aniołów czyli aktualnie demonów oraz strzyg, to dzisiejsi mroczni regreserzy, którzy pałają pożądliwościami do swoich klientek i ich wdzięków oraz pałają żądzą władzy nad ludźmi i pieniędzy swoich klientów których zauroczają i lekko hipnotyzują, aby przychodzili jak najczęściej i dobrze płacili, szczególnie tantiemy za rzekomą metodę regresingu, dla rzekomego twórcy, a w istocie kiepskiego plagiatora cudzych metod, który w swej istocie nic nie stworzył i nic nie wynalazł, podobnie jak Andrzej Struski czy Mielnik.

Redakcja i opracowanie tematu: Prema Dharmin 

(Artykuł można republikować czyli przekopiować w całości za podaniem linku do oryginału na tym portalu. Tekst dedykuję wszystkim psychicznym szubrawcom, którzy swoimi atakami na mnie i pomówieniami przyczynili się do wyrzucenia mnie i moich artykułów z portalu EIOBA.PL. Sekciarska banda Leszka Żądło była drugą po sekciarskiej mafii Andrzeja Struskiego aka Gryf144, która robiła wszelkie starania aby autor, Prema Dharmin został usunięty z portalu eioba.pl co też się stało.)

Advertisements

komentarzy 8 to “Regresing i Leszek Żądło – sekta upadłych aniołów”

  1. Wiesława Wełpa Says:

    To ciekawe, że regresing wyewoluował z całkiem popierdolonego Antrovisu. Sekta wyrosła z sekty.

    • Znawca Regresingu Says:

      To ciekawe, że popierdoleni czytelnicy ufają popierdolonemu Leszkowi Żądło, vel miszczowi regresingowania, vel pajacowi psychotronicznemu. Jaki popierdolony Miszcz, tacy popierdoleni uczniowie i popierdolony regresing.

  2. testerka pokręconych ideologii Says:

    Znalazłam się na forum p. Żądło z ciekawości, aby sprawdzić jak funkcjonuje jego wierna świta i sam „boss”, w kwestii tolerancji względem innych preferencji duchowych, celowo wprowadzając informacje chrześcijańskie i częściowo buddystyczne lub mało znane informacje dot. centrów testując wiedzę regreserów, którzy „cuda prawią” o centrach energetycznych, posiadając jednocześnie o nich znikomą wiedzę, co wyszło po niecałym miesiącu mojego uczestnictwa na forum. Zastanawiało mnie, dlaczego ludzie, którzy uzdrawiają i oczyszczają (posiadając przy tym tyle „niezwykłych technik”) nie potrafią sami siebie uzdrowić fizycznie (gdzie gołym okiem widać doskonałe zdrowie) oraz uzdrowić swój umysł, aby być w tolerancji z innymi nurtami duchowymi. Jeśli sam „boss” afiszuje się w mediach z zaawansowaną bębnicą, chorobliwą otyłością, z którą związane jest szereg pośrednich chorób, to oznaczać może tylko jedno: że sam kiesko sobie radzi w sprawach samouzdrawiania lub odrzuca metody skuteczne, które by ten stan chorobowy zniwelowały. Przecież taki „oświecony” człowiek powinien wiedzieć, jak podejść do całkowitego uleczenia zdegradowanego systemu centrum splotu słonecznego, który bezpośrednio wpływa negatywnie na wszystkie centra, a najbardziej niszczy dwa pierwsze. Zastanawiało mnie, dlaczego jego uczniowie mają również problemy zdrowotne, bo ciągle im „coś wywala”, ale klarownie nie mogą określić co, więc wszystko w ich informacjach jest w sferze gdybań, domniemań, przypuszczeń i macania na ślepo tematu. Wygląda z boku to tak: jakby dopiero wzajemnie zbiorowo uczyli się form uzdrawiania i oczyszczania podając sobie „złote recepty”, zamiast jednym cięciem, konkretną metodą uzdrowić i oczyścić siebie kompleksowo, całościowo i bez nawrotów, pod nazwą: ”znowu mi wywaliło”.

    Wprowadzając informacje chrześcijańskie i inne, które są niezgodne z ich zbiorowym zakodowanym myśleniem, stanęłam w roli świadka kolejnych „wywalanek”, agresji względem tych treści. Nie radzenie sobie z informacjami tego typu sprawiało, że niektórzy uczestnicy forum wpadali w stany własnych urojeń twierdząc, że treści te atakują ich centra, silnie oddziałują, a ja jestem sekciarą, która przyszła niszczyć ich wątpliwej jakości „czyste umysły i delikatne struktury duchowe”. Dla mnie jest to skrajny niedorozwój duchowy, uwstecznienie, tak jak tutaj zostało to przestawione w artykule, gdyż człowiek wysoko duchowy nie obawia się żadnych treści i nie wpada w stany lękowe czy histeryczne, z agresją i zarzutami, że ktoś tę duchowość chce zdegradować poprzez aplikowanie informacji.

    Z tego, co zauważyłam, na forum tym przebywają jednostki, w większości samotne, bez życiowych partnerów, które całymi godzinami i dniami siedzą w Internecie (również na forum, który nazywają domem, tak jakby domu nie posiadali w realu) i na okrągło podniecają się płytkimi formami oczyszczeń, na równie płytkich poziomach, korzystając z brudnych sfer podświadomości. Osoby te nie posiadają gruntownej, sprawdzonej i praktycznej wiedzy o funkcjonowaniu cent, gdyż sprawa „wywalanek” nie miałaby w rzeczywistości miejsca, ani realnego odbicia w chorobach fizycznych, czy psychicznych.

    Sam „boss” Leszek Żądło nie radzi sobie ze swoją pozycją bossa, węsząc w wielu tematach zagrożenia dla swojej ideologii, insynuując przy tym osobom, które mają inne doświadczenia duchowe, a których na oczy nie widział, różne nie przepracowane sprawy będące tylko jego wymysłami i urojeniami. Aplikował je publicznie w formie insynuacji, pomówień, gdybań, nie mając realnych faktów w ręku. Jego najbliższa świta (moderacja), ma takie same problemy i podejście do forumowiczów, co sam boss i nie reaguje, gdy takie pomówienia następują, a nawet te pomówienia popiera. Wytwarza się w ten sposób zbiorowa obłuda, pod szyldem „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”. Ten stan klinicznej paranoi powoduje, ze klan ten oporny jest na wszelką wiedzę, która nie jest zgodna z ich ideologią upadłych aniołów (czyli nieustanne celebrowanie przepracowań poprzez grzebanie w szambie, którym jest podświadomość), zatem w rewirze upadłych aniołów, które aplikują tym duchowym kamikaze kolejne przepracowania własnych upadłości, a fanatycy owej idei traktują je jako swoje.

  3. Tomek O. Says:

    Szokujące! :/

  4. Maro Says:

    byłem jednym z czlonkow tej sekty regersing zondlo i postanowilem uleczyc miloscia wszystkich pomylonych regresingiem -taka doza nienawisci i glupoty w tekstach regreserow jest alarmujaca! Czy w pana miescie nie ma dobrego psychiatry ktory by pomogl tym opentanym przez regresing? Jesli nie to zapraszam na spotkanie do szpitala psychiatrycznego w Tworkach, pomoga na pewno wszystkim pomylonym regresingiem.

  5. anonim Says:

    NIE POLECAM „SESJII REGRESINGU” I ODRADZAM -ZOSTAŁEM NACIAGNIETY NA KLIKADZIESIAT PŁATNYCH WIZYT – PRZEZ REGERSEROW Z LISTY REGRESEROW – OGLASZLAI SIE JAKO „UZDROWICIELE ” NACIAGACTWO

    • Olo Says:

      lol. Opisz swoją historię proszę;) Jak to dopiero po kilkudziesięciu sesjach zorientowałeś się ze jesteś naciągany;) Proszeeeeeeeee;)

  6. m. Says:

    Co do regresingu, rzeczywiście mam mieszane uczucia. Zrobiłam jedną sesję u osoby poleconej na stronie internetowej regresingu i zupełnie nic nie mogłam sobie „przypomnieć”.
    Natomiast bezpośrednio od Leszka Żądło skorzystałam z synchronizacji półkul mózgowych oraz sesji wypalania węzłów i krzyży karmicznych, co odczuwalnie przynosiło pozytywne rezultaty.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: