Weganizm to satanizm – weganie to sataniści


Weganizm to satanizm, a weganie to zwykle sataniści

Słowo VEGAN, po polsku Weganin zostało stworzone po raz pierwszy w 1944 roku przez Donalda Watsona (założyciela Towarzystwa Wegańskiego), który wykorzystał trzy pierwsze i dwie ostatnie litery ze słowa vegetarian (po polsku: wegetarianin.

Towarzystwo Wegańskie (ang. Vegan Society) zostało założone w listopadzie 1944 przez Donalda Watsona oraz Elsie Shrigley w celu zorganizowania wegetarian, którzy nie spożywali nabiału czy innych produktów odzwierzęcych. Towarzystwo Wegańskie (ang. Vegan Society) – organizacja charytatywna zarejestrowana w Wielkiej Brytanii w celu promowania ideologii weganizmu. Utworzone 1 listopada 1944 przez Donalda Watsona Towarzystwo było pierwszą organizacją skupiającą wegan i rozpowszechniło używanie słowa weganizm dla „bezmlecznego wegetarianizmu”. W 50 rocznicę utworzenia Towarzystwa, w 1994, data 1 listopada została ustanowiona Światowym Dniem Wegan. W 1994 roku przewodniczący Towarzystwa Wegańskiego Louise Wallis ogłosił 1 listopada Światowym Dniem Wegan.

Weganizm-Satanizm-Kozioł-Bafomet

Weganizm to pierwszy stopień wtajemniczenia w satanistyczny kult Bafometa – kozła weganina

Pierwsze stowarzyszenie wegańskie w USA zostało założone w Kalifornii w 1948 przez dr Catherine Nimmo i Rubin Abramowitz i następnie w 1960 włączone do Amerykańskiego Towarzystwa Wegańskiego (ang. American Vegan Society) założonego przez Jaya Dinshaha. W Polsce weganizm promuje m.in. Stowarzyszenie Empatia. Inspiracją dla powstania weganizmu w połowie XX wieku był satanistyczny kult kozła Bafometa – szatana wegana.

Mało jednak osób pragnie dziś pamiętać, że praktycznie wszystkie osoby jakie stoją za założeniem licznych organizacji wegańskich w połowie XX wieku były mniej lub bardziej powiązane ideologicznie z ruchem światowego satanizmu, lucyferyzmu i setyzmu, w tym szczególnie z tak zwaną Świątynią Trapezoidu i Zakonem Trapezoidu. Zarówno amerykańskie organizacje wegańskie jak i brytyjskie, wszystkie od początku są zewnętrzą działalnością mającą światowej organizacji satanistów zapewnić jak najlepsze Public Relation jako zdecydowanych obrońców zwierząt.

Do lat 40-tych i 50-tych XX wieku w zasadzie istaniała rozsądna kuchnia wegetariańska, ale od 1944 roku w umysłach satanistów powstał program ideologiczny ujawniony jako weganizm (w tym witarianizm i frutarianizm) mający niejako odróżnić się od wszystkich prozdrowotnych i religijnych (w tym biblijnych) wegetarian, którzy zwykle jedli jajka, miód, pili mleko i spożywali przetwory mleczne jak sery i twarogi czy kefiry. Grupy satanistyczne w tym szczególnie Zakon Trapezoidu powstały i rozwiniety z inicjatywy Szandorra LaVey’a zajmował się stwarzaniem nośnych ideologii mającej na celu poprawę wizerunku satanistów, lucyferystów i setystów oraz dać podstawy dla uczynienia z satanizmu konkurencji dla tradycyjnych religii. Idea, że sataniści są lepsi od wszystkich religii, bo nie zadają cierpienia zwierzętom walcząć o ich prawa chwyciła w wielu środowiskach, szczególnie w USA i Wielkiej Brytanii. Szczytne ideały zdrowotne żywienia wegetariańskiego zostały wypaczone iście diabelskim pomysłem wyprodukowania ideologii satanistycznej i zakładania towarzystw wegańskich jako struktur zewnętrznych światowego satanizmu najbardziej zakorzenionego w Wielkiej Brytanii i USA.

Wedle jogi i innych tradycji ascetyczno-mistycznych, restrykcyjne diety roślinne nie powinny być stosowane z uwagi na ich możliwą szkodliwość dla zdrowia jeśli osoba nie ma dużego doświadczenia w praktykach metafizycznych i zaawansowania w rozwoju duchowym. Wedle satanistów, przejście na dietę wegańską automatycznie miało wynosić na wyżyny rozwoju duchowego, co było przedmiotem propagandy satanistycznej w latach 60-tych XX wieku, której skutki odczuło w USA i Wielkiej Brytanii kilka milionów ludzi uwiedzionych satanistyczno-lucyferycznym weganizmem. W latach 70-tych i 80-tych okazało się, że w ciągu 10-15 lat ponad 84 procent osób rezygnuje z weganizmu gdyż jest zwyczajnie szkodliwy dla zdrowia wiekszości ludzi, a tylko niewielki procent, około 16 procent, o odpowiednich widać już predyspozycjach może pozostać dłużej na diecie wegańskiej. Słusznie zatem w systemach takich jak joga, weganizm i podobnie restrykcyjne diety stosuje się jedynie w ramach praktyk ascetyczno-mistycznych, często jedynie okresowo, przez 21 dni lub przez 40 dni raz do roku, w czasie odosobnień dla zaawansowanych.

Lekceważenie zasad zdrowego odżywiania i udawanie zdrowia na diecie to choroba trwająca u większości wegan przez okres od kilku miesięcy do nawet 10-15 lat. Powtarzające się bóle brzucha, migreny, złe samopoczucie, ciągły brak energii są poważnymi sygnałami, których istnieniu nie można z czasem zaprzeczyć. Niedobory witamin, podatność na infekcje i kontuzje uświadamiają ich źródło – zbyt restrykcyjna i surowa dieta wegańska. Zjawisko to znane jest w jodze od tysięcy lat, jednak amerykańscy sataniści nie przewidywali intensywnych treningów fizycznych w jakich mogą się pojawiać kontuzje czy infekcje z powodu złego odżywiania się wegańską dietą. Na dietę wegańską często przechodzą w praktyce osoby ze skłonnościami do ortoreksji (obsesji na punkcie liczenia kalorii i zdrowia), a także osoby z zaburzeniami psychicznymi typu anoreksja, bulimia, obsesje antyglutenowe i wiele podobnych. Zwykle na początku w ciągu kilku tygodni czy miesięcy zdrowie się nieco poprawia, ale po kilku latach najdalej zaczyna słabnąć i się z czasem całkowicie sypie. W ten sposób 84 procent z tych, co przeszli na weganizm w czasie 10-15 lat rezygnuje z tej zbyt restrykcyjnej dla nich diety podjętej z powodu źle pojętej miłości do zwierząt i chorobliwej sensytywności czyli nadwrażliwości na cierpienie innych stworzeń. 

Atak_Terroru-Satanistycznego_Weganizmu

Satanistyczny terror wegański Bafometa

Oprócz anokresji czy bulimii istnieje wiele dobrze znanych i alarmujących zaburzeń odżywiania, z których nie zdajemy sobie sprawy ale tak zwani weganie często są w praktyce chorzy na takie zaburzenia. Jednym z nich jest ortoreksja, z którą zmaga się coraz większa grupa osób naciskana ideologiami zbyt zdrowego, koniecznie wegańskiego żywienia, które akurat wcale takie zdrowe nie jest, a tradycyjnie bardziej służy jako okresowa kuracja oczyszczająca organizm, a to zupęłnie inne zadanie dla diet takich jak weganizm. Moda na zdrowy styl życia przez wielu traktowana jest zbyt dosłownie i chorobliwie, czego sataniści z ruchu Zakonu Trapezoidu i Świątyni Trapezoidu jakoś nie przewidzieli, chociaż satanistom i Szatanowi czy Lucyferowi jako bytom archetypowym ucieleśniającym zło i wyniszczenie ludzkości akurat cierpienie ludzi najbardziej pasuje. Żywieniowe trendy niejako determinują życiowe wybory ortorektyków oraz chorych na inne zaburzenia związane z dietami. Stopniowo stawiają sobie coraz więcej ograniczeń, wykluczając z diety produkty uznane doraźnie za niezdrowe, często wbrew zasadom żywienia jakie się sprawdzają w praktyce. Taki maniakalizm, którego celem teoretycznie jest unikanie chorób, jest jednak akurat czynnikiem je powodującym, z powodu niedożywienia, a często z powodu niemożności przestawienia organizmu na żywienie innymi produktami niż dotychczas. Tylko niewielki procet wegan jest w stanie wytrwać na odpowiednio preparowanej diecie wegańskiej przez dziesięciolecia.

Główne złe konsekwencje ortoreksji związanej z deficytami składników odżywczych to przede wszystkim: znaczny spadek masy ciała, niedożywienie, niedobory białka, witaminy B12. Zaburzenie zwane ortoreksją w połączeniu z weganizmem i dietami podobnie restrykcyjnymi, powoduje również ogólne osłabienie, kwasicę metaboliczną, brak miesiączki u kobiet. Poza tym ortoreksja charakteryzuje się obniżonym nastrojem, odizolowaniem społecznym, dysfunkcją życia codziennego, agresją emocjonalną w paranoicznej obronie weganizmu. Ponadto może sprzyjać innym zaburzeniom odżywiania (anoreksja, bulimia) ale uważa się, że najczęściej rozwija się w przebiegu anoreksji niż jest powodem powstania anoreksji. Chorzy na anoreksję, kiedy uchwycą się jakiejś restrykcyjnej diety, agresywnie i paranoicznie bronią tej diety oraz swoich praw do jej stosowania, co jest znanym zjawiskiem. Prawda o pochodzeniu weganizmu i problemach zdrowotnych stosowania restrykcyjnych diet takich jak weganizm spotyka się zawsze z bardzo histeryczną i agresywnie ostrą krytyką restrykcyjnych środowisk wegańskich, w dużej mierze także współcześnie tworzonych przez liderów związanych z ruchem satanistycznym, lucyferiańskim czy setiańskim. W USA i Wielkiej Brytanii, ujawnianie prawdy o szkodliwości weganizmu może być ryzykownym, gdyż osoby otwarcie mówiące o tym w jaki sposób zaszkodził im kilkuletni weganizm spotykają się nie tylko z silnym opstracyzmem ze strony społeczności wegańskiej ale także z zastraszaniem i groźbami pozbawienia życia, podobnie jak przy próbie opuszczenia organizacji typu czarna loża czy kościół szatana w USA.

Szczęśliwi weganie oraz ci rezygnujący z glutenu czy laktozy zapewne istnieją i mają się dobrze. Takie wybory dla jednych są korzystne, dla innych mogą się skończyć się chorobami i utratą zdrowia, a tych akurat co muszą zrezygnować z weganizmu w ciągu dekady lub 15 lat jest nawet 84 procent. Stawianie sobie zbyt wysokich celów, wiąże się z ciągłym niezadowoleniem z siebie i potrzebą jeszcze większej kontroli składników odżywiania. Nadmiar takiej kontroli i obawa, że zjemy coś nieodpowiedniego staje się przyczyną wielu nerwic żołądka i jelit. Dlatego warto stronić od oszukiwania innych rzekomą lepszością swojej diety i przede wszystkim siebie, zaczynając świadomie słuchać swojego ciała a nie ślepo podążając za modą czy jakąś wegańską ideologią, która akurat z faktami na temat zdrowia zupełnie się nie liczy, a eskaluje problemy obrony zwierząt grając na emocjach naiwnych nadwrażliwców, którzy potem ciężko za to płacą rozstrojem zdrowia.

Według badań Human Research Council opublikowanych w grudniu 2014 roku aż 84% wegan prędzej czy później rezygnuje z obranej ścieżki. Około ⅓ tych co ostro przechodzi na weganizm zmienia plany po zaledwie trzech miesiącach, zaś mniej więcej połowa jest w stanie wytrwać przy postanowieniach wegańskich około roku. Liczba rezygnujących z zamierzeń wegetarian czy wegan jest więc bardzo duża.

Weganizm to satanizm

Koszulki reklamujące weganizm jako kult Szatana

Wielu uczonych i myslicieli pisze ciekawie o tak zwanych religiach zastępczych zwanych ideologicznymi modami czy memami, o skrajnym neoliberalizmie czyli naiwnej wierze, że zawsze rynek sam wszystko wyreguluje, o New Age, ekologizmie i ewangelikalizmie. Niektórzy ludzie nie mogą żyć bez jakiejść totalniackiej wizji świata. Zdaniem badaczy radykalny ekologizm którego źródeł upatruje się w volkizmie, franciszkanizmie, kulcie Gai, i Blut und Boden sprawi jeszcze morze kłopotów. Nie ma on nic wspólnego z normalną ekologią, która np. szanuje naukę i wie, że atom jest czystą energią, a pogłowie dzików na przykład trzeba kontrolować, gdyż nawiasem mówiąc dziki zjadają obecnie Polskę początku XXI wieku i nic się z nimi nie robi, co też wygląda na skutek nadmiernej empatii w stosunku do zwierząt, które mają nas gdzieś, a my czynimi ich obywatelami, jak Caligula Incitatusa, z tym, że on robił to wyłącznie w celu poniżenia senatorów, którzy spiskowali wcześniej na jego życie. Lawinowo rośnie liczba ludzi, który nie zakładają rodzin, lecz żyją jak Schopenhauer między pudlami czy innymi kotkami i małpkami, zaś są bardzo agresywni w stosunku do Homo Sapiens, co wygląda jak opętanie lub choroba zoofilskiego zboczenia, także popularna wśród satanistów. Młodzi Niemcy i Włosi wolą mieć psa niż dzieci, bo pies chce tylko spaceru i żarcia, nie trzeba z nim nic uzgadniać jak z drugim człowiekiem.

Przypisywanie zwierzętom ludzkich cech jest związane z irracjonalnością bajek, którymi karmimy dzieci i niedorozwojem osobowości. Trzymamy dzikie wilki w domach; choć jeśli zabraknie jedzenia zjedzą nas. Miłość do zwierząt często wynika nie tyle ze wspaniałomyślności, lecz z toksyczności społecznej i antyspołeczności właściciela zwierząt. Tych toksycznych właścicieli słyszymy jako chamów, gdy tylko każemy takiemu sprzątnąc gówno po jego psie. Stają oni po stronie zwierząt przeciw ludziom i ich potrzebom, a to bardziej jest charakterystyczne dla paranoicznych zboczeń i dewiacji pokroju zoofilii i dobrze znane w medycynie psychiatrycznej. Nagle zniknięcie jednego siedliska jakiegoś szarego ptaszka, który na 100 procent nie ma unikalnej roli w ekosystemie, staje się holocaustem wartym blokowania budowy skrzydła szpitalnego czy autostrady. Już teraz weganie zamiast postulować kontrolę urodzeń na świecie, gdzie z tą kontrolą to raczej nie Zachód ma problem, proponują rezygnację z mięsa z powodów ekonomicznych. Tymczasem to przeludnienie planety powoduje zbyt wielkie zużycie wszelkich surowców w tym wody.

Stopień agresywności propagandy wegańskiej oraz jej metody jako żywo przypominają metody demagogicznej propagandy satanistcyznej dobrze znanej z wielu internetowych forów i grup ezoterycznych, gdzie tak 10-20 procent agresywnych użytkowników trzeba banować z powodu ich demagogicznego, paranoidalengo i agresywnego atakowania wszystkiego co nie jest satanistyczne wedle ich koncepcji. Agresja wegan na grupach, forach i portalach wegetariańskich nawet jest tak agresywna i złośliwa, tak paranoiczna, że zwykle trzeba ich banować i usuwać, gdyż pomimo ostrzeżeń, nie dociera do nich, że są na grupie dla wegetarian, a nie na grupie dla wegan i zboczeńców zoofilskich rozkachanych w swoich zwierzątkach. To akurat są zjawiska typowe jakie manifestują się w formie wypowiedzi paranoicznych, ukrytych kompleksów, maskowania kłamstw i niewiedzy na temat żywienia, w formie maniakalnego zoofilstwa wrzucającego świnki, pieski i koniki tam, gdzie ludzie zajmują się akurat zupełnie czymś innym, a przecież ci co to czynią są przez to nie tylko spamerami, trollami, szkodnikami zatruwającym innym życie ale także jednostkami aspołecznymi, nękającymi normalnych ludzi satanistycznymi właśnie psychopatami internetowymi podającymi się za osoby empatyczne i wrażliwe na los i krzywdę zwierząt. Chorobliwa nadwrażliwość, zaburzenia maniakalne i paranoja oraz anoreksja tak akurat mają, że krzywdy czynionej ludziom nie zauważają, a żyją jedynie swoimi chorobliwymi wrażeniami i urojeniami oraz paranoicznymi demagogiami na które łatwo się naiwni nabierają. Krowy o zdanie nikt nie spyta, czy lubi czy nie lubi być dojona, bo nie ma takiej technicznie możliwości…

Weganim jest o tyle jeszcze szkodliwy społecznie, że radykalna dieta nawet dla jej wyznawców w większości okazuje się niemożliwa do realizowania na dłuższą metę, i muszą jej fanatyczni orędownicy powrócić do jedzenia mięsa z urazem psychicznym po niej, a prawdziwie zmniejszającą cierpienie zwierząt jest każda dieta dobrze zbilansowana dbająca o zdrowie, w której zmniejszymy chociażby o kilka procent ilość składników pochodzących z uboju zwierząt na korzyść mleczno-nabiałowych czy roślinnych. Wszelkie diety półwegetariańskie są zarówno zdrowsze jak i z punktu ochrony zwierząt korzystniejsze, bo lepiej jak człowiek przez całe życie będzie na diecie znośnej zdrowotnie i zmniejszającej cierpienie zwierząt niźli radykalnie przez kilka lat poszalej na weganizmie, a potem z konieczności wróci do jedzenia mięsa, bo padnie z wyniszczenia organizmu. Satanizm jednak a także lucyferyzm to ideologie mające zaszkodzić całej ludzkości i tak swoim radykalnym paranoicznym weganizmem wymyślonym w połowie XX wieku szkodzą i ludziom, i zwierzętom, bo w sumie bardzo niewiele jest z tego wegan czy witarian i frutarian, a za to są miliony zniechęconych do wegetarianizmu, który jest tutaj najrozsądniejszym wyjściem znanym od tysięcy lat.

Badania uczonych austriackich z poczatku XXI wieku dowodzą, że weganie więcej chorują, w tym na raka, alergie i rozliczne zaburzenia psychiczne (w tym anoreksja, bulimia i inne choroby żywieniowe), osiągają niższy komfort życia i wymagają większej opieki zdrowotnej niż ludzie jedzący mięso, wszystkożerni czy umiarkowani wegetarianie. Sataniści jednakże, a szczególnie lucyferianie, polecają dla rzekomej lekkości odżywiać się produktami wegańskimi zupełnie nie licząc się z tym, że wiekszość ludzi nie będzie w stanie tego uczynić. Lucyferianie uważają jeszcze, że Kain będąc weganem zabił słusznie wszystkożernego Abla – mięsojada, a zatem weganie powinni podobnie postąpić i zabić wszystkich mięsożernych Abli, co było ideologią dawnych sekt lucyferiańskich na Bliskim Wschodzie. Niestety, w swych rozważaniach, lucyferianie popełniają koszmarny błąd, gdyż w ocenie człowieka nie bierze się pod uwagę tylko jednej jego zasługi, ale patrzy się na całokształt człowieka, a w tym Abel był dobrym generalnie człowiekiem zaś Kain był tym złym i zdeprawowanym, który z nienawiści do swego brata Abla stał się mordercą, chociaż był weganem. W dawnych szkołach duchowości biskowschodniej wystrzegano się wegan jako potencjalnie złych lucyferian znanych także pod nazwą kainitów czyli potomków złego Kaina – bratobójcy. Jako że metafizycznie Kain był potomkiem pierwszej biblijnej kobiety Chawy (Ewy) i Asmodeusza czy jak kto woli wężowego Szatana, można Kaina uznać za prototypowego satanistę i lucyferianina wśród ludzi. radykalni weganie często zachowują się jak typowi kainici, którzy z jednej strony żywią się niby roślinkami, a z drugiej diabła mają za skórą przeciwko swoim ludzkim braciom, czego nie widać u zwyczajnych wegetarian stosujących wegatariańskie odżywianie z powodów zdrowotnych w umiarkowany sposób, bez fanatyzmu i zacietrzewinie ideologicznego.

Książę Ciemności przechodzi na weganizm

Zostań_weganem-czcij_szatanaOjciec chrzestny satanistcyznych wersji heavy metalu postanowił zrezygnować z mięsa i nabiału po obejrzeniu filmu dokumentalnego Forks Over Knives w 2010 roku. Wokalista słynnego brytyjskiego satanistycznego zespołu Black Sabbath, Książę Ciemności Ozzy Osbourne powiedział, że obecnie przestrzega diety wegańskiej. Swoją decyzję rezygnacji z mięsa i nabiału ogłosił w 2010 roku podczas programu telewizyjnego The Talk, którego gospodynią jest jego satanistcyzna żona Sharon, a współgospodynią tego programu jest weganka i satanistka Sara Gilbert.

Na 2010 rok 62-letni Ozzy przeszedł na weganizm zainspirowany filmem Forks Over Knives. Uważa on, że ta dieta pozwoli mu poprawić stan zdrowia. Powiedział: „Wiesz, daje mi to lepsze samopoczucie. To dlatego zrezygnowałem z mięsa i nabiału… Kiedy jesteś ciągle w drodze, to na szybko łapiesz bułkę z burgerem, bo to jest wszędzie… tak więc teraz zawęziłem mój margines.”

Od lat krąży plotka, że Ozzy na rytuałach satanistycznych odgryzł głowę nietoperzowi. Plotka ta jest w pełni prawdziwa. W czasie koncertu ktoś „dowcipny” z widowni rzucił na scenę satanistycznego koncertu martwego nietoperza. Ozzy rzekomo myślał, że jest to gumowa zabawka. Musiał wziąć serię zastrzyków przeciwko wściekliźnie. Odgryzienie głowy gołębia na spotkaniu z bosami firmy fonograficznej już jednak przypadkowe nie było. Inny członek zespołu Black Sabbath, Geezer Butler, jest również weganinem oraz członkiem satanistycznej czarnej loży czyli Kościoła Szatana (CoS). Inny znany satanista, alkoholik, narkoman i wegański muzyk sataniczny znany jest jako Moby, który wiarę i kult Lucyfera uważa za wyznawanie chrześcijaństwa.

Weganizm to satanizm. Eegańska dieta jest skutkiem praktykowania satanizmu i działań Szatana oraz demonów, a dowodem na to jest właśnie Ozzy i wielu podobnych satanistów, którzy na spotkaniach lokalnych Kościołów Szatana chcwalą się, że weganizm pomaga im w gromadzeniu energii ciemności czy w zachowaniu dłuższego życia w służbie demonom. Geezer Butler zajmuje się od dzieciństwa czarną magia i praktykami z demonami w czym weganizm mu pomaga. Wszyscy członkowie Heaven Shall Burn są weganami, co znajduje silne odzwierciedlenie w tekstach grupy oraz ich własnych satanistycznych wypowiedziach. Nie tylko zatem prymitywnie agresywne zachowania wegan na forach i portalach internetowych świadczą o tym, że ruch wegański jest inspirowany przez źródła satanistycznego zła, ale występy czołowych twarzy światowego satanizmu są najbardziej wymowne.

Najpierw weganizm, potem satanistyczny pseudo buddyzm, potem samobójstwo

Weganizm-pornografia-satanizm

Wege porno – promocja wege satanizmu

Isabel Taylor miała 16 lat, kiedy wybrała samobóczą śmierć. Jak to się stało, że osoba przekonana o nienaruszalności życia zwierzęcia, nie wahała się odebrać życia samej sobie, człowiekowi? Powodem nie była fizyczna choroba, czy trudności życiowe…

„Pochodząca z Neston, w hrabstwie Wiltshire w Wielkiej Brytanii, Isabel Taylor przeszła w ostatnim czasie na satanistyczną odmianę pseudobuddyzmu. Była chorobliwie przewrażliwiona i zniesmaczona niesprawiedliwościami jakie są na naszym świecie. Zaczęła czytać o proroctwach w internecie. Jedno z nich mówiło, że wskutek awarii reaktora atomowego zniknie nasza cywilizacja. Chodziło o rok 2012. Dziewczyna postanowiła, że nie będzie czekać na armagedon, upadek cywilizacji, gwałty, mordy i inne podłości. Dlatego popełni samobójstwo. Powiesiła się. Dla niej wszystko się skończyło, a świat, wbrew jej przekonaniu, trwa dalej…”

Samobójstwo było starannie zaplanowane, bo są w internecie ślady sprawdzania, jak przedawkować leki i się zabić. Rodzice Gary i Ingrid, powiedzieli w oświadczeniu: „Mamy wątpliwość i szukamy w naszych sercach, aby spróbować znaleźć odpowiedź, dlaczego Isabel poszła tą niszczącą drogą.” Mogło być tu wiele czynników, z których wiele mogła by nam wskazać biedna Isabel, mógł by też coś dodać psychiatra, jeżeli by w porę ją zbadał.

Jej rodzice mówią „Tęskniła za nieskomplikowanym i idealnym światem, w którym każda żywa istota będzie doceniona i spokojna. Ale ten prosty i doskonały świat jakiego szukała, gdzie wszystkie żyjące istoty będą traktowane ze współczuciem i w sposób równy, nie realizował się.” „Niestety przyszłość w jej oczach musiała wydawać się bardzo ponura.”, „Niestety było zbyt wiele było w nim złych punktów, aby zechciała walczyć z pokusą rezygnacji i były zbyt przekonujące.”, „Możemy jedynie stwierdzić, że nie była gotowa dostosować się do dorosłości ze wszystkimi komplikacjami, niesprawiedliwości i tym co uważała za nieszczęście, co ją prześladowało.” Przypominają sobie, teraz jej wypowiedzianą w nonszalanckim tonie uwagę jaką dała kiedyś przy rodzinnym posiłku, że „świat będzie niedługo się kończył”. Pan Taylor, ojciec, emerytowany urzędnik, powiedział: „Zdawaliśmy sobie sprawę z tego co piszą o wydarzeniach roku 2012, wówczas jednak nie myślałem, że coś takiego się przydarzy Isabel i starałem się to zlekceważyć i przejść na inny temat rozmowy.” „Wierzyła, coś się zdarzy, że zmieni się świat, nie jestem pewien czy ona kiedykolwiek była w pełni przekonana, że on się skończy, ale na pewno, że coś się wydarzy.”

Komentatorzy prasowi, najczęściej stawiają hipotezę, jakoby myśl o końcu świata była tym głównym czynnikiem powodującym jej samobójczą decyzję. Czy tak jednak było na pewno – tego przecież nie wiemy, ale wiemy jak satanistcyzne w swej ideologii sekty subtelnie i skutecznie zachęcają do samobóstw tysiące naiwnych członków swoich wątpliwych organizacji. Skoro tak, zastanawiające by było, dlaczego ta sama wiadomość, którą otrzymuje miliony ludzi na świecie, po jednych po prostu spływa i nią się nie przejmują, innych motywuje do przygotowań do śmierci, pokuty, naprawiania win i zadośćuczynienia, a w końcu do radosnego oczekiwania na nadejście Boga, a drugich doprowadza do fobii lub nawet psychozy tak, że decydują się na odebranie sobie życia. Niewątpliwie skoro nie każdy tak reaguje, możemy przypuszczać, że już wcześniej, przed otrzymaniem tej wiadomości była jakoś osłabiona i podatna na myśli samobójcze.

Śledztwo w Trowbridge Town Hall w Wiltshire dokonywane po jej śmierci wykazało, że Isabel wobec „niesprawiedliwości na tym świecie przeszła na buddyzm, na wiosnę 2011, jednak był to pseudobuddyzm w którym pod szyldem buddyzmu skrywała się amerykańska sekta satanistyczna – a te mają wiele zakamuflowanych odmian.” „Była weganką i właśnie zaczęła studiować nauki o zwierzętach i zarządzanie w Wiltshire College gdzie namiętnie broniła praw zwierząt, które ginęły. Założyła z przyjacielem „sanktuarium świnki morskiej””. W tym momencie na chwilkę się zatrzymajmy i zastanówmy, cóż to oznacza, że „była weganką” i cóż to oznacza, że założyła „sanktuarium świnki morskiej”.

Słowo weganizm oznacza sposób życia, który stara się wykluczyć, jak tylko to możliwe i praktyczne, wszystkie formy eksploatacji i okrucieństwa wobec zwierząt dla celów produkcji żywności, odzieży czy jakichkolwiek innych celów. Weganizm jako styl życia wynika ze światopoglądu, według którego ludzie nie powinni traktować zwierząt jak surowca, zasobów czy środka do osiągania własnych celów, gdyż zwierzęta – istoty czujące – mają taki sam jak człowiek interes w tym, by unikać cierpienia i chronić swoje życie, zaś człowiek, w odróżnieniu od większości zwierząt, ma możliwość wyboru stylu życia. Weganizm jako postawa etyczna nieograniczająca się do człowieka ma na celu szerzenie i promowanie rozwoju produktów niepochodzących od zwierząt i korzystnych nie tylko dla ludzi, ale również dla zwierząt pozaludzkich i środowiska.”

Czcij-Szatana-Zostań-Weganem

Reklama weganizmu satanizmu

Przyjrzyjmy się reklamom ideologii amerykańskiego z pochodzenia weganizmu i zauważmy, że teksty zrównują człowieka ze zwierzęciem: „Możemy wyglądać różnie ale w swojej zdolności do cierpienia, jesteśmy tym samym”, „Miliony zwierząt jest dręczonych o okrutnie zabijanych, bo ty jesz mięso”, „W ciągu 7 lat pomiędzy 1938 a 1945 rokiem 12 milionów ludzi zginęło w Holokauście, tyle samo zwierząt w ciągu 4 godzin jest zabijane w samym tylko USA, aby je zjeść”. Wnioski: skoro człowiek to to samo co zwierzę, czemu mają ludzi obowiązywać ludzkie prawa moralne? Żyjmy jak zwierzęta. I o to w satanistycznym weganizmie chodzi, żeby promować wszelkie zezwierzęcenie się zamiast Człowieczeństwa.

Jej rodzice podkreślają „Isabel była w pełni zaangażowana wegańsko i miała bardzo zdecydowane poglądy na temat szczęścia zwierząt, szczególnie testów na zwierzętach, zwierząt gospodarskich i produkcji mleka.” Z tymi przekonaniami połączona jest następna idea owego „Sanktuarium”, które utworzyła. Słowo Sanktuarium, zarówno w języku polskim jak i angielskim pochodzi od jednoznacznego słowa łacińskiego „sanctus – oznacza „święty” „sanctuarium”: miejsce przechowywania przedmiotów kultu, relikwii; świątynia. Isabel ze świnki zrobiła sobie domowe sanktuarium i rodzaj satanistycznego kultu religijnego, całkowicie zresztą absurdalnego. Zapomniała się nauczyć wiedzy duchowej z której w ezoteryzmie i okultyzmie jasno wynika, że Ludzie to odmiennie i znacznie wyższe królestwo istnienia nixli Zwierzęta.

Śledźmy wiec dalej historię Isabel, którą rekonstruują pogrążeni w żałobie rodzice: „Na wiosnę 2011 roku zwróciła się do wiary satanicznie pseudo buddyjskiej i jego nauce szukała odpowiedzi, ponieważ może ona odnosiła się do jej przekonań i zasad.” „Wydaje się, jej wiara w buddyzm i możliwość innego, lepszego życia była wystarczająco silna, by przekonać ją, że nadszedł odpowiedni czas, aby pójść dalej.” Pan Taylor dodaje: „Nigdy nie zrozumiemy, dlaczego odebrała sobie życie i nigdy nie będziemy mogli pełni pogodzić się z tym.” „Isabel pozostawiła ogromną pustkę w naszym życiu, która nigdy nie będzie wypełnione. Ale ona również pozostawiła wieczne dziedzictwo przez zaszczepienie jej rodzinie i przyjaciołom swoich przekonań i zasad.”

Skoro rodzice nie są zdolni połączyć faktów, które doprowadziły do tego, że osoba silnie przekonana o nienaruszalności życia każdego zwierzęcia, nie zdołała sama siebie pozbawić wątpliwości, że jej życie jest coś warte, to może obserwatorzy z zewnątrz powinni surowo ocenić, a nawet potępić zarówno chorobliwy weganizm jak i światopogląd pseudobuddyjskiego satanizmu jako źródła pomylenia umysłowego i samobóstwa.

Czytamy na niej: „Isabel była zaangażowaną wegaką która posiadała bardzo silne przekonanie dotyczące wszelkich form okrucieństwa wobec zwierząt. Podpisywała petycje i wspierała wszelkiego rodzaju kampanie wegańskiej sekty VIVA i różnych innych organizacji broniących praw zwierząt. (…) U Isabel „adoracja zwierząt domowych” zaczęła się wcześnie, gdy miała tylko 11 lat założyła sanktuarium świnki morskiej, z jego własną stroną internetową, zwaną ogród Gwinea. Wkrótce miała tyle zwierzątek, że nie mogła temu sprostać i to jest jeszcze do dziś jest silnym świadectwem jej determinacji i entuzjazmu. Isabel często mówiła o konieczności własnego większego sanktuarium zwierząt „jak to które opisane jest na stronie Viva” mówiła, że niestety, nigdy nie będzie mogła tego zrealizować. Tak więc, jako sposób utrzymywania pamięci Izabeli i ambicji jej życia Gary i Ingrid pomagają zebrać fundusze na takie sanktuarium, co zakrawa na absurd. To jest tak smutne, kiedy myślą, że Isabel nie ma w pobliżu, aby mogła pomóc. Niemniej ona zostawiła im trwałe dziedzictwo. Dokonała tego, że jej rodzina i bliscy przyjaciele są bardziej świadomymi tego, jak ludzkość zadaje okrucieństwo wszelkiego rodzaju zwierzętom i wielu przekonało się do zostania wegetarianami lub weganami.”

Na stronie absurdalnej akcji odnajdujemy głównie zdjęcia zwierząt, które nazywane są niestety ludzkimi imionami i określane „Pan, Pani, Panienka”, opisywane są ich historie z określeniami stanów psychicznych jakich rzekomo doznawały w przeszłości, wziętych z psychologii człowieka (szok, trauma, zranienie, złe wspomnienia itp), i obecnie w Sanktuarium (szczęście, spokój, ukojenie ran psychicznych). Podkreślana jest otrzymywana w schronisku „rehabilitacja”, leki homeopatyczne, drogie badania stanu zdrowia. W przypadku „śmierci” pisane są nekrologi w tonie żałoby po człowieku, co pokazuje patologiczny obłęd zrównywania ludzkich istot ze zwierzętami, obłęd zezwierzęcania człowieka. Anonse nie posiadają na wstępie szufladkującego tłumaczenia do którego gatunku które zwierzę należy, np. jest kotem, psem, baranem, co jest kolejnym pomyleniem umysłowym.

Przykładowe teksty ze strony „Sanktuarium” organizowanego przez rodziców zmarłej Isabel: „ET, nasz dzielny chłopak, przeżył dwa ataki psa. ET został zaatakowany przez psy jako młody baranek, którym był jak wrócił do życia w Sanktuarium. Możesz przeczytać jego pełną historię na stronie sponsora – o tym, że atak zostawił go bez uszu, ma poważne blizny na szyi i uszkodzoną żuchwę. To było kilka lat temu i od tego czasu ET nie tylko odzyskał siły po swoich fizycznych obrażeniach, ale też z obrażeń emocjonalnych. Aż byliśmy przerażeni, kiedy został zaatakowany ponownie, na szczęście, nie aż tak groźnie jak wówczas. Stracił trochę runa i ma ogryzienia na plecach i nogach, niemniej teraz jest całkowicie uzdrowiony, co przeżywamy z zachwytem i możemy powiedzieć, że nie wydaje się mieć emocjonalnie na niego wpływu to złe zdarzenie.”

Zwierzętom należy się życzliwość z naszej ludzkiej strony. Okrucieństwo wobec zwierząt, a również obojętność na ich cierpienia, zwłaszcza gdy łatwo moglibyśmy im zaradzić, odczuwamy i słusznie jako coś nieludzkiego. „Prawy uznaje potrzeby swych bydląt – czytamy nawet w Piśmie Świętym – a serce nieprawych okrutne” (Prz 12,10). Pod hasłem życzliwości dla zwierząt głoszone są nieraz treści jawnie fałszywe, a nawet bezpośrednio wrogie rozwojowi duchowemu człowieka. Szczególnie często można się spotkać z twierdzeniem, jakoby nasza życzliwość dla zwierząt wtedy dopiero była szczera i autentyczna, kiedy człowiek uznaje zwierzęta za równe sobie, co od razu śmierdzi ideologią zoofilstwa propagowaną przez zboczeńców seksualnych kopulujących ze zwierzętami. Nierzadko temu twierdzeniu towarzyszy kąśliwe słowo pod adresem duchowej czy ezoterycznej nauki o wywyższeniu człowieka ponad cały świat materialny. Zaczął ludzkość diabeł (piśaća, zły dżin) – żeby streścić, o co tu naprawdę chodzi – kusić tym, że będziemy równi Bogu, a od początku chodziło mu o to, żeby nas zrównać ze zwierzętami, podobnie jak zboczeńców seksualnych wszelkiej maści równa się z normalnymi ludźmi.

Pewien konkretny przypadek pomieszania ważności i wartości Aldous Huxley tłumaczył zanikiem wiary w życie wieczne i zastąpieniem jej jakąś utopijną namiastką: „Młodych nazistów hitlerowskich uczy się, aby byli łagodni wobec psów i kotów, a bezlitośni dla Żydów. Dzieje się tak dlatego, że nazizm jest typową filozofią czasu, która uznaje, że najwyższe dobro istnieje nie w wieczności, lecz w przyszłości. Żydzi stanowili ex hypothesi przeszkodę do urzeczywistnienia najwyższego dobra, a psy i koty nie. Cała reszta jest logiczną konsekwencją tych założeń”. Na takich błędnych konstrukcjach i błędnych priorytetach opiera się cała satanistyczna ideologia włącznie z weganizmem i jego nawiedzonymi paranoją organizacjami o sekciarskim charakterze jak Viva.

Skąd się to bierze, że ktoś obdarza zwierzę uczuciami, jakie normalnie kierujemy do ludzi? Rozwiązanie tej zagadki znajdziemy w powiedzeniu, jakie takie kocie i psie mamki (płci obojga) lubią powtarzać: „Im lepiej znam ludzi, tym więcej kocham zwierzęta”. Mówić coś takiego można tylko wówczas, kiedy się nie wie o tym, że aby doświadczać ludzkiej miłości i przyjaźni, trzeba przedtem samemu kochać i przyjaźnić się, i to w miarę możliwości – bezinteresownie. Otóż ludzki świat bez przyjaźni i miłości jest światem strasznym i trudno się dziwić, że człowiek, który znalazł się w takim świecie, bo nie umie kochać ludzi, ucieka w jakąś miłość zastępczą do zwierząt, a na koniec w zoofilskie patologie, podobnie jak ma to miejsce u pedofilów. Pedofile nie potrafią przyjaźnić się i kochać z osobami dorosłymi, bo są niedorozwinięci emocjonalnie i niezdolni do tworzenia więzi uczuciowych z dojrzałymi ludźmi – dlatego używają dzieci jako zastępczego substytutu miłości. Piękno lub niegodziwość miłości do zwierząt poznaje się po tym, czy ten, kto jest przyjacielem zwierząt, lubi ludzi. Pierwsze schroniska dla zwierząt na Zachodzie zakładał Marcin de Porres, człowiek bez reszty oddany ludziom biednym i chorym. Miłości do ludzi było w nim tak wiele, że przelewała się ona również na zwierzęta. Dzięki takiej miłości jakby promyk raju wracał na naszą ziemię.

Patologiczna miłość do suczki

weganizm_satanizm_pijaństwo

Typowa reklama weganizmu pijaństwa satanizmu w USA

Istnieje jednak również taka patologiczna miłość do zwierząt, która ma w sobie coś demonicznego. Przypadek takiej miłości zboczonej z piekła rodem opisuje w swoim wstrząsającym pamiętniku Calel Perechodnik, żydowski policjant z getta w Otwocku. Scena, którą przepisujemy, miała miejsce w momencie, kiedy prawie wszyscy mieszkańcy getta, nawet żony i dzieci policjantów, zostali wywiezieni do obozu śmierci. Otóż w tym właśnie momencie żona komendanta, Tola Kronenbergowa, przeżywała swoją rozpacz z powodu utraty swojej zoofilsko ukochanej suczki:

Tola głośno rozpaczała w dzień i w nocy:
– Moja biedna Nellusia, moja córuchna najdroższa!
Żydzi idący na śmierć słyszeli jej płacze i zgrzytali zębami w bezsilnej złości. Policjanci żydowscy na widok Toli odwracali głowy, aby nie wyczytała nienawiści w ich oczach. Męłli przekleństwa między zębami, ale milczeli. Gdzie się tylko zebrała grupa policjantów, którzy wieczorami przeważnie siadali razem, opłakując swoje żony, zjawiała się Tola i wykrzykiwała:
– Moja biedna Nellusia, zabili mi ją!
Po chwili odchodziła, znów wołając głośno:
– Pupuś? Pupuś! Gdzie jesteś ty niesforny łobuzie? (…)
To Kronenbergowa wołała swego pieska na kolację. Stratę foksterierki Nellusi porównywała żona naszego komendanta do straty naszych dzieci i co gorsza musieliśmy tego słuchać i milczeć”. Autor tych wspomnień miał niewątpliwie rację, przypisując to zachowanie głębokiemu znieprawieniu owej kobiety, która swoją suczkę kochała bardziej niż męża, dzieci czy innych ludzi.

Sytuacja przerastała nawet najmocniejszych ludzi i tak niepojęte zachowanie mogło być formą nie kontrolowanej obrony przed potworną rzeczywistością. Przyznajmy jednak, że możliwa jest taka wynaturzona miłość do zwierząt, której towarzyszy gruntowna obojętność na ludzi, na ich potrzeby i cierpienia. Wśród wegan bardzo często miłość do zwierząt głosi się wraz z nienawiścią do ludzi, religii, jogi, mistyki, ezoteryzmu i wszelkiej duchowości. Od czasu do czasu nawet w radiu można usłyszeć, że człowiek jest to wyrodne dziecko natury, jej niszczyciel, najbardziej okrutne zwierzę, zbrodniarz w stosunku do wszystkich pozostałych gatunków żywych i cała natura odetchnęłaby z ulgą, gdyby ludzkość przestała wreszcie istnieć.

Włodzimierz Sołowjow w swojej Krótkiej opowieści o Antychryście słusznie przypisał Antychrystowi m. in. zachowania, które w pierwszym odruchu budzą raczej naszą aprobatę niż niepokój: Antychryst, „sam będąc wegetarianinem, zakazał wiwisekcji, wprowadził surowy nadzór nad rzeźniami i popierał na wszelkie sposoby towarzystwa opieki nad zwierzętami”. U Antychrysta zwanego Szatanem lub na Wschodzie Rakszasem zachowania te płyną nie tyle z życzliwości dla zwierząt, co z nienawiści do ludzi, Boga i świętych. Wszelki weganizm zatem, jeśli jest związany z chociażby śladem awersji do Boga, aniołów, mistrzów duchowych, świętych Bożych, jogi, mistyki, duchowości, rozwoju duchowego – należy surowo demaskować i potępiać jako patologiczne zwyrodnienie satanistyczne.

Radykalny weganizm – satanistyczne zaburzenie umysłowe

Szatan_jest_weganem

Satanizm wegańskiej młodzieży jest na murach USA

Jak rak mózgu ma postać złośliwą i łagodną oraz wiele pośrednich, tak stadiów weganizmu występuje w przybliżeniu tyle, co odcinków progamu Moda na Sukces. Weganizm właściwy – to pierwsze stadium choroby satanistycznej z USA. Jego zaparci wyznawcy, zwykle członkowie sekty Viva, twierdzą w smoleńskim amoku, że jajka to martwe płody kurczaków, od mleka rosną rogi, a miód pszczeli wywołuje nieodwracalną impotencję. W dodatku od noszenia skóry ze zwierząt dostaje się wysypki, a noszenie wełnianych swetrów sprawia, że złuszcza się naskórek i trzeba iść do drogerii po krem, gdzie jak wiadomo ceny są dosyć wysokie, a kremy zbójecko są testowane na zwierzętach. wśród wegańskiej płci brzydkiej panuje powszechne przekonanie, że gotowanie powoduje raka prostaty i można doprowadzić przy jego pomocy do kastracji, zatem weganim powinien być jak najbardziej witariański, co wskazuje na drugie stadium weganizmu. Brutalnie wyrywane z ziemi buraki i kartofle, czy bestialsko mordowana sałata też mają uczucia, a są to uczucia tak głębokie, że nie dotarły tam nawet ruskie łodzie podwodne najnowszej generacji. Zwykle weganie żyją wtedy dzięki bananom i owocom, w błogiej nieświadomości, że zrywanie owoców można przyrównać do wykonywania aborcji na drzewach i kraczkach – co zwie się fruktorianizmem czyli owocożerstwem.

W najbardziej nawiedzonej wersji weganizmu pozstają minerały z ziemi oraz powietrze do oddychania – zatem odżywianie sproszkowanymi kamyczkami lub czysta woda i powietrze w postaci bretarianizmu – żywienia oddechem. Zwykle patologiczna agresja wegan wymierzona jest jednak w wegetarian, a to za spożywanie miodu, a to za spożywanie mleka czy sera i twarogu, a to za spożywanie jajek kurzych czy indyczych. Agresja jak to agresja pokazuje zezwierzęcenie wegan na poziomie prymitywnych napastliwych bestii nie posiadających jeszcze żadnych cech człowieczeństwa. Tymczasem dla rozwoju duchowego człowieka od pradawnych czasów szkoły ezoteryczne i mistyczne polecały łagodne przejście w kierunku żywienia wegetariańskiego, a o dietach takich jak odmiany weganizmu wspominano, że są radykalne i najczęściej wynikają z zaburzeń psychicznych, chociaż okresowo mogą się przydać dla odchudzania czy przeżycia uwięzienia w ogródku.

John Gray pisał ciekawie o religiach zastępczych, o skrajnym neoliberalizmie, czyli wierze, że zawsze rynek sam wszystko wyreguluje, o New Age, ekologizmie i ewangelikalizmie. Niektórzy ludzie nie mogą żyć bez jakiejść totalniackiej wizji świata. Moim zdaniem radykalny ekologizm którego źródeł upatruję w volkizmie, franciszkanizmie, kulcie Gai, i Blut und Boden sprawi jeszcze morze kłopotów. Nie ma on nic wspólnego z normalną ekologią, która np. szanuje naukę i wie, że atom jest czystą energią, a pogłowie dzików na przykład trzeba kontrolować (nawiasem mówiąc dziki zjadają obecnie Polskę i nic się z nimi nie robi, co też wygląda na skutek nadmiernej empatii w stosunku do zwierząt, które mają nas gdzieś, a my czynimi ich obywatelami, jak Caligula Incitatusa, z tym, że on robił to wyłącznie w celu poniżenia senatorów, którzy spiskowali wcześniej na jego życie. Lawinowo rośnie liczba ludzi, który nie zakładają rodzin, lecz żyją jak Schopenhauer między pudlami czy innymi kotkami i małpkami, zaś są bardzo agresywni w stosunku do Homo Sapiens. Młodzi Niemcy i Włosi chorzy na zoofilską nowomodę wolą mieć psa niż dzieci, bo pies chce tylko spaceru i żarcia.

Przypisywanie zwierzętom ludzkich cech jest zwiazane z irracjonalnością bajek, którymi karmimy nasze dzieci. Trzymamy więc wilki w domach; choć jeśli zabraknie dla nich jedzenia zjadzą nas bez skrupułów. Miłość do zwierząt najcześciej wynika nie tyle z wspaniałomyślności, lecz z toksyczności społecznej i antyspołeczności włascicieli zwierząt. Stają oni po stronie zwierząt przeciw ludziom i ich potrzebom, bo sami z charakterów i osobowości nie są jeszcze ludźmi, a jedynie prymitywnymi człekozwierzami.

W mące ze zbóż polnych około 2 % calej masy to zmielone owady, o czym wie każdy młynarz i specjalista od żywienia. O tym ile małych robaczków zjadają owoceżerni witarianie lepiej nie wspominać, bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, a weganizm jest zwykłym ideologicznym szkodnictwem niszczącym mózgi ludzi uwikłanych w tę irracjonalną patologię satanistyczną.

W dniu 13 marca 1996 roku satanistyczny pedofil i weganin o nazwisku Thomas Hamilton wdarł się do Szkoły Podstawowej w Dunblane w Szkocji i zastrzelił 16 dzieci i nauczyciela. Hamilton nie powinien mieć pozwolenia na broń, ponieważ jego stan psychiczny i skłonności pedofilskie były dobrze znane policji, ale dzięki jego licznym wegańskim kontaktom politycznym pozwolenie dla rzekomo obrony własnej takie otrzymał.

Mała Hollie była wykorzystywane seksualnie przez ojca weganina i pedofila Charlesa Denis Mackie, i wielu innych ludzi z kręgu przez ponad 10 lat zanim opowiedziała o tym matce. Stało się to wtedy gdy Anna uciekła z Hollie z dala od rodzinnego domu z powodu przemocy Mackie. Hollie powiedziała, nie mogła jej wcześniej o niczym powiedzieć, ponieważ ojciec grozil jej że „zabije obie jak psy”, chociaż sam był agresywnie zawziętym obrońcą praw zwierząt. Dzieci z zespołem Downa są szczególnie łakomym kąskiem dla niektórych satanistów i pedofilów.

I to wszystko nie dziwi, gdy rozumiemy, że Weganizm jest ideologią czcicieli demona Bafometa – rogatego kozła, diabła weganina… 

 

baphomet_weganizm-Satanizm_pornografia

Bafomet – szatański demon patron weganizmu pornografii zboczeń satanizmu

Reklamy

Komentarzy 28 to “Weganizm to satanizm – weganie to sataniści”

  1. Michał Says:

    hehehehe
    dobry tekst na rozweselenie, ale za długi

  2. Razorus Says:

    Drogi autorze… ręce opadają na tych głupich wegan i ich szczekające pyski. Z drugiej strony już dawno się tak nie obśmiałem. Dziękuję 🙂

  3. pi0trus Says:

    Nie wiem co widzicie złego w satanizmie, ale weganizm to część światowego ruchu satanistycznego, jedna z opcji wyboru stylu życia dla chwały Satana!

  4. Witold Says:

    Nie lepiej, zamiast weganie dranie sataniści tak w necie pieprzyć bez sensu, zająć się jakąś pożyteczną robotą?

  5. Xxx Says:

    Dawno nie czytałam tylu mądrych rzeczy o satanistycznej ideologii vegan…

  6. nikita Says:

    Wow, po prostu szczeka opada. Tyle glupot jak w ideologii satanistycznych vegan jeszcze w zyciu sie nie naczytalam…

  7. aga Says:

    Większych i bardziej szkodliwych bzdur już dawno moje oczy nie widziały!

  8. Lulir Says:

    Większych bzdur niż ideologia wegańskich satanistów jeszcze nie czytalam , chyba sam diabeł weganizm wymyślił.

  9. Maurycy Says:

    Seitan to mączne danie, a także jedno z imion Szatana. Weganie wyraźnie nie domagają umysłowo jeśli współcześnie chcą ukryć ten fakt. Lewiatan to sieć sklepów, imienia demonicznego potwora morskiego, demona oceanów. I nic nie zmienia takiego faktu…

  10. Bogusława Omelczuk Says:

    Weganizm to pierdolenie kotka za pomocą młotka …. chora ideologia …

    • Anastazja Wilk Says:

      Czy za chore uważasz to, że moralnie właściwym wyborem jest próba zminimalizowania niepotrzebnego cierpienia? Przepraszam, ale nie chcę żywić się śmiercią i niszczyć przy tym środowisko (naukowcy ostrzegają, że wkraczamy w okres 6-tej ekstynkcji 6-tego wielkiego wymierania, gdzie ostatnia miała miejsce 65 mil lat temu, ale pal licho, niech żyje ignorancja ludzka, bo przyjemność>all.

    • Ava Om Says:

      to jest totalnie chora ideologia a ktoś kto to promuje jest zwykłym oszustem, kłamcą i manipulantem…

  11. xyz Says:

    chyba zawędrowałam na krańce internetów..

  12. Amelka Cud Says:

    Autorzy satanistycznych ideologii muszą mieć naprawdę bardzo duże problemy psychiczne, nie mam pojęcia dlaczego ludzie wymyślają sobie takie anegdoty i pierdoły satanistyczne jak weganizm. Czy jest to jakiś ich krzyk o pomoc, czy jest to jakaś anomalia umysłowa, bo przecież żadna normalna Istota nie stworzyłaby takich paradoksów w swoim umyśle…

  13. Pamizeliusz Says:

    Nieposluszenstwo wobec wielkiej woli Jadohrejdona zostanie ukarane klątwą Bihacyla, który był czlonkiem rady siedmiu planet i jednym z towarzyszy Karweusza, ktory to poprowadzil Klan Trykilariuszy do zwyciestwa z Klanem Węża. Takze nie mowcie ze jestescie Karweuszanami skoro pewnie sami chodzicie w szatach węzowych a nawet tego nie wiecie. Pewnie nie wiecie tez ze noszenie tych odzieni jest ryzykiem utraty twardosci… a za to juz na pewno Karweusz wam nie wybaczy. Bo kto nie trzyma gardy i nie pozostanie twardy nadaje sie na moj obiad. Tak. Albo i nie. Zycze chonoru!

  14. Vodzoo Says:

    Ciekawe komu bliżej do szatana, veganom czy tym, ktorzy są propagują na przykłada takie dobro jak pornografia

  15. Bazia GK Says:

    zanućmy razem!

  16. Marta Says:

    Weganie pozdrawiają! ♥ Polecamy zjeść trochę węglowodanów, zawsze lepiej dbać też o zdrowie…

  17. speedcore Says:

    autor tego tekstu jest wielki, dzięki za prawdę, gratulacje!

  18. Marz Says:

    empatia dla zwierząt to jak współczucie dla dziecka, najwięcej satanizmu i masonerii jest natomiast w kościele i to katolickim!

  19. Straszny Szatanista Says:

    Hail Szatan!!! Żałosna, tępa pało!

  20. Realistka Says:

    Coś w tym jest.
    Wprawdzie jestem weganką, ale ze względu na zdrowie (traktowanie i nadprodukcja zwierząt również nie są mi obojętne, ale przede wszystkim ważne są dla mnie moje dzieci, rodzina) , więc trzeźwo i z dystansem obserwuję zagorzałych obrońców praw zwierząt, którzy są właśnie aspołeczni, propagują antynatalizm i wołają zwierzęta np. „Choć do mamusi”.

    Dokładnie zgadzam się z tym, że zwierzęta by nas zjadły, rozszarpały, bo one działają instynktownie, a fanatycy są po prostu idiotami, którzy nie potrafili odnaleźć się w społeczeństwie, więc odnaleźli się w towarzystwie zwierząt, które nie są wymagające.

    To jest chore i niebezpieczne.

    • drty Says:

      Jak można być zdrowym będąc na wegańskiej diecie?

  21. moro Says:

    hehehehehhehehehehrhrhehehhehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehhe hhehehehehehehehehehhehehehehrhrhehehhehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehhehehehehehhehehehehrhrhehehhehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehehhe

  22. notecki Says:

    komputer wegana to satanizm, wegan lepiej niech wroci do 14 wieku

  23. spartanka Says:

    Jak bardzo cierpi krowa gdy się ją pozbawia mleka i kura gdy straci jajo nie mówiąc o pszczołach którym miód podebrano?
    Dobry BÓG dał nam ziemię byśmy czynili ją sobie poddaną. I czyńmy to z rozsądkiem.

  24. Greg Says:

    Gdzie kupujesz takie dobre zioła?

  25. Lesiu305 Says:

    Bardzo udany i ciekawy artykuł, który pokazuje pochodzenie weganizmu itp.
    Zastanawia mnie co na to weganie i roślinożercy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: