Ezo-Bzdety


Komentarze Prema Dharmina

z portalu eioba.pl

Filozofia, Ezoteryka, UFO, Anioły, Hitler, Inkwizycja, Jaszczury, Plejadanie, Sekty, Rok 2012 i Inne Bzdety

Komentując artykuły
często dotykam spraw duchowych, ezoterycznych, jogi, a także działalności inkwizycyjnej i antykultowej, co zebrałem tutaj razem w jeden ujednolicony tekst z myślami duchowymi i rozważaniami na wspomniane tematy. Oberwałem za wiele z tych tekstów na eiobie, raz z prawa od paranoików religijnych i faszystów, raz z lewa od obrońców wszelkiej dewiacji, zboczenia i ateizmu emocjonalnego, antynaukowego. Przypomina mi to historie jakich doświadczałem intensywnie od stycznia roku 2009 z powodu jakiegoś ‚ktosia’ czy raczej kilku ‚ktosiów’. Najbardziej oberwałem za moje dwa pierwsze artykuły wstawione na eiobę, to łatwo się domyślić kto za tym stał, a i przeczytać za co mi się obrywało, także ciągle jeszcze można. Oberwałem także ze krytykę faszyzmu i antysekciarzy o paranoidalnym zacięciu, a nawet za kabałę, bo antysemityzm wiecznie jest żywy. Oto i zbiór rzecoznych komentarzy, urwanych myśli, często rozmaitych ezo-bzdetów, myśli nieuporządkowane, a może nawet urojone, kto to wie?…

===========

W Polsce ‚wolność słowa’ to w praktyce częściej hasło mylone z prawem do dowolnego oczerniania, pomawiania, znieważania, insynuowania, do ataków add personum, robienia afer i kręcenia bata na konkurencję. Redakcje gazet muszą się liczyć z tym, że jak opublikują insynuacje wypocone przez jakiegoś pisarczyka, to potem za znieważanie będą horrendalne odszkodowania płacić. I tego się boją właściciele portali internetowych, że będą traktowani tak jak inne media publiczne w tej materii. Raczej trzeba się zastanawiać nad realnymi granicami ‚wolności słowa’ w kontekście nienaruszania cudzej prywatności, godności, zastopowania nieskrępowanej działalności świrów netowych polegającej na mieszaniu z błotem i gównem każdego adwersarza poprzez sprytne pomawianie. A w zasadzie bez takich postaw, chamskich, trudno jest przetrwać na polskich forach internetowych… A wolność słowa podlega ograniczeniom z uwagi na bezpieczeństwo państwa, moralność publiczną i parę podobnych kwestii, o czym powszechnie wiadomo. O kulturze słowa nie wspominając, bo po cóż?

Tak, niektórzy nie mogą żyć bez ideologicznej wojny. Wynika ta skłonność bardziej ze struktury psychiki i powinna być analizowana z punktu psychoanalizy i psychoterapii, a nie wiary w Boga lub Nieboga. Pijak dajmy na to, czy jest oprócz tego księdzem czy szefem egzekutywy partyjnej jest najpierw pijakiem i to skłonność do pijaństwa determinuje jego postępowaniem, a nie wiara czy światopogląd. Tak samo jest ze skłonnością do awanturnictwa… To skłonność do awanturnictwa czyli kłótliwość powoduje ludźmi, niezależnie czy są katolikami, ateistami, jehowymi czy agnostykami, etc. Wszystkim ze skłonnościami do awanturnictwa polecam rozważyć udział we wspólnej terapii grupowej np: psychosyntezy i psychologii_transpersonalnej. A jak metoda nie pasuje, to do zwykłego psychologa na terapię behawioralną. Pzrykracać te paskudne behawiory…

Warto pamiętać, że około 1/5 klientów lekarzy i uzdrowicieli to HIPOHONDRYCY I HIPOHONDRYCZKI. To taka grupa co zawsze narzeka na niezliczone dolegliwości, źle się diagnozuje, promuje swoje dolegliwości i traktuje je jak świętość, a nic nie ma prawa pomóc, bo hipochondryk chce cierpieć i narzekać, a nie zdrowieć. Jest duży problem z diagnozowaniem tej grupy klientów. Druga grupa to osoby cierpiące na rzadkie i trudne lub kosztowne w diagnozie choroby. Czasem są traktowani jak hipohondrycy, a czasem zbywani z powodów biurokratycznych jak niewydolność systemu, brak środków, techniki czy niezdolności lekarza do zdiagnozowania. Tutaj mamy najczęściej ofiary tak zwanych błędów medycznych. Niezadowolenie idzie tu zwykle z poważnym pokrzywdzeniem. Np. porfirycy trzymani latami na psychiatrii, osoby niepotrzebnie zoperowane etc…

===========

Przemoc w Domu i Sądzie

Przemoc rodzinna wobec dzieci to chyba jeszcze masowa patologia, po części ze zgubnych nałogów pijaństwa wynikła i braku kultury seksualnej. Większość zdecydowana ciężkich pobić i okaleczeń oraz gwałtów na dzieciach ma miejsce pod wpływem alkoholu, kiedy rodzic jest nieodpowiedzialny i nie kieruje swoim postępowaniem. Wtedy ta nienawiść do własnego potomstwa często też nieplanowanego i niechcianego wybija, oj wybija. Warto spojrzeć na bicie dzieci od strony wyładowywania swej nienawiści do dziecka za to, że się urodziło, za to, że nieplanowane przyszło na świat i skomplikowało rodzicom życie. I tu dochodzimy do antykoncepcji i świadomego macierzyństwa, którego w większości brak, za to jest przypadkowe macierzyństwo i przypadkowe ojcostwo, pijaństwo i wyżywanie się na owocach łona w sposób brutalny. I są tysiące dzieci w pogotowiach opiekuńczych.

Wyścig szczurów ma raczej podłoże ekonomiczne niż diabelskie. A Papuasi mają tradycyjne 2 letnie szkoły dla narzeczonych. Mieszkają wszyscy z wioski razem pod nadzorem dorosłych i uczą się jak żyć w rodzinie, wychowywać dzieci i budować chatę oraz polować. Nie mogą kopulować i się rozmnażać bez zdania egzaminu i skończenia szkoły dla kandydatów do zamążpójścia. To i mnie problemów z dziećmi i w związkach.

TEMIDA sama najlepiej wie ile procent osób rocznie to aresztanci niewinni, wobec których zapadają umorzenia z braku wystarczających dowodów o skazania lub uniewinnienia. Jest to prawie 1/3 wszystkich aresztowanych. I pewnie z powodu tych żenujących statystyk przyjęto nieujawnianie podejrzanych. 36 tysięcy spraw w Strasbourgu o niesłuszne wyroki to też obraz TEMIDY żałosny…

A przy okazji, to płód nie jest jeszcze dzieckiem. Dzieckiem płód się staje po urodzeniu i wykazaniu zdolności do życia. Ale niektórzy zygotę nazywają dzieckiem i mówią o ludobójstwie zamiast o płodobójstwie, jeśli już.

Bezwzględa kara śmierci dla każdego kto zabija? Absurd! Sąd za rabusia trafionego w głowę da ze trzy cztery lata, nawet w zawieszeniu na 5 lat, a nie dożywocie. No chyba, że rabuś będzie synem prokuratora rejonowego lub prezesa sądu, to 15 lat jak nic. A Dawid bronił się przed kolejnym seksem z tak zwanym zamordowanym. Kiedy Ty komuś kradniesz portfel, on się broni, rozpoznaje ciebie, i w obawie o karę zabijasz go, to jest morderstwo. Kiedy ty komuś pożyczasz pieniądze, on nie oddaje latami, upominasz go, idziesz do niego prosić o zwrot długu, on cię uderza, ty mu oddajesz pięścią w gębę, on umiera. To jest zaledwie bójka ze skutkiem śmiertelnym. Przeciętnie sześć lat w Polsce do odsiadki, często wychodzisz po połowie kary. Nie ma mowy o morderstwie. A właśnie takie są powikłane sprawy, w których niektórzy wołają o bezwzględną karę śmierci na stryczku lub usmażenie na patelni krzesła elektrycznego. Istotne jest ustalenie bez wątpliwości, czy przyszedłeś z zamiarem zabójstwa, czy nie miałeś takiego zamiaru, a inny cel, czy racja była po twojej stronie, czy po przeciwnej. Tego nie da się zważyć w 30 sekund, ani w 5 minut. To nie jajecznica.

Dawid z Częstochowy, chociaż zabił księdza nie jest mordercą. Przy kolejnym molestowaniu czy próbie zgwałcenia, działał w obronie własnej. A kto zabija człowieka w obronie własnej nie jest mordercą. Wysokość kary powinna być zależna od motywu. Kto kradnie z głodu chleb czy cokolwiek do jedzenia nie zawsze powinien być karany, albo mniej surowo. Twoje widzenie morderstwa jest spojrzeniem płaszczaka na rzeczy trójwymiarowe. Przed sądem oskarżyciel powinien PREMEDYTACJĘ udowodnić tzw. mocnymi dowodami, a nie tylko poszlakami. W Niemczech sąd uniewinnił pracownika, niewolniczo pracującego u Niemca, w ramach tak zwanego niewolnictwa pracy. Przyjechał z Wietnamu, myślał, że legalnie, pracował prawie za darmo, chciał wracać do domu, bo zmarła mu żona. Pracodawca go więził, nie chciał puścić, przetrzymywał paszport. Zabił pracodawcę i uciekł, ale policja go złapała. Sąd wymierzył sprawiedliwy wyrok. Puścił żółtka do domu. To pracodawca był winny licznych przestępstw i sam się śmierci doprosił. Sądy powinny myśleć, zawsze. A firma, której Niemiec był współwłaścicielem musi jeszcze żółtkowi zapłacić odszkodowanie za pracę w niewolniczych warunkach bez ubezpieczenia i praw.

Kiedyś karano śmiercią prawie za każde przestępstwo. I co? I wszyscy przestępcy byli okrutniejsi. Złagodzenie kar jakoś w historii poszło w parze ze złagodzeniem zbójeckich obyczajów. Postęp cywilizacji i humanitaryzmu łagodzi obie strony. Ludzi trzeba od kołyski wychowywać humanitarnie. Ale i tak będą powody do emocji. Ktoś wydyma komuś żonę, i zostanie w odwecie zadźgany nożem. I kogo tu karać? Tego co rogi przyprawiał, żonę, czy tego co się wnerwił i zdjął hańbę rogów ze swej głowy? Kiedyś wieszano cudzołożnika. Moim zdaniem słusznie. Wara od cudzej żony. Młody 18 letni chłopak, Dawid był wykorzystywany seksualnie przez księdza pod Częstochową od 8 roku życia. W końcu zdjął z siebie hańbę, zatłukł klechę brutalnie. Czy jest mordercą? Czy tylko przekroczył granice obrony koniecznej? A może trzeba uznać, że słusznie uczynił i zło zlikwidował, aby nie zagrażało ani jemu ani innym dzieciom? Gdzie jest prawda? Czterech dwudziestolatków zgwałciło 14-to latkę, ponieważ krzyczała i groziła policją, udusili ją. Mordercy, gwałciciele i pedofile? A może ofiary złego wychowania? Wychowywali się w domu dziecka, gdzie przemoc wobec młodszych i przemoc seksualna były na porządku dziennym. W takim postępowaniu ukształtował ich dom dziecka. Kto jest winny gwałtu i mordu? Kto jest prawdziwym mordercą? Ten co dusił? Czy ci co stworzyli te domy dziecka i tak wychowują jak wychowują? O tym sędzia musi myśleć… A zresztą, jak ty zabijesz mi ojca, a ja w odwecie zabiję twojego ojca, to kto jest mordercą? Jest to odwieczny dylemat moralno-prawny dla wszystkich sędziów.

Droga autorko błędnie używasz pojęcia nieudacznik. Opisujesz raczej może oszusta matrymonialnego, cwanego oszusta niż nieudacznika. Ale może jednak zanim się zacznie używać pewnych słów warto zajrzeć do słownika. Bo wygląda to na emocjonalne bicie piany z używaniem nieadekwatnych słów. Oszuści matrymonialni grają i owszem czasem nieudacznika, ale robią to także osobnicy, którzy nie wiedzą jak zerwać z panienką której chimerów mają już dosyć i chcą się jej już pozbyć, tylko nie nauczyli się twardo postawić swoich warunków i powiedzieć NIE. Oba typy nie mają nic wspólnego z typowym nieudacznikiem, który jest ofiarą, stroną wykorzystywaną i bierno-zależną. A na zespół biernej zależności cierpi około 1/3 populacji, tak kobiet jak i mężczyzn. Tylko, że nieudacznik nie trwa w związku, nie wykorzystuje. Raczej jest samotny, porzucony, nikogo nie może znaleźć, bo nie umie nawet zagadać. Lepiej nauczyć się co znaczą słowa niż po ich błędnym emocjonalnym użyciu tworzyć jakieś nowe niezrozumiałe definicje. Z treści wynika jasno, że to autorka mając kiepski schemat, zły wzorzec związku, i chcąc się odegrać na jakimś byłym czy nawet na kilku byłych partnerach, wyzywa go czy ich od nieudaczników. Tyle, że raczej trzeba to rozumieć jako inwektywę niż trzeźwą ocenę sytuacji. W emocjach nie tylko nie patrzy się do słownika, ale celowo przebarwia pojęcia aby osiągnąć efekt poniżenia. I to by było na tyle, bo dla mnie to nie tyle artykuł ile odreagowanie, które należy czynić w gabinecie psychoterapii. Ale niektórzy wolą na forum… na zdrowie…

Tak zwane silne kobiety swoim zachowaniem zwykle odpychają mężczyzn popadając w samotność. Pełno ich w gabinetach terapeutycznych dla samotnych. Niestety. Taka jest cena za bycie odpychającą, manifestowanie rzekomej siły i ukrywanie swej faktycznej słabości ze strachem przed zdemaskowaniem.

===========

Pedofilia Chrześcijan w Indii

W Indiach nie prześladuje się chrześcijan za wiarę. Indie są tolerancyjne. W Indii, szczególnie w stanie Orissa, ale też kilku innych bezwzględnie tępieni są pedofile. I o tym autor zapomniał napisać. To burdele pedofilskie zostały spalone. A że prowadzili je księża chrześcijańscy, w zasadzie katoliccy to insza historia. W stanie Orissa zwyczajowe prawo nakazuje pedofila złapanego na gorącym uczynku dymania dzieci, dokładnie spalić żywcem, razem z lokalem w którym deprawacji dziecka dokonywał. I powiem, że bardzo dobrze. W Irlandii też tak powinni robić. Byłby spokój z sułtanowymi zboczęńcami, co myślą, że mogą z dziećmi robić co chcą i używać jak chcą. Już pięć stanów w Indii wprowadziło zakaz prowadzenia szkół dla dzieci przez chrześcijańskich duchownych, mnichów i zakonnice. Nie jest to atak na religię, tylko profilaktyka antypedofilska, bo się okazało, że większość chrzescijańskich szkół w tych stanach, to takie MAGDALENKI jak w Irlandii. Rząd w Indii dużo mówi … o potrzebie likwidowania pedofilii i zagranicznej turystyki pedofilskiej do Indii. A że biznes ten organizują chrześcijanie i księża, to tym gorzej dla chrześcijaństwa. A dla hindusitów duży plus za obronę praw dzieci do normalnego życia.

O pedofilii chrześcijańskiej w Kościołach Indii jest bardzo dużo! Najwięcej w językach indyjskich takich jak Hindi, Urdu, Tamili, Bengali czy Telugu. Nie wiem jakie pan zna na tyle dobrze, żeby sobie poczytać. Bywam w Indii, czytam tamtejszą prasę, oglądam indyjską TV. Mówi się bardzo dużo o problemie z pedofilią chrześcijańską, nawet tak, że chrześcijaństwo to rodzaj zarazy moralnej, której duchowni niszczą kulturę indyjską. Nie chodzi tutaj o dogmaty wiary, bo to nikogo nie interesuje. Chodzi o burdele pedofilskie w chrześcijańskich szkołach i kościołach. A poczytać i po angielsku można jak kto sobie poszuka w linkach pierwszych z brzegu: http://alaiwah.wordpress.com/2009/03/04/sex-in-the-kerala-churches/ Stacje i media indyjskie każdy rzekomy pogrom chrześcijan pokazywały w kontekście linczu na pedofilach, rozpędzenia pedofilskiej sekty chrześcijan, etc. Pedofilia duchowieństwa chrześcijańskiego jest tam powszechnie krytykowana, chociaż po polsku próżno by szukać, jakiegoś poważnego opracowania tematu. To tak jak z przewodnikiem duchowym Matki Teresy, Donaldem McGuire. Pomija się milczeniem, że skazany raz na 7 lat i drugi raz na 25 lat więzienia za pedofilię… Tak skazany, że aż Watykan się gościa wyrzekł…

===========

Hitler i Faszyzm

Śmiechu warte. Hitler miał tyle wspólnego z marksizmem, co i śp. Ks. Kardynał Wyszyński. Kardynał jak wiadomo, też czytał dzieła Marksa. Też jest zdaniem autora marksistą? Zresztą każdy dobry i uczciwy krytyk, zanim wyrazi o czymś swoje zdanie, przeczyta dzieło o którym ma się wypowiedzieć. Hitler krytykował Marksa tak jak i Ks. Kardynał Wyszyński. Obaj krytykowali, bo czytali… W odróżnieniu od współczesnych polskich ‚krytyków’ czy raczej krytykantów od demagogicznych kantów.

Raczej ówczesne chrześcijaństwo niemieckie instrumentalnie wykorzystywało reżim Hitlera do swoich planów wytępienia komunizmu. Tak to wygląda w ówczesnej propagandzie. Szkoda, że stare gazety jak i dokumenty leżą w trudno dostępnych archiwach… To Pius miał tę obsesję wytępienia komunizmu i prawosławia. I Hitler się uginał pod presją religijnego maniaka i jego niszczycielkiego obłędu. Najprawdopodobniej, gdyby nie naciski Watykanu, instrumentalne wykorzystanie reżimu Hitlera, nie doszłoby wcale do agresji na ZSRR. A Polska w polityce Watykanu nigdy się nie liczyła. Watykan zawsze pozwalał na rozbiór Polski, a nawet to zalecał. To Kościuszko za zdradę ojczyzny trzech biskupów powiesić kazał, reszty nie zdążył. Znana historia.

A nakazany modlitewnik chrześcijański dla wojska niemieckiego i SS, to co, gips? Niektórzy o tym bardzo chcieliby zapomnieć, przemilczeć. To tak jak teraz polskie wojsko okupacyjne w Afganistanie i Iraku. Do podstawowych obowiązków ma zalecenie szerzenia wartości chrześcijańskich za wszelką cenę. A jak ta cena jest każdy widzi, po trumnach wracających do kraju.

Czy autor aby nie przesadza w skrajnie kłamliwej demagogii? Autorze, jeszcze żyją ludzie, którzy pamietają faszystowski reżim gorliwego katolika Adolfa Hitlera, który razem z Ewą Braun co wieczór odmawiał katolicki różaniec: Zdrowaś Maryja. Po niemiecku oczywiście. Poczekaj zatem, jeszcze trochę latek, zanim będziesz skrajnie absurdalne kłamstwa wypisywać, przecząc faktom. To papież Pius błogosławił Hitlera w Berlinie i formację SS udającą się na front Wschodni. Żyjąca część mojej rodziny pamięta te obrzydliwe fakty, tak zbójecko teraz przeklamywane i wymazywane z ludzkiej pamięci… A więźniowie Berlińskiego łagru masowo porzucili religię katolicką z tego powodu, że ich katolicki papież Piusek raczył przez bite dwie godziny wygadywać pochwalne peany na rzecz Adolfa Hitlera, reżimu hitlerowskiego i SS. A tak prawił, że SS i Hitler to nadzieja dla świata na zbawienie przed zarazą komunizmu.

===========

Reżyser i pedofilia

Ten reżyser miał ponad 40 lat. Upoił 13-letnią dziewczynkę alkoholem, poczęstował środkiem narkoleptycznym, żeby była bezwolna i nie stawiała oporu. Następnie zgwałcił dziecko w takim stanie. Zgwałcił, do pochwy, do odbytu i do gardła. Odurzenie alkoholem i pigułką gwałtu czy innym podobnym środkiem, a następnie zgwałcenie wbrew woli osoby, która jest półprzytomna i bezwolna, jest gwałtem, a nie miłością. Niewątpliwie. Ten sławny reżyser wykorzystał wszelkie możliwości, aby tej dziewczynie i jej rodzinie uprzykrzać i zatruwać życie. Zniszczył tej dziewczynie miłość, gdyż miała chłopaka, była zakochana, zmuszona do niechcianego seksu z jak wyznała „obleśnym typem”. Jeszcze po dwudziestu latach musiała chodzić na terapie dla kobiet zgwałconych. Tak gwałt wpływa na psychikę.

W Kalifornii współżycie seksualne z dzieckiem poniżej lat 15 jest kwalifikowane tak jak w Polsce jako pedofilia. A gwałt jest także wtedy, kiedy osoba doprowadzona jest do stanu bezwolności środkami odurzającymi, nie tylko przymusem fizycznym. Nie dość, że gwałciciel to jeszcze pedofil. Niewątpliwie. Sławny i bezkarny jak dotąd.

A przestępca gwałciciel cieszy się wolnością i sławą wybitnego reżysera, aktora, scenarzysty. Dziwne, że w Polsce tak mało współczuje się ofiarom takich dewiantów jak ów reżyser gwałciciel. A z USA reżyser uciekł, po badaniach psychiatrycznych służących badaniu pod kątem kwalifikacji lub wykluczenia osobowości przestępcy seksualnego, co pogarsza bardzo położenie oskarżonego.

Sędzia szykował się do wymierzenia kary łącznej 50 lat pozbawienia wolności. Za w sumie sześć przestępstw łącznie, w tym upicie dziecka, odurzenie środkiem narkotycznym, sodomię (anal i oral), gwałt, pedofilię i współżycie z nieletnią.

Mniemam, że przeciętna trzynastolatka, nawet w Kalifornii nie marzy ustawicznie o zgwałceniu przez 40-latka we wszystkie trzy otworki i nie myśli o tym jako o miłości. Ale może się mylę…

===========

Paranoja a Sekty i Sektofobie

To co piszę o antykultowcach, antysekciarzach piszę z doświadczenia, bo jakiś czas życia spędziłem na prelekcjach u Zwolińskiego, Posackiego, Nowakowskiego i podobnych antykultowców i antysekciarzy. Nasłuchałem się jakimi metodami zwalczają duchowość, ezoterykę, psychotronikę, sztuki walki, wschodnie kulty, new age i dlaczego, do jakich celów dążą. Postanowiłem nawet opisać trochę tę szkodliwą społecznie działalność antykultowców, tyle, że daje się to zrobić najbardziej w kontekście choroby psychicznej, paranoi antysektowej lub sektofobii, neofobii, bo towarzystwo antykultowców jest patologicznie chore z nienawiści do wszelkiej odmienności. To chore psychicznie towarzystwo pod płaszczykiem wygłaszania własnych poglądów tak naprawdę szerzy kłamstwa, pomówienia, znieważenia, szerzy nienawiść do mniejszości wyznaniowych i ezoteryki, a ich celem jest doprowadzenie do eliminacji wszelkich grup jakie sobie upatrzą. Wojują tymi samymi metodami jakimi organizowali pogromy na żydach, chociażby w 1946 roku rozpowszechniając swoje chore kłamstwa jakoby żydzi krew chrześcijańskich niemowląt dodawali do swojej macy. Skutek to kilkadziesiąt zlinczowanych osób w Kielcach i dziesiątki tysięcy przymusowych emigrantów groźbami mordu wypędzonych z ich domów, pozbawionych mienia.

Ten sam mechanizm siania patologicznej nienawiści, indoktrynacyjnego prania ludziom mózgu, że coś jest sektą, niebezpieczną, szkodliwą, destrukcyjną stosują cały czas i to jest ten element szkodliwy w religii i światopoglądzie. Inkwizytorzy, w sumie paranoicy antysektowi są tym szkodliwym, bandyckim elementem którego trzeba się strzec. A że pogromów jak na razie w Polsce mało, parę zdemolowanych ośrodków buddyjskich i hinduskich, pobita liderka Misji Czaitanii czy wstrętne paszkwile na kabalistów, psychotroników, grupę Romualda Danilewicza a także wielu innych to świadczy raczej o tym, że społeczeństwo nie jest już tak głupie jak w 1946 roku i tylko najbardziej upośledzeni umysłowo dają się nabierać na to judzenie i podjudzanie do inkwizycyjnych zbrodni. Małe grupki religijne i duchowe często jeszcze pomagają antykultowym paranoikom, gdyż same ze sobą walczą postrzegając się jako konkurencja odbierająca dusze przeznaczone do zbawienia.

Ktoś normalny czytając taki serwis jak np. paranoiczna psychomanipulacja.pl gdzie się szczeka według tych samych politologicznych schematów na wszystkie grupy kultowe i niekatolickie robiąc z nich niebezpieczne sekty szybko dochodzi do wniosku, że jest to głupkowata propaganda, bo o wszystkich wypisuje te same bzdety, bez polotu. Podjudzanie do pogromów widzi każdy, kto czytał choć trochę o judzeniu przeciw żydom chociażby, a jeszcze bardziej ktoś kto pamięta tamte czasy i pogromy przeżył. Można tę działalność antykultową podciągać pod faszyzm który tych samych metod używał chociażby do mordowania żydów czy Świadków Jehowy w obozach koncentracyjnych. Można i pod maoizm, bo tych samych metod antykultowych używają paranoicy których wiarą jest chiński ateizm do dręczenia i mordowania w łagrach chińskich około 3-4 milionów praktykujących buddyjski Falun Gong. To co piszę o antykultowcach, antysekciarzach piszę z doświadczenia, bo jakiś czas życia spędziłem na prelekcjach u Zwolińskiego, Posackiego i podobnych antykultowców. Nasłuchałem się jakimi metodami zwalczają duchowość, ezoterykę, psychotronikę, sztuki walki, wschodnie kulty i dlaczego, do jakich celów dążą. Postanowiłem nawet opisać trochę tę szkodliwą społecznie działalność antykultowców, tyle, że daje się to zrobić najbardziej w kontekście choroby psychicznej, paranoi antysektowej lub sektofobii, neofobii, bo towarzystwo antykultowców jest patologicznie chore z nienawiści do wszelkiej odmienności. To chore psychicznie towarzystwo pod płaszczykiem wygłaszania własnych poglądów tak naprawdę szerzy kłamstwa, pomówienia, znieważenia, szerzy nienawiść do mniejszości wyznaniowych i ezoteryki, a ich celem jest doprowadzenie do eliminacji wszelkich grup jakie sobie upatrzą. Wojują tymi samymi metodami jakimi organizowali pogromy na żydach, chociażby w 1946 roku rozpowszechniając swoje chore kłamstwa jakoby żydzi krew chrześcijańskich niemowląt dodawali do swojej macy. Skutek to kilkadziesiąt zlinczowanych osób w Kielcach i dziesiątki tysięcy przymusowych emigrantów groźbami mordu wypędzonych z ich domów, pozbawionych mienia.

Ten sam mechanizm siania patologicznej nienawiści, indoktrynacyjnego prania ludziom mózgu, że coś jest sektą, niebezpieczną, szkodliwą, destrukcyjną stosują cały czas i to jest ten element szkodliwy w religii i światopoglądzie. Inkwizytorzy, w sumie paranoicy antysektowi są tym szkodliwym, bandyckim elementem którego trzeba się strzec. A że pogromów jak na razie w Polsce mało, parę zdemolowanych ośrodków buddyjskich i hinduskich, pobita liderka Misji Czaitanii czy wstrętne paszkwile na kabalistów, psychotroników, grupę Romualda Danilewicza a także Ryszarda Matuszewskiego to świadczy raczej o tym, że społeczeństwo nie jest już tak głupie jak w 1946 roku i tylko najbardziej upośledzeni umysłowo dają się nabierać na to judzenie i podjudzanie do inkwizycyjnych zbrodni.

Ktoś normalny czytając taki serwis jak np. paranoiczna psychomanipulacja.pl gdzie się szczeka według tych samych politologicznych schematów na wszystkie grupy kultowe i niekatolickie robiąc z nich niebezpieczne sekty szybko dochodzi do wniosku, że jest to głupkowata propaganda, bo o wszystkich wypisuje te same bzdety, bez polotu. Podjudzanie do pogromów widzi każdy, kto czytał choć trochę o judzeniu przeciw żydom chociażby, a jeszcze bardziej ktoś kto pamięta tamte czasy i pogromy przeżył. Można tę działalność antykultową podciągać pod faszyzm który tych samych metod używał chociażby do mordowania żydów czy Świadków Jehowy w obozach koncentracyjnych. Można i pod maoizm, bo tych samych metod antykultowych używają paranoicy których wiarą jest chiński ateizm do dręczenia i mordowania w łagrach chińskich około 3-4 milionów praktykujących buddyjski Falun Gong. Na takich przykładach widać do czego w końcu doprowadza sączenie jadu nienawiści do grup kultowych, do mniejszości światopoglądowych. Służy to zawsze ich dręczeniu, oczernianiu, zniewalaniu i morderczemu wykańczaniu jak w wypadku Falun Gong. Samo cierpienie ludzi praktykujących Falun Gong w ateistycznych Chinach pokazuje jak działalność antykultowców jest społecznie niebezpieczna, przestępcza i szkodliwa, niezależnie od tego czy ma podłoże ateistyczne czy jak w Polsce głównie złowieszczo inkwizycyjne.

W Polsce jak się oficjalnie jest około 350 grup ezoterycznych i wyznaniowych, które są na celowniku osobników i osobniczek paranoicznie chorych, obłąkanych nienawiścią do każdej odmienności w wierze i kulcie. Oni użyją każdego możliwego argumentu, aby zdyskredytować, oczernić, a w końcu zniszczyć, wymordować przykładowo każdą hinduistyczną grupę religijną w Polsce. Atakowane są w pierwszej kolejności te grupy, których liczebność gwałtownie zaczyna wzrastać, stają się popularne, albo zostaną opisane jako zjawisko pozytywne przez media, co też się czasem zdarza. Taki jest plan działania paranoików antykultowych: wykosić to, co wzrasta i się wybija na scenie. Na spotkaniach antykultowców w ośrodkach informacji o nowych ruchach religijnych i sektach, na ich szkoleniach dla wolontariuszy mówi się o tym wprost. Zresztą byłem indoktrynowany przez nich w tym kierunku. Tyle, że wcześniej poznałem niezależną historię inkwizycji i wiem czym inkwizycja śmierdzi. Dlatego obnażam to antykultowe plugastwo mniej lub bardziej jawnie nawołujące do nienawiści i mordu. Daję wiarę oczernianym organizacjom i grupom kultowym, liderom mniejszości, a tym paranoikom antysektowym, inkwizytorom ani trochę, bo kieruje nimi nienawiść i przestępcza żądza mordu.

Na takich przykładach widać do czego w końcu doprowadza sączenie jadu nienawiści do grup kultowych, do mniejszości światopoglądowych. Służy to zawsze ich dręczeniu, oczernianiu, zniewalaniu i morderczemu wykańczaniu jak w wypadku Falun Gong. Samo cierpienie ludzi praktykujących Falun Gong w ateistycznych Chinach pokazuje jak działalność antykultowców jest społecznie niebezpieczna, przestępcza i szkodliwa, niezależnie od tego czy ma podłoże ateistyczne czy jak w Polsce głównie złowieszczo inkwizycyjne. I na nic tu tłumaczeni, że poglądy sekciarzy są nawiedzone i irracjonalne. Na pewno w stopniu nie mniejsyzm niż nawiedzenie budową ateistyczno-komunistycznej utopii w postaci państwa leninowskiego. Posiadanie nawiedzonych poglądów, wierzenia nie powinny być podstawą do dyskryminacji, ale jednak w praktyce są, a zdarza się nawet odbieranie dzieci bo matka miewa wizje religijne, jak było to jesienią 2008 w okolicach Legnicy. Dziwne, że regularne picie nie jest natychmiast powodem do konfiskowania dzieci. Bo gdzie upchać dzieci od 5 milionów rodziców? A stan upojenia jest też odmiennym stanem świadomości.

W Polsce jak się oficjalnie jest około 350 grup ezoterycznych i wyznaniowych, które są na celowniku osobników i osobniczek paranoicznie chorych, obłąkanych nienawiścią do każdej odmienności w wierze i kulcie. Oni użyją każdego możliwego argumentu, aby zdyskredytować, oczernić, a w końcu zniszczyć, wymordować przykładowo każdą hinduistyczną grupę religijną w Polsce. Atakowane są w pierwszej kolejności te grupy, których liczebność gwałtownie zaczyna wzrastać, stają się popularne, albo zostaną opisane jako zjawisko pozytywne przez media, co też się czasem zdarza. Taki jest plan działania paranoików antykultowych: wykosić to, co wzrasta i się wybija na scenie. Na spotkaniach antykultowców w ośrodkach informacji o nowych ruchach religijnych i sektach, na ich szkoleniach dla wolontariuszy mówi się o tym wprost. Zresztą byłem indoktrynowany przez nich w tym kierunku. Tyle, że wcześniej poznałem niezależną historię inkwizycji i wiem czym inkwizycja śmierdzi. Dlatego obnażam to antykultowe plugastwo mniej lub bardziej jawnie nawołujące do nienawiści i mordu. Daję wiarę oczernianym organizacjom i grupom kultowym, liderom mniejszości, a tym paranoikom antysektowym, inkwizytorom ani trochę, bo kieruje nimi nienawiść i przestępcza żądza mordu.

Większość netowego rozrabiactwa przeciw ezoteryce, duchowości, medycynie alternatywnej robią nie jacyś ateiści ale konkretni działacze ośrodków antykultowych, którzy co najwyżej podają się za ateistów. Jest im bowiem ezoterykę i duchowość alternatywną łatwiej skutecznie zwalczać odwołując się do racjonalizmu, naukowości, ateizmu niż z punktu ich własnej równie nawiedzonej wiary religijnej, tym bardziej jak podpadniętej u społeczeństwa np. skandalami pedofilskimi. Jest to zwalczanie konkurencji za wszelką cenę, a nie ateizm, chociaż ateiści także bywają antykultowcami. Metody zwalczania o jakich wspominam są stosowane nie tylko przez katolickie organizacje antykultowe wymierzone w konkurencję ale także przez wiele protestanckich czy prawosławnych w odpowiednich krajach. Ma to na celu zniechęcenie ludzi do szukania czegokolwiek innego niż to w czym człowiek jest. Główne cele takiej działalności jak odstraszanie czytelników od chodzenia do wszelkich postrzeganych jako konkurencja grup religijnych, mistycznych czy samorozwojowych widać jak na dłoni i o to im chodzi. Tylko nie wszyscy dają się nabierać na te ich antysektowe metody, na to ich nachalne pranie mózgów i tandetną indoktrynacje, że wszelka duchowość jest zła i szkodliwa, że medycyna naturalna jest nienaukowa, że kulty z wizerunkami są wbrew przykazaniom Dekalogu. To ostatnie to słoma z butów tych nieudacznie udających ateistów antykultowców uprawiających psychomanipulację.pl i podobne demagogie. Prawdziwi ateiści to ładne, naukowe mitologie wierzeń religijnych potrafili napisać w rzetelny sposób z dialektycznego punktu widzenia.

Chorobliwą nienawiść pana Dariusza Pietrka, Zwolińskiego, Nowakowskiego czy Posackiego i nawoływania do niszczenia Świadków Jehowy to widać, z wielu publikacji inkwizycyjnych, akurat trochę czytałem, a także na żywo słuchałem. Najwięcej jednak głosów tych co byli i wyszli z czegoś, to są głosy specjalnie szkolonych działaczy antysektowych np. przez krakowskie Stowarzyszenie Rafael. Zjeżdżają się apologetycy z całej Polski, uczą się na pamięć jakich argumentów używać aby wszędzie gdzie można dyskredytować konkurencję religijną, uczą się jak grać ofiarę sekty po jednorazowej wizycie na jej programie duchowym. Skecze odgrywają nawet jak ofiarę grać, a na zaliczenie roku muszą się wybrać na medytacje do buddystów czy na spotkanie ŚJ i potem dawać wyuczone świadectwo mając jedynie dowód swego pobytu. Co lepszym jeszcze się płaci za poważniejsze szkalowanie różnych grup. Ci co rzeczywiście trafili na nieodpowiednią dla siebie grupę, zwykle olewają taką grupę i szukają dalej tego, co im potrzeba. Nie zajmują się szerzeniem nienawistnej fikcji w uciążliwy dla otoczenia sposób. Normalny człowiek jest świadomy co zyskuje czego nie dostaje, czy mu się coś podoba, a co nie. Apologetyka to zaś trochę innego i dobrze zorganizowanego, wyćwiczonego, aby wyglądało wiarygodnie i wyspecjalizowanego w świadomym dyskredytowaniu innych światopoglądów.

Ekskumenika czyli klątwa kościelna to wdzięczny temat dla szamanów zajmujących się usuwaniem klątw dla polepszenia życia człowieka. Gdzieś mam w swoich zasobach ekskomunikę wielką w wersji polskiej, to może wstawię przy okazji, żeby zainteresowani wiedzieli jak zostali wyklęci, bo wtedy i szamanom łatwiej odwrócić ewentualne przypadłości. Słyszałem po różnych klubach psychotronicznych, że osoby zajmujące się zdejmowaniem klątw, także z poprzednich wcieleń, bywają szykanowane przez środowiska kościelne czy raczej inkwizycyjne związane z ich nakładaniem, oskarżane o czarną magię, etc., ale to temat na duży artykuł. W latach 80-tych XX wieku głośna była historia jednego kościoła w USA, który publicznie obłożył klątwą kościół katolicki za inkwizycję i nadużycia. Po 20-tu latach wygląda na to, że klątwa działa, bo stało tam ujawnienie i ukaranie wszelkich nadużyć. Od wczesnych lat dziecinnych dręczyły mnie pytania typu: Co sobie pomyśli święty Boży jak przypadkiem wdepnie w psie gówno, albo wywinie koziołka na skórce od banana?

Aleksander Posacki i jego dzieło, stek bzdur wskazujących na ciężką chorobę: paranoi antysektowej i wszystko na temat. Tacy ideolodzy chorzy na obłęd antysektowy napędzali morderczą inkwizycję z jej 100 milionami ofiar, tacy ideolodzy robili faszyzm hitlerowski dla mordowania Żydów, Romów, Polaków, Świadków Jehowy, którzy mieli specjalne oznakowanie w obozach koncentracyjnych. Przez taką zarazę demagogiczną wszelkie zło jest na tym świecie. Po co propagować zło paranoicznej demagogii antysektowej? Aby szkodzić milionom ludzi i wskrzeszać mordercze, ludobójcze rzezie w imię nienawiści do innej wiary i światopoglądu? Total Syf.

Religia zawierająca poważne doktrynalne błędy i wypaczenia w porównaniu ze wzorcem danym przez proroka musi ulec oczyszczeniu i transformacji albo z czasem się rozleci. Ten rozpad widać na Zachodzi Europy, gdzie w niedziele bywa kilkanaście do kilkadziesiąt osób na mszach i są to głównie Polacy. O skandalach pedofilskich też można poczytać wszędzie z wyjątkiem polskich mediów. Jakieś klapki na oczach i ściemnienie opanowały ten kraj. Błędy kapłanów i grzechy kapłanów to zła karma danej religii jako takiej. Takie zepsucie było u kapłanów Egiptu w czasie jego upadku i w czasie upadku Babilonu. Nie na darmo Apokalipsa mówi o upadku Babilonu Wielkiego jako o upadku chrześcijaństwa. Ludzie coraz częściej kierują się do religii które zachowały metody rozwoju duchowego i ezoterykę, jak buddyzm czy hinduizm, sikhizm czy dżinizm, bo odnajdują tam możliwości realizacji duchowej, a w chrześcijaństwie nie za bardzo. Bo kiedy grzeszny kapłan daje opłatek to jest to dla wielu wrażliwych dusz zjadanie grzechów kapłana i uczestniczenie w grzechach niegodnego kapłana. Wielu ezoteryków uważa, że grzeszny kapłan wiedzie na manowce wszystkich swoich wiernych. Dlatego co wrażliwsze dusze szukają tam, gdzie skażenia tego co Boskie jeszcze nie ma, albo jest znacznie mniejsze. Tyle, że w obrębie chrześcijaństwa trudno znaleźć Prawdę duchową, skoro nawet Biblię przerabiano i układano pod potrzeby kleru rzymskiego w IV wieku po Chrystusie.

W istocie, czytanie Biblii bez znajomości kabały, kabalah, prowadzi na manowce i do polityczno-religijnych dewiacji. Kabała odpowiada na wiele pytań w przedmiocie jak starożytni prorocy napisali Biblię i co uważali za ważne, na czym oprzeć zrozumienie tekstu jako na podstawie do której się odnosimy. Robienie sobie filozofii z przypadkiem wybranych wersetów to wędrówka na manowce. Bez Kabały Biblia pozostanie najbardziej opacznie interpretowanym pismem religijnym. Kabała najbardziej razi oszołomów antysemickich i drobnych faszystów netowych, a poza tym jako filozofia jest całkiem spoko. Tyle, że nie każdy ma może głowę do rozważań i dociekań ontologicznych o naturze bytu i pokrewnych tematów.

Polemizowanie z sedewakantystami czy inaczej religijnymi faszystami ma niewielki sens. A właśnie takie środowisko tworzy serwis psychomanipulacja.pl który jest jedną wielką szkodliwą psychomanipulacją robioną przez dawno już skompromitowane grupki ultraprawicowych oszołomów, często paranoików. Może raczej warto porządnie opisać generalną szkodliwość społeczną ultrareligijnych nazistów tworzących takie serwisy patologiczne jak psychomanipulacja.pl W zasadzie wszystko co tam piszą, czy raczej bredzą to niezdrowa propaganda, szkodliwa społecznie, obliczona na zwalczanie konkurencji w sposób podstępny, rażąco nieprawdziwy z użyciem technik psychomanipulacji, takich jak mieszanie faktów prawdziwych z podstępnymi kłamstwami, którym prawdziwe informacje dla zmyłki mają przydać prawdziwości. Na pewno warto napisać dobry artykuł o Rodzimej Wierze, z ostrzeżeniem przed paranoicznymi oszczerstwami, głopotami zmyśleniami produkowanymi przez ultraprawicowy, religijno- faszystowski serwis psychomanipulacja.pl Amerykański CAN tego typu zbankrutował wypłacając za kłamstwa i pomówienia miliony dolarów odszkodowań. A to są pogrobowcy CAN-u. W Polsce znani także jako KANA.

Podejrzewam, że to Ryszard Nowak pomawiający Dodę i innych artystów jest od dawna podejrzewany o pewne ciężkie dolegliwości umysłowej natury. Paranoicy religijni od dawien dawna atakowali, niszczyli i mordowali w imię obrazy swoich chorych uczuć. Może czas zacząć pisać do prokuratury o przebadanie Rysia Nowaka w odpowiedniej dla choroby lecznicy?

===========

Rok 2012 – Objaw Schizofrenii

Pamiętam teorie o rewolucji duchowej z czasów poprzedniej dekady kiedy to planety się w jednej linii po jednej stronie słońca ustawiły. Było bardzo dużo nawiedzonych pomysłów na tę okazję. I NIC się nie wydarzyło szczególnego. Ziemi z orbity nie wybiło, w światło ludzkości nie przetransformowało. Widać Stwórca zawczasu pomyślał o harmonii we Wszechświecie. A rok 2012 to numerologiczna piątka, czyli harmonia i równowaga w przyrodzie.

Najważniejsze to fakt, sprawdzony przez dziennikarzy z Nieznanego Świata, którzy pojechali do Meksyku, że szamani pozostali po kulturze Majów, nic nie wiedzą o rzekomo mającym nastąpić końcu świata w 2012 roku. Hehehe. Widać, bardziej prawdziwe jest spostrzeżenie medyczne, że wieszczowie rychłego końca świata należą do obszaru eschatologicznych objawów schizofrenii i podobnych zaburzeń umysłu.

Data 21.12.2012 to na oko coś około Przesilenia Zimowego, czyli Kupała się na pewno wydarzy. Jak dodać cyferki to z daty wychodzi 2+1+1+2+2+0+1+2=11 czyli data mistyczna czy jakoś tak, czyli powinno się coś wzniosłego i fajnego wydarzyć. A już na pewno nic strasznego.

Najzabawniejsze jest to, że sami SZAMANI tychże Majów w Ameryce Łacińskiej nic nie wiedzą o tym, żeby w 2o12 roku miało się cokolwiek wydarzyć. Jest to typowa demagogia jakiegoś nawiedzonego holendra, który żadnego szamana Majów w życiu na oczy nie widział. W dodatku typek źle zdaniem szamanów indiańskich interpretuje kalendarz Majów, po dziś dzień używany przez Indian, potomków Majów i w Ameryce. Teoria o 2012 roku jest przykładem niechlujstwa intelektualnego najgorszego rodzaju. Jak się pisze owierzeniach Indian to wypada pojechać tam do Meksyku czy w okolice i popytać szamanów Majów co sądzą o takich pomysłach. Jak napisało już kilka osób, które mają kontakty z szamanami Majów w Ameryce łacińskiej, tamci robią duże wielkie oczy i szczeny im opadają do ziemi niczym łyżka kopary, że niby ich kalendarz oprócz zmiany daty coś jeszcze miałby przewidywać. Bowiem po zakończeniu jednego cyklu w kalendarzu, choćby i tysiąclecia, po prostu zaczyna się następny i nic więcej. UFF. To tu trzeba sobie jasno powiedzieć, żeby demagogii nie rozwijać.

Mnie teoria o przebiegunowaniu Ziemi delikatnie mówiąc bawi i o skurcze brzucha przyprawia, ze śmiechu. To brzmi tak, jakby w środku ziemi siedział jakiś diabełek czy aniołek i miał na trochę elektromagnes wyłączyć. Ziemia jest raczej stałym magnesem, a pole wynika z wirowania masy i rodzaju jądra Ziemi które wiruje wraz z obrotem Ziemi. Nie widzę żadnych szans na przebiegunowanie stałego magnesu jakim jest Ziemia jako wirująca masa. Drobne na przestrzeni wieków fluktuacje pola EM Ziemi wynikają co najwyżej ze zwalniania tempa rotacji, ale jest ono przewidywalne na całe tysiąclecia do przodu i bardzo nieznaczne. Ci co wierzą w przebiegunowanie pewnie nie wiedzą jak funkcjonuje magnes stały a już tym bardziej wirujący magnes stały. Bardziej bym się martwił wzrostem aktywności słońca.

Wedle New Age to jak można doczytać ostateczne wejście w epokę Wodnika ma być w 2102 roku, czyli ktoś cyferki przestawił na 2012. Ale to drobiazg, 90 lat w te czy w te w kosmicznej skali życia Wszechświata to i tak mała chwilka.

Tak ze dwa lata temu, w 2006 roku dziennikarze z redakcji „Nieznanego Świata” kopsnęli się do tych szamanów od Majów i końca świata, tam do Meksyku. Jakoś tak pisali, że szczeny czy tam kopary opadły Majom do ziemi nieomal jak się dowiedzieli, że jakiś koniec świata ma być. Takiego czegoś po prostu nie ma w filozofii i religii Majów. Oni wierzą, że świat jest wieczny nawet. Koniec jednego cyklu, to początek następnego. Nic więcej, a całą tę bzdurę o nadchodzącym końcu świata wymyślił ktoś, kto o kulturze Majów nie ma zielonego pojęcia i liczył na to, że nikt nie sprawdzi u źródła. A wystarczy pojechać i pogadać z Majańskimi Indiańcami żeby się uśmiać z głupoty ludzi, którzy powołują się na jakąś kulturę czy religię, a zupełnie o niej nie mają zielonkawego pojęcia. I tyle są warte te rozważania i wizjonerstwo.

U Japońców też się nie przyjmują bredzenia o rzekomym końcu świata. Dlaczego? Ano dlatego, że religia i filozofia Shinto (Drogi Bogów) czyli szintoizmu japońskiego wierzy i dowodzi, że świat jest wieczny, nie ma początku ani końca. I koniec spekulacji. Wspominam o tym, bo to podobne wierzenia jak u Majów. I tyle gadania. Czyli koniec z majaczeniem o końcu świata.

Pamiętam z historii początek budowania Tysiącletniego Królestwa z 1763 roku. Pamiętam, że na 1914 miał być koniec świata i sąd ostateczny. Kolejny w 1948, potem w 1975, 1984, 1999. A są tacy co zapowiadają początek Królestwa na 2102 rok, czyli za chwileczkę. Raczej wierzę ezoterykom i mistykom, którzy nauczają, że od momentu przyjęcia Boga Żywego do serca, rozpoczyna się Tysiąc lat pracy, dzięki której osiąga się ostateczny powrót do Królestwa Boga. Przynajmniej zamieszania z datami nie ma, a podawana przez jakiegoś autora data 07.09.2007 to data rozpoczęcia tysiącletniej służby przez tegoż autora artykułu i nic więcej. Życzę zatem wytrwałości.

Uporczywe przekonanie i rychłym końcu świata i nadchodzącej powszechnej zagładzie, jakby kto nie wiedział, jest tak zwanym eschatologicznym, mocnym objawem schizofrenii. Leczyć się trzeba z tego, a nie głosić. Wątek ten pojawia się w wielu postaciach zaburzeń typu schizofrenicznego i jest doskonale znany lekarzom. Ale choroba trudno się leczy… Stąd co chwilę nowe daty końca świata przez kolejnych chorych nieleczonych które są generowane. W 1999 i w 2004 zapowiadanego końca jak widać nie było. Cóż, urojenie.

Tak. W 1975 roku też był wielki łomot przepowiadaczy końca świata i totalnej odmiany, wstąpienia do nieba i zabrania wybranych przez UFOLI i wejścia w wyższy wymiar. Anioły miały zejść na ziemię i ludzi do zbawienia pieczętować. A potem na 1984 przenieśli wieszcze wedle Nostradamusa i innych swój niewypał z końcem świata. A potem na 1999 ostatecznie, tyle że wcześniej też miał być jak się palnety w jednej linii ustawią. I co, i nic. Jeden wielki blagier pseudowieszczy. Raczej choroba umysłowa z katastrofizmem wroli głównego objawu. Tych wszystkich Geryli od końców świata wysłałbym na leczenie głowy do jakiejś dobrej kliniki medycyny komplementarnej 🙂 Nazwałbym ten cyrk wieszczy histerią końca świata. Polecam wszystkim poczytać o setkach niespełnionych wieszczeń końca świata przez ostatnie prawie dwa tysiące lat. Pierwszy co się pomylił to był Jezus Chrystus… Przykre ale prawdziwe. Myślę, że wieszczenie końca świata co paręnaście lat robi sam Szatan albo Lucyfer żeby zwieść jak najwięcej ludzi w te ślepą uliczkę i odwieść od prawdziwego duchowego rozwoju… A potem zostają zniechęceni do Drogi po tej wielkiej iluzji wielkiego końca…

Sny katastroficzne o totalnej zagładzie bywają też oznaką, że dzieje się nie dobrze w psychice, że zaczyna się schizofreniczny rozpad osobowości. Katastroficzne wizje totalnej zagłady towarzyszą wielu ciężkim psychozom. O tym też należy pamiętać, a jak osoba dochodzi do wniosku, że nie ma sensu żyć, bo nastąpi zagłada, to jest bardzo źle i jest silne zagrożenie samobójstwem. Przy niektórych uszkodzeniach mózgu też totalne przeczucie katastrofy lub wizje takowe są objawem choroby. Medycyna ajurwedyjska także podchodzi bardzo sceptycznie do totalnego katastrofizmu, traktując to głównie jako oznakę chorobową. Warto o tym pamiętać i może nie robić religii z cudzej choroby która jest prawdziwą katastrofą. Dawni Grecy wierzyli, że świat jest wieczny i nie dawali dostępu katastrofistom.

===========

UFO a Postęp Nauki

UFO, jeśli tylko zostanie złapane na pewno będzie przedmiotem badań tak fizyków jak i astronomów, jeszcze bardziej biologów. Na razie oficjalnie nie złapano, a nieoficjalnie o złapaniu i badaniach wspomina ponad 10 tysięcy badaczy, w tym oficerów wojskowych służb specjalnych USA. Jednemu czy kilku można nie wierzyć, ale kilku tysiącom ludzi, którzy często zajmowali eksponowane stanowiska, w tym astronautom i kosmonautom czy ważnym personom z CIA i innych takich instytucji jednak bym wierzył. Bo małe jest prawdopodobieństwo, że wszystkie te ważne persony ześwirowały.

Wymienianie tych wszystkich danych w takiej liczbie kilku tysięcy w jednym artykule jest bez sensu, chociaż kilkanaście ważniejszych można by bez trudu podać, tak jak można je bez trudu znaleźć w sieci kilkoma kliknięciami. I wyobraź sobie, że dzieci, szczególnie te znające angielski i umiejące obsługiwać komputer są na tyle uczone, że bez trudu potrafią to zrobić. I mogą wyśmiać pseudonaukowca, który twierdzi, że coś nie istnieje albo czegoś nie ma.

Naukowcy też wiedzą, że hipotez o budowie wnętrza ziemi jest więcej i obstawanie przy jakiejś jedynej słusznej jest anormalne jak na naukowca. A że brak znajomości budowy prądnicy to skleroza albo skutek wagarów, to też prawda:) Dobry naukowiec, to wie, że żadna hipoteza o budowie wnętrza ziemi czy słońca nie została udowodniona i szybko udowodniona nie będzie. wszystko to są spekulacje, chociaż podparte pewną aktualna wiedzą, tyle, że ta wiedza co 30 lat średnio zmienia się.

Ale to trzeba trochę pożyć na tej ziemi, żeby zauważyć, albo historie nauki poczytać chociaż, i tego brakuje w szkole, oj bardzo brakuje. Fizyk promuje teorie w które aktualnie wierzy jego specjalność, nie bacząc, że przez ostatnie sto lat zmieniały się kilka razy. I to jest podejście nienaukowe. Wtłaczanie dzieciom jedynie słusznych racji, które za kilka czy kilkanaście lat zdechną śmiercią naturalną i postępem nauki.

Nauczyciel w szkole powinien najpierw nauczyć dzieci czym się różnią hipotezy od teorii, a te obie od rzeczywistości czyli prawdy, która często pozostaje jedynie tajemnicą, jak to widać chociażby w historii poglądów na temat budowy atomu.

Wciskanie dzieciom i studentom kitu, jakoby aktualny paradygmat hipotez i teorii był absolutną prawdą w nauce jest robieniem ludziom gówna z mózgu. Tak zwani naukowcy muszą się zdystansować nawet do własnych odkryć i wyjaśnień naukowych, bo za parę lat może ktoś ich spekulacje wzorkami podparte zdruzgotać albo znacząco skorygować. I tak od kwarka aż po budowę kosmosu.

===========

Dzieci Indygo albo Patologia

Jakoś wspominane ostatnimi laty cechy rzekomych dzieci Indygo pasują do sporej części rozmaitych charakteropatii bardziej niż do opisu osobowości ukształtowanej przez Promień Indygo zabarwiający zresztą aurę piękną barwą Indygolo czyli mieszaniną barwy intensywnie niebieskiej oraz fioletowej. Taki promień w czakramach manifestuje się przez ośrodek Ajna, Trzecie Oko, które też ożywia do lepszego funkcjonowania.
\
Zamiast wizjonerstwa otwartego trzeciego oka i indygowej aury przedstawia się jakieś patologiczne cechy brutalnej szczerości czy ostrego temperamentu albo konfliktowości. To raczej nie dzieci Indygo, tylko charakteropaci i psychopaci mają takie cechy. Coś tu jest zupełnie nie tak. Duchowe zasady takie jak Satyah powiadają, że nie należy wypowiadać prawd jeśli powodowałyby zbytnią krzywdę. To wygląda na to, że rzekome dzieci Indygo to jakaś patologia zesłana na tę planetę. Może to indygo ale skażone elementem ciemności i mroku, bardzo poplątane jeszcze.

Indygo to kolor duchowego oddania i posłuszeństwa Bogu, wyższym ideałom i sprawom, energia poświęcenia dla duchowej misji. Sewakowie pełniący harmonijną i pełną oddania służbę w Aśramach chociażby u Sai Baby to jest realizowanie się na Promieniu Indygo. Zresztą wielu odbiera telepatycznie wolę duchowego mistrza, czyli trzecie oko też działa. Trzecie oko to też Ajńam, zdolność manifestowania wiedzy bez uczenia się, zatem raczej prymus i ponadprzeciętna inteligencja, a nie odwrotnie.

A bezwzględni, zimni i bezkompromisowi to są psychopaci, dokładnie, typowe cechy psychopatów niezdolnych do wyższych uczuć. Sanskryckie pojęcie oznaczające Indygo to Śyamah (Shyama). Otóż jest to kolor Śam – czystości, błogości i szczęśliwości, gdzie opisywana w wedach pięcioraka szczęśliwość jest zalążkiem, podstawą Promienia Indygo.

Yam to esencja czystego serca i prawdziwej duchowej natury, pełni rozwoju swego potencjału, pełni zdolności. Ma to wibracja usuwająca trucizny i skalania, usuwająca wady charakteru. Zatem jeśli coś czy ktoś samoistnie usuwa wady swego charakteru to naturalnie ich nie posiada. Tymczasem cechy psychopatyczne pokazują raczej osoby które nie mają obudzonego poczucia duchowego ani duchowej inteligencji…

Śyama to wibracja, barwa wymuszająca stosowanie zasad YAMA w doskonały, najczystszy (Śam) sposób. To może lepiej się od Yogi Bajana tam douczyć jak zasady Yama przestrzegać niż pindolić, że się jest dzieckiem Indygo jeśli ewidentnie się nie jest z własnej definicji. Pewne ideały takie jak Śyama Ruupa (Barwa Indygo) są bardzo wysokie i może lepiej się uczciwie przyznać ile jeszcze brakuje do ideału niż udawać, że się jest ideałem i mącić czystą wodę w sposób wadliwy ten ideał opisując innym.

Barwa Indygo powoduje, że osoba jest od dzieciństwa bardzo posłuszna swoim rodzicom i nauczycielom nawet za cenę osobistego cierpienia, bo Indygo to promień poddania, posłuszeństwa. Barwa indygo powoduje łatwość uczenia się wiedzy materialnej i duchowej w sposób harmonijny i bezkonfliktowy, syntetyczny. Od wieków takie dzieci rozpoznawali jogiczni guru, m.in. po barwach aury i brali od 3-4 roku na edukację do aśramów, gdzie nabywały bardzo wszechstronnej wiedzy dobrze się ucząc z całym oddaniem i wiernością…

O aurze w promieniu Indygo mówimy wtedy, gdy cała konstrukcja aury jest tak przesiąknięta tym kolorem w jego czystej jaśniejącej postaci, że jest tłem, podłożem dla manifestacji innych barw. Jest to kolor przeważający u ludzi tego promienia. A zieleń ujemna jak wiadomo z ezoteryki i radiestezji nawet to kolor lucyferyczny zwany inaczej biegunem szarości, przeciwieństwem Natury, Przyrody czyli kolor nienaturalności, asuryzmu, co wiele wyjaśnia o pochodzeniu inspiracji. Czyżby Tajemna Loża Lucyferian, a nie dziecko Indygo?

===========

Półbogowie, Bogowie i Buddha

Półbogowie na Ziemi to chociażby Rishi (Mędrcy) czy Siddha (Cudotwórcy). Demony nigdy nie zostaną półbogami (Upadeva), a to z braku boskiej duszy.

O duszach zrealizowanych, czyli w pełni przebudzonych, oświeconych jest cała spuścizna duchowej kultury ludzkości wielu tradycji, ale jessica tego nie rozumie, a może nie chce zrozumieć. Widać jaszczur jakiś nie pozwala, udając że jest duszą boga. Tak jaszczury robią, a Kryszna, Buddha, Jezus czy Sathya Sai przyszedł na Ziemię jako boska dusza doskonała, w pełni przebudzona, co zamanifestował około 13 roku życia, zresztą podobnie jak Jezus, ten prawdziwy, a nie jego podróbki. Myślę, że te ciemniejsze, kłótliwe poziomy astralu nie pozwalają ludziom pojąć ani trochę z boskości każdego Awatara. Może z czasem jaszczur czy inny ciemny stwór popuści i się otworzy dla Boga i jego Awatara.

Gautama Buddha jak najbardziej przebywał na co dzień z bogami, bo przecież takie bóstwa buddyjskie jak np. Mahakala to sam Bóg Śiva (Shiva) w jednej ze swoich 10-ciu głównych form. I tak można cały panteon przybliżyć. Buddyści od początku kładli nacisk nie na sprawowanie kultu, ale na osobisty kontakt z bóstwem i osobiste doświadczenie takiego bóstwa. Zamiast wierzyć w bóstwo, po prostu doświadczali bóstwa poprzez głębokie medytacje.

Jeśli poziom emocjonalno-uczuciowy czyli tzw. ciało astralne jest przezroczyste to znaczy że od brudu astralnego jest czyste. Podobnie z ciałem mentalnym. Osiągnięcie przezroczystości powłoki witalnej oraz kamamanasu jest kwintesencją Czystości. Anioły i Archanioły, czyli Dewy wcielają się w niższe światy z Niebios tylko w czystych powłokach Trójświata. Przezroczyste Trójciało jest jednocześnie doskonałym lustrem, tak jak w wypadku Awatara Sathya Sai Baba, Hansa Ji, Mahavatar Babaji, Ramana Maharishi czy Anandamurti. Ziemska cywilizacja obecnej ludzkości została założona przez Bogów z Plejad. Co około 1200 lat przechodzi ona przez proces oczyszczenia i uwznioślania, podobnie co i każda inna cywilizacja wcieleniowa. Inkarnuje się wtedy mnóstwo duchowych mistrzów z cywilizacji boskiej Syriusza oraz Plejad. Na ziemi zawsze będą się rozwijać istoty eteryczne, astralne i mentalne podobne do tych, które żyją w ciałach fizycznych ludzi i zwierząt i innych istot.

Anioł, bóstwo, dewa to dusza, zesłana do wszechświata, nie jest istota astralną, ale ma astralne ciało jeśli działa w sferze astralnej. Jeśli inkarnacja dewy, anioła czy archanioła działa w świcie fizycznym, ma także czyste ciało eteryczne. Wszystkie niższe ciała boskiego zstąpienia są czyste i co ważniejsze nie podlegają skalaniu, nie brudzą się. Półbogowie, Upadeva to istoty niebiańskie z jednego z czterech niższych poziomów mentalnych, manasarloki. Półbogowie mają Bogów jako władców, a ci bogowie, władcy krainy półbogów (półaniołów) nie są sami półbogami jak twierdzą osoby nie mające pojęcia o tych wewnętrznych światach.

Duchowość indyjska podaje, że w inkarnacjach na ziemi zawsze jest np. 84 tysiące boskich siddhów, mistrzów cudotwórców odpowiednich do roli guru, chociaż większość przebywa w trudno dostępnych miejscach, a tylko nieliczni trudzą się nauczaniem ludzi, jeśli znajdują się odpowiedniej jakości kandydaci na uczniów. To całkiem sporo boskich inkarnacji z Niebios.

Ezoteryka wyróżnia nawet z grubsza 21 stadiów upadłości demonów, w tym demony odzyskane, demony ponownie upadłe, a nie tylko demony upadłe od demonów powstałych w akcie kreacji. Uczyć się, uczyć, a nie oślepiać własną niewiedzą. Demony z Oriona, Szemhazajowe zwane są także jako nefilim, czyli te wasze cywilizacje „nieba” Oriona. Trochę demonologii może postudiować.

Czyż przykazania dane Mojżeszowi na Górze nie były czasem skierowane dokładnie do ludu żydowskiego? To chyba osoby nie będące Żydami nie są zobowiązane do ich przestrzegania. Wydaje mi się, że kontekst ich przekazania jest właśnie taki narodowy i wystarczająco jasny aby go uchwycić. Skoro Bóg czy jego emanacje przemawiają sobie do różnych narodów w różnych epokach coś tam objawiając, możemy poszukać także objawień Słowiańskich dla narodu Polskiego jakby ktoś potrzebował. Bo dlaczego by nie? A co do hinduizmu, to akurat są tam akceptowane i kulty osobowe z wizerunkami i kulty impersonalistyczne, bez bóstw osobowych i wizerunków. Może Bogi tam więcej albo inaczej dla tamtejszych ludów objawiły. Zresztą hinduizm Tamilów jest inny niż np. Bengalów.

Dusze żyją w Niebie, które jest poza obrębem materialnego wszechświata, ale każdy człowiek ma mniejszy obraz duszy wpisany w serce aby miał wzór, kierunek w jakim się rozwijać, a większy obraz, emanacja części duszy czuwa ponad głową w Koronie jako tzw. Wyższa Jaźń.

Joga jak inne systemy duchowe poleca wiele metod oczyszczenia skażonego Sumienia, zatem to narzędzie rozeznawania u wielu nie działa lub działa wadliwie i najpierw trzeba je doprowadzić do stanu używalności. Przykładowo, ludzie wiedzą, że papierosy szkodzą ale palą. I to już samo w sobie pokazuje ilość procentową uszkodzonych w jakiś sposób sumień – skalę problemu.

Największym odłamem hinduizmu jest jednak śaktyzm, kult bogini matki. Jest tak dlatego, że tak wisznuici jak śiwaici czczą Boskość w formie żeńskiej, Śakti, Devi, w tym Lakszmi. Indie od zawsze uważały, że Bóstwo to Bóg i Bogini. Kultowo najczęściej czci się Mateczkę, której lokalnych form jest niezliczona ilość w całych Indiach. Nawet Bharata czyli India to Bogini…

Nigdy dosyć wyjaśniania Prawa Karmana w kontekście wielu wcieleń, bo to doskonale i prawdziwie wyjaśnia wiele skomplikowanych zdarzeń z przeciętnego ludzkiego życia. Tylko umysły ludzi musiałyby być wyciszone i uwolnione od wielu zniewalaczy, żeby myśleć zasadami prawa karmicznego.

===========

Purany a UFO, Jaszczury i Plejadanie

Indyjskie Purany prezentują wielkie wojny sił światła z demonami wymieniając imiona diabolicznych przywódców nawet z bardzo odległych czasów. Widać ataki zła z innych światów na Ziemię czy aktualną ludzkość są ponawiane. Same Śiva Purany wspominają 28 epok które kończyły się rozgromieniem siła ciemności i mroku. Zawsze to siły zła pierwsze stają do wojny przeciw światłu, pierwsze atakują. Widać to współcześnie po atakach ateistów na wiarę czy po atakach ośrodków antysektowych na bardziej ezoteryczne i rzeczywiście religijne grupy wyznaniowe. Atak na Albigensów też był atakiem czarnych sił zła na światłość, gdzie siły światła bardzo ucierpiały. W końcu siły światła jednoczą się i pokonują zło. Nie da się oprzeć wrażeniu, że zawsze jest to jakiś proces ewolucji dusz w kolejnych inkarnacjach, które rozwijają się aż do punktu w którym zmiatają siły zła, a zwycięstwo daje im awans duchowy. Potem kolejne pokolenia dusz wchodzą w ewolucję i tak dokonują się większe cykle ewolucji świadomości poprzez epoki.

Wąż biblijny który skusił Chewe to bardziej był wężowaty jaszczur czyli Asmodaim z Oriona niż stricte wąż, ale może schował to i owo dla niepoznaki jak się pokazywał Chewe. Judasz pewnie był takim jaszczurem z Oriona, wiedział kim jest Jezus u jaka jest jego misja, zatem miał zadanie aby go zniszczyć. Tak jak to robi wiele osób z nienawiści do mistrzów i świętych wszystkich religii, których autorzy tekstów o demonach z Oriona zresztą reprezentują.

Dużo medytacji światła i eksterioryzacje stają się całkowicie bezpieczne. Kiedy człowiek wchodzi do dżungli której nie zna, po prostu boi się wszystkiego, co tam spotka. A kiedy już dżunglę pozna, umie się poruszać, czuje się pewnie i bezpiecznie. Światy eteryczne, astralne i mentalne są taką dżunglą dla nowicjuszy. Polecam poczytać ciało astralne Powella.

Plejadanie – mieszkańcy gromady Plejad, wspominani w filozofii Orientu w kontekście siedmiu pramatek od których pochodzi ludzkość. Dewowie z gromady kulistej o sanskryckiej nazwie Bahulika, Plejady. Nazwa tej gromady nawiązuje do greckiego mitu o Plejadach, choć wiele innych prastarych kultur na całym świecie, w tym wedyjska poświęcało im szczególną uwagę. Gromada ta znajduje się w gwiazdozbiorze Byka i jest odległa od nas o około 400 lat świetlnych (126 parseków). Zawiera ona kilkaset gwiazd, spośród których 10 najjaśniejszych ma indywidualne nazwy. Są to: Taygeta, Maja, Asterope, Sterope II, Merope, Plejone, Alcyone, Atlas, Calaneo i Electra.

Plejadanie są jedną z bardziej znanych w ezoteryce grup Istot Pozaziemskich, które świadomie nawiązują z ludzkością kontakt na Ziemi. Napisano o nich wiele książek – większość jest przekazami osobistymi ludzi, którzy mieli z nimi psioniczny (telepatyczny) kontakt. Przekazy Plejadan mają wedle kontaktowców utrzymujących łączność telepatyczną z Plejadanami niezwykłą wagę dla nas jako Ziemian. Starają się oni ukazać ludzkości w sposób bardzo dostępny kilka spraw bezpośrednio ludzkość dotyczących. Zwracają uwagę kontaktowców na to co się wokół na Ziemi dzieje – szerzą świadomość duchową, ekologiczną, postępową, dostarczając ludziom potrzebnych w ich duchowym rozwoju informacji. Starają się ludzi na wiele rzeczy uczulić, uświadomić ludzkość o wielowymiarowości wszechświata i przekazać, że wszyscy jesteśmy członkami Świetlistej Rodziny – uświadamiają nas o naszej boskości. W sumie nic nowego, jeśli spojrzymy na zagadnienie z punktu starodawnych pism wedyjskich.

Wedle ezoteryków, Erra ojczysta planeta Plejadan krążąca wokół Tajgety jest wymiarami bardzo podobna do Ziemi, ma minimalnie większą grawitację i o 3% więcej tlenu w atmosferze, cała planeta jest pokryta wspaniałą roślinnością z owocami o wiele bardziej intensywniejszych kolorach i smaku, wynika to z tego że na planecie tej nie ma skażonego powietrza. Liczba mieszkańców Erry wynosi ok 500 mln choć Plejadanie jako rasa zamieszkują także inne planety we wszechświecie. Na Erra jest kilka miast z wielopiętrowymi budynkami choć nie przypominają one wcale naszych drapaczy chmur, większość Plejadan mieszka w domach jednorodzinnych o kształcie półkuli o minimalnej średnicy 21 metrów. Każdy dom ogrodzony jest wspaniałym ogrodem a wszelkie fabryki umieszczone są na terenach niezamieszkałych – są absolutnie nieszkodliwe dla środowiska. Plejadanie podobnie jak ludzie żyją w rodzinach i podobnie zawierają małżeństwa, posiadają także zwierzęta domowe choć trzymają je w oddzielnych zagrodach. Ich jadłospis zawiera dania roślinne – stanowczo odrzucają mięsożerstwo, a preferują wegetarianizm acz otrzymują też pokarm poprzez rozwój kultur komórkowych.

Praca na planecie Erra jest niesamowicie zautomatyzowana, Plejadanie jednak świadomie pozostawili sobie lżejsze prace które wykonują sami. Każda dorosła osoba pracuje dwie godziny dziennie na rzecz całego społeczeństwa. Jednocześnie przykładają wielką rolę do wykształcenia, każdy Plejadanin studiuje 30 różnych dziedzin na raz, nauka przychodzi im o wiele łatwiej ponieważ są na wyższym od nas poziomie duchowym, mają też na to więcej czasu wszakże średnia długość życia na Erra wynosi prawie 1000 lat! Daniken wspomina o znakach odwiedzin Plejadan uwidocznionych w kulturze Majów czy arykańskich Dogonów lub cywilizacji sumeryjskiej – zresztą sami Plejadanie mówią że oni już od długiego czasu pojawiają się tu na Ziemi i próbują wypełnić swoja misję. Plejadanie budowę statków kosmicznych opanowali do perfekcji i dla wielu naukowców jest ona na pograniczu magii. Najczęściej używanymi statkami są dyskoidalne statki promienne wykorzystujące pole grawitacyjne, statek ten jest przystosowany do podróży międzygwiezdnych i jest w stanie wchodzić w hiperprzestrzeń. Na Ziemi Plejadanie posiadają trzy bazy, jedna z takich baz znajduje się pod lodami Bieguna Północnego w niej znajduje się statek Matka o średnicy kilkuset metrów.

Demoniczne jaszczury i czarne smoki, gryfy z Oriona kradną energię wampiryzując na ludziach. Plejadanie to czyste boskie dusze o wysokim stopniu rozwoju oraz cywilizacje niebiańskie. Demony z Oriona próbują dokonać inwazji na Ziemi, a instalacje Plejadan chronią ludzkość przed skolonizowaniem i zniewoleniem przez opętujące jaszczury z Oriona. Plejadanie to Galaktyczna Federacja Światła. Od nich przychodzą Posłańcy i Prorocy. Ludzie opętani przez jaszczurze demony zwalczają Plejadan, Dobro i Światło! O tysięcy lat polecane są medytacje z energią Plejad dla wzrostu duchowego. Siddhi – boska moc z Plejad to Świadomość Duszy.

Cóż może być dobrego z Oriona, z siedziby jaszczurów próbujących opętać ludzi i skolonizować ziemię? Już raz kiedyś próbowali stając się nephilim i potop był skutkiem ich działalności. Mówi o tym tyle tradycji ezoterycznych tak na Wschodzie jak i na Zachodzie. Rozumiem tę niechęć do duchowości Wschodu, bo jaszczurza cywilizacja demonów z Oriona jest dobrze opisana we Wschodnich arcydziełach ezoterycznych i ludzie inspirowani Wschodem nie dają się wciągać w orionowe demonizmy, a raczej uczą egzorcyzmować z szemhazajowych demonizmów, bo tradycja hebrajska naucza, że Orion to Szemhazaj i wódz upadłych.

Wszystko to, co zwalcza Sathya Sai Baba jest to oriońska prowokacja demonicznych jaszczurów przeciwko Galaktycznej Federacji Światła boskich istot z Plejad. Jaszczury z Oriona do 2012 mają desantować się na ziemi i opętywać nawiedzonych aby zwalczali siły światła i odwracali się od prawdziwych posłańców Boga takich jak Sathya Sai Baba. Ale po 2012 roku będzie pogrom jaszczurów i siły światła z Plejad oczyszczą ziemię, to już oriońskiego pomylenia na długo nie będzie. Galaktyczna Federacja Światła z Plejad i tak zwycięży siły jaszczurzego zła. Zresztą ezoteryka Wschodu podaje, że Orion inaczej zwany jest Szemhazaj bo stamtąd już kiedyś był tu desant upadłych demonów, z ich siedlisk w pasie Oriona. Agenci ciemnej strony z Oriona do 2012 nasilać będą ataki na siły światła, na istoty takie jak Sathya Sai Baba, ale potem będzie ich odwrót i zniknięcie. Prowokacje demonicznych najeźdźców z Oriona znikną, bo zostaną zmuszeni do odwrotu.

Plejadianie są obecnie cywilizacją czysto duchową, nie tak jak kasjopejanie, orionidzi i inne cywilizacje astralne, często bezduszne. Ich kolonie mieszczą się w naszym wszechświecie, z możliwością wyjścia poza ten wszechświat do wyższych wszechświatów. Są to istoty duchowe nie posiadające eterycznych, astralnych ani mentalnych skażeń. Ich ciała astralne są całkiem czyste, że przeźroczyste, stąd wiodą w koloniach materialnych duchowe, boskie życie i są wcielonymi aniołami, bogami.

Cywilizacje demoniczne, takie jak jaszczurowato-lucyferyczni orionidzi są rozlokowane również we wszechswiecie. Cywilizacje astralnych demonów nie są w stanie wytwarzać specyficznej energii, jaką wytwarza człowiek, który posiada w swym sercu wpisany obraz boskiej duszy. Wpadli więc na pomysł zakotwiczenia swojej sondy w Tybecie i kilku innych lokacjach w zamian za informacje oraz wiedzę podkradania ludziom energii. Sondę tą, dysk orioński, chcieli wyjąć w obliczu misji Plejadan z Nieba na Ziemi wiedząc, że czeka ich za to kara uwięzienia w kręgu ziemskich inkarnacji.

Jednak nie mogli jej wyjąć gdyż czarni magowie przewidujący, iż orionidzi będą chcieli to zrobić zablokowali ową sondę, gdyż mają pożytki ze współpracy z jaszczurowatymi. Czarni magowie mieli z tego pożytek taki, iż uzyskiwali wiedzę duchową zwykle dokładną i sprecyzowaną w zamian za energię ludzką z poziomu sutrama manasu i duszy. Dlatego między innymi w tym rejonie także w Chinach jest takie skupisko ludzi chodziło bowiem o to orionidom by pozyskać dla siebie jak najwięcej energii. Sonda ta i inne zostanie usunięta z planety Ziemia, jednak jaszczury z Oriona atakują ziemię systematycznie, nasilają swoją inwazję i po utracie jednego przyczółka zakładają następny. Plejadanie to siły boskiego światła, muszą utrzymywać kolonie duchowe na niższych planach bytu aby ograniczać działalność sił ciemności i mroku na tych niższych planach. Plejadanie są armią Boga, armią Zbawienia, Boską Policją interweniującą zawsze, gdy zło się zbytnio nasila w jakimś sektorze niższych planów bytu takich jak sfery astralne. Kiedy jaszczury zaplanują inwazję, Plejadanie ratują nas przed skolonizowaniem, totalnym opętaniem i zniewoleniem, oraz przed uczynieniem z nas niewolników, dostawców energii życiowej i duchowo-mentalnej, której nie mają cywilizacje jaszczurowatych demonów z Oriona przylatujących tutaj na swych dyskach. Takie dyski oriońskie pożerające ludzką energię, nasilające skonfliktowanie, negatywne emocje i wchłaniające celem wysłania na Oriona są nawet w Polsce rozmieszczone, stąd naród kłótliwy, wojny polityczne, a nawet ezoteryczne. W Tybecie takie dyski oriońskie też są od czasu chińskiej inwazji przez jaszczury sterowanej dla zniszczenia boskiej cywilizacji Tybetańczyków i ich plejadańskich mistrzów duchowych.

Plejadanie mają wiele możliwości wyjścia poza ten materialny wszechświat. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma wszechświatów wyższych i niższych, to znaczy że nie ma wiedzy o budowie i przeznaczeniu innych wszechświatów. Wszechświaty, Brahmandy, nie są w ten sam sposób zbudowane ani nie służą do tego samego celu, nie są w ten sam sposób wykorzystane. Każda Brahmanda, wszechświat, z 84 tysięcy wszechświatów naszego grona ma inny cel, inną budowę, inne przeznaczenie.

Cywilizacji demonicznych, asurowych, jest bardzo dużo. Mają różne swoje własne cele i zadania, między innymi szkodzą wybitnym duszom z cywilizacji ludzkiego typu, a wcielone w ciało człowieka pełnią dozór i władzę tyranów nad innymi ludźmi przebywającymi w otoczeniu tej osoby. Źli władcy, ludobójcy, tyrani to dokładnie inkarnacje demonicznych jaszczurów, czarnych smoków, lemurów, gryfów, skorpionów etc. Plejadianie są z Nieba, są to wyewoluowane istoty duchowe inkarnowane z własnej woli na planetach wcieleniowych, zarówno mentalnych, jak astralnych, eterycznych czy fizycznych.

W dyskach z Oriona w swej istocie rezydują jaszczurowate demony i czarne smoki wampiryzujące na ludzkości. Jaszczury z Oriona łatwo pojawiają się opętanym i opętywanym w postaci aniołów lub magicznych ludzi, w postaci bogów odpowiednich dla danej religii. Okresy ich wzmożonej aktywności, to spadek energii, osłabienie sił psychicznych, nasilenie konfliktów i kryzysów politycznych, wybuchy wojen. Należy wystrzegać się okolic w których stacjonują dyski z Oriona. A najlepiej zawezwać anielskie wojsko z Plejad celem ich usunięcia. Energia płynąca z Plejad w prostej medytacji jest słodka i powoduje rozwój charakteru typu Madhu. Świadomość Plejad to Madhurya, sfera Boskiej Słodyczy. Wspomina się o tym w jednym z biblijnych psalmów ale bez dalszych wyjaśnień. Już od dalekiej starożytności Niebiosa dały praktyki pomagające uwolnić okolice od uzurpatorów z Oriona i innych demonicznych, asurowych, bezdusznych cywilizacji.

Armią Boga są anioły i archanioły. Plejadianie mogą być nie tylko armią Boga Niebios ale także kosmiczną, międzyplanetarną duchową policją Galaktycznej Federacji Światła. Niektórzy twierdzą, że nie ma obrazu duszy mniejszego czy też większego, ale w rzeczywistości istnieje pięć obrazów Boskiej Duszy wpisanych w ludzkie ciało. Tyle, że na najniższym stopniu doświadczania duszy doświadcza się tylko kontaktu z pierwszym obrazem w sercu i nie ma możliwości doświadczenia pozostałych. W człowieka jest po prostu wcielana dusza, acz nie należy rozdzielić wyższą jaźń od duszy tylko pamiętać o stopniach percepcji duszy i możliwościach ludzi na Ścieżce Pięciu Wtajemniczeń. Dusza ma swoje miejsce ulokowania będąc wcieloną w człowieka, najniższy jej obraz jest w Czakramie serca jako malutki boski człowieczek wielkości kciuka, nazywany też bogiem w sercu.

Co do innych cywilizacji astralnych niż demoniczni najeźdźcy jaszczurowaci w ich dyskach z Oriona to są loki demoniczne i różne inne, a taki ich stan zależny jest od ostatniego okresu wcieleniowego na planecie, czyli od karmana czy będą cywilizacją składającą się z astralnych istot dążących ku światłu czy też z demonów żyjących energią kradzioną od istot posiadających dusze. Ludzkość stoi na pewnym rozdrożu z szansą na upadek w przyszły stan demonicznej cywilizacji, acz boskie siły z Plejad pracują nad tym, aby do tego nie doszło, gdyż pragną uratować rodzaj ludzki dla niebios Boga.

Dziesięć gwiazd posiadających nazwy w schemacie Plejad to loki odpowiedzialne za kierowanie ewolucją i chronienie cywilizacji na dziesięciu różnych poziomach schematu SEFIROT. Każda cywilizacja Aniołów i Archaniołów Boga odzwierciedla jedną z dziesięciu sfer niebios i opiekuje się cywilizacjami zmierzającymi w swym rozwoju do tej anielskiej sfery.

Tak, 70 mln ludzi wie, że Avatara, zstąpienie boskości, takie jak Sathya Sai Baba jest LUSTREM w którym ludzie widzą to czym w rzeczywistości sami są. Demon widzi w Sai Babie demona, diabeł widzi diabła, oszust widzi w nim oszusta, zboczeniec widzi w nim zboczeńca i tak dalej. Jak ktoś widzi w Sai Babie piekło, to cały jest piekłem, dokładnie. Avatara jest po prostu Darpaną, Zwierciadłem umysłu. Trzeba mieć minimum wiedzy o avatarach, aby to wiedzieć, albo się człek ośmiesza pokazując sympatykom Sai Baby i innych avatarów czym tam jest w środku. Dla miliarda hindusów są to oczywistości, dlatego śmieszni są ci co wypisują o avatarze androny, „widząc” zło w Boskości. Pozostaję szczerze panu gryf144 z wdzięcznością za dokonanie chirurgicznej autopsji swego wnętrza.

Sai Baba jest posłańcem Boga, z autopsji wie to ze 70 milionów ludzi, także z przepowiedni puranicznych, z których najstarsze mają ponad 5 tysięcy lat. Jest to troista inkarnacja Pana Dattatreya, który nawet jak poprzednio żył, to się zapowiedział w określonym czasie ponownie, znów w trójinkarnacji, dokładnie opisał nawet okoliczności swoich kolejnych narodzin. Oprócz tego prawdziwi awatarowie mają kilkaset znaków na ciele po których poznać i to, że jest to boska inkarnacja, jak i jej szczególny charakter. Uczyć się, uczyć, a nie astralizować.

Plejadanie wspierają rozwój ludzkiej cywilizacji i nigdy nic ludzkości nie ukradli, w odróżnieniu od orionidów. To demony z planet widzianych u nas jako okolica Oriona udając m.in. Plejadan robiły jaszczurze najazdy i opętania na ludzi…

Ufoludy powinny porwać wszystkich ziemskich polityków i zimnowojennych generałów, żeby ich sobie przerobić najlepiej na mamuty…”

===========

Rozwój Duchowy – Duchowość a Ateizm

Duchowość to szerokie słowo i rodzi wiele oczekiwań, nie zawsze słusznych. Duchowość wymagana przez wcieloną dewę czy dewi (istotę anielską, boską) jest zupełnie inna niż „duchowość” uprawiana i wymagana przez wcielone asury (szedim) czyli demony. Inna też będzie duchowość trochę wymagana w czasie rozwoju ludzkiej duszy na jednym z 12-tu promieni ewolucji dusz na różnych etapach rozwoju. Duchowość istot ze sfery siddha jest znacząco inna od duchowości istot ze sfery rishich czy gandharwów. A papka oczekiwań od ludzi duchowych też zależy od gatunku istoty siedzącej wewnątrz ludzkiego ciała, zależne od tego co się wcieliło i dokąd zmierza. Oczekiwania dusz młodych i bardzo niedojrzałych są znacząco inne od oczekiwań dusz starszych, bardziej wyewoluowanych. Osobnik z natury aseksualny też czego innego oczekuje od grupy duchowej w porównaniu z erotomanem czy oszustem chcącym sobie na ezoteryce zarobić bo modna. A na fora ezoteryczne zaglądają też osoby, którym zależy na tym aby dane forum skłócić i rozwalić, a samą ezoterykę ośmieszyć jako amoralną. Poznałem sporo takich typków, szczególnie z organizacji antykultowych, w swej istocie bardzo bezbożnych.

Najdziwniejsze jest to, że najwięcej o duchowości i uduchowieniu mają do powiedzenia ci, którzy nic z duchowością nie mają wspólnego, nic nie praktykują, niczego duchowego nie doświadczyli. I jeszcze pisują z punktu specjalisty np. o objawieniach, a żadnego nie mieli i nawet nie są w stanie zrozumieć czym to jest. To tak jak z naukowymi badaniami intuicji czy telepatii, najwięcej mają do powiedzenia ci, którzy nie doświadczają intuicji, oni tworzą psychologiczne teorie na temat ludzi intuicyjnych. A ci, co nie doświadczyli napływu cudzych myśli, nigdy nie słyszeli krzyku bliskich w eterze chcą mieć prawo do autorytatywnych wypowiedzi czy istnieje telepatia i co to jest. NIC zatem dziwnego, że ci, którzy tych i innych zjawisk duchowych doświadczają rzeczywiście, wielokrotnie, żyją nimi i z nimi, czasem używają słów takich jak bełkot czy bredzenie na określenie wywodów osób, które ujeżdżają w temacie, ale praktycznie nie mają w nim doświadczenia ani nie są może nawet w stanie zrozumieć co to za zjawiska, dlaczego i w jakich warunkach działają. I chyba wyrażają się zbyt delikatnie o niewybrednych ignorantach rzeczywistości, która istnieje ale jest poza zasięgiem ignorancji i jej wyznawców, bardzo licznych na tym świecie. Oczywiście ludzie uduchowieni swój komentarz na temat owych specjalistów od niewiedzy i ignorancji okraszają nutką współczucia i życzeniami duchowego otwarcia, a nie tam nienawiści jak imputują nawiedzeni przez zasłony ignorowania zjawisk duchowych, także takich jak rodzący się wraz ze wzrostem duchowym naturalny przejaw uczuć DUSZY wyrażany chociażby w pokłonach do mistrzów i świętych. Przypomina to kurs na prawo jazdy u osoby, która w życiu nie siedziała za kierownicą samochodu. Tyle że rozwój duchowy to kurs przez wiele wcieleń, czyli dłuższy i poważniejszy.

Ateiści mogą praktykować rozwój wewnętrzny, używając tych samych technik co bhaktowie nawet, niewątpliwie, widać to po duchowości chociażby w Związku Radzieckim. Taki naukowo praktykowany i materialistycznie RELAKS może i ateistę doprowadzić do eksterioryzacji. Pytanie jak to wpłynie na materialistyczny światopogląd i czy nie wprowadzi pewnego dysonansu. Pokłony buddyjskie (tybetańskie), takie z wyciąganiem ciała można robić na pewno jako chwałę Buddom i jako ćwiczene gimnastyczno-zdrowotne, co zresztą podkreśla się jako walor praktyki. Podobnie asany, jak się je praktykuje na Zachodzie mniej się przejmując ich konotacjami psychologicznymi. Kraj Rad pokazał, że bardzo dużo ateistów interesowało się praktycznie rozmaitymi aspektami rozwoju duchowego, robiono nawet poważne badania naukowe nad telepatią czy lewitacją na potrzeby wojskowych instytutów. Zatem należy uznać to za fakt, że ateiści też mogą. Osobiście widzę jednak problem praktyczny, kiedy ci impersonaliści, personaliści i ateiści zjadą się razem na jedno posiedzenie czy się aby nie pokłócą troszkę. Bo idea ideą, a ludzie ludźmi. Może dlatego u niektórych guru na retreatach nie wolno rozmawiać ale trzeba zachowywać milczenie. To może jakiś praktyczny sposób aby się różne opcje nie pożarły tam z lekka.

Ateizm w swej istocie nie pozwala przyjmować wiedzy ezoterycznej opisanej terminami używanymi przez wielkie religie, a duchowe szkoły ezoteryczne od podstaw operowały w całej swej historii już istniejącymi pojęciami, dając im głębsze światło. Bez zgłębiania pojęć i idei istotnych dla głębszego religijnego mistycyzmu nie widzę możliwości rozwoju duchowego, a co najwyżej łudzenie się, że się człowiek rozwija. Obawiam się, że dotyczy to tak samo duchowości opartej na religii chrześcijańskiej, żydowskiej jak i na buddyzmie czy hinduizmie. Zasady te widać w szkołach kabały tak samo jak w tantryzmie i są raczej uniwersalne. Ale ateistom mistycyzm w żadnej postaci na pewno nie jest potrzebny, chociaż dzięki niemu mogliby się rozwijać jak dusze.

To racja, że coś z zewnątrz może wyglądać inaczej niż jest wewnątrz. Jest to taki problem jak wygląd Uniwersytetu Jagiellońskiego z zewnątrz. Jako budowla nic nie mówi o konkretnych wykładach czy ćwiczeniach jakie każdego dnia dzieją się wewnątrz. Podobnie czytając nauki np. świętego Sai Baby w necie nic jednak nie wiemy jak wyglądają spotkania wyznawców Sai Baby, ich medytacje czy śpiewy bhajanowe, nic nie wiemy o tym jak się będziemy czuli w tłumie ludzi kiedy zejdzie się 300 osób z całej Polski i zacznie wielogodzinne śpiewanie albo nocne czuwanie. Wykład na żywo to też co innego niż poczytać go w necie. Jak ktoś trafi na takie Mahasivaratri całonocne u wyznawców Sai Baby może poczuć deprywację, że nie siedzi przy kompie całą noc tylko śpiewa i będzie dyskomfort. Tylko nijak nie widzę w tym winy ruchu Sai Baby a jedynie własnych oczekiwań, które nie umieją odbierać tego co się dzieje takim jakim jest.

Guru to boski przewodnik, mistrz duchowy, coś trochę więcej zwykle niż kapłan w oryginalnym sensie. Założenie, że w Raju nie było kultu, kapłanów, guru etc., u niektórych ezoteryków nijak nie przystaje do chociażby kabalistycznych opisów raju, Edenu w kontekście sfer niebios. Społeczności rajskie mają raczej pełniejszy dostęp do wiedzy boskiej. Termin larwy astralne używany jest w sensie tworów sztucznych, bytów mechanicznych ożywianych przez demony. Atala, Vitala, Talatala, Mahatala i inne światy w których żyją demony, podobnie Ashtaloka (Ósma Sfera), to nie tylko astro-mentalne światy.

Asury (Demony) to pewien rodzaj istnienia, a wśród nich podobnież jak wśród ludzkości znajdują się mnie i bardziej zdeprywowane, acz bywają i dobre z moralnego punktu demony. Dlatego samo postępowanie moralne nie jest podstawą do oceny uduchowienia czy rozpoznania oświecenia. Patrząc na dusze jako na cząstki Boga można odnieść wrażenie że dusza Boga, Brahmana ewoluuje. Patrząc na Boga jednak jako na wiele form manifestacji w formach Bogów, Dewów, także można doświadczyć wrażenia że Bóg ewoluuje. Jednak na końcu znajduje się niezmienny Absolut i tego także się doświadcza. Inkarnacja to słowo zaczerpnięte z języka angielskiego oznaczające tyle samo co po polsku wcielenie. Rozumiem definiowanie takich słów jako odmiennych na potrzeby jakiegoś artykułu i wyrażenia idei autora ale w swej istocie są to synonimy, o czym czytając różne nauki warto pamiętać.

W pewnym uproszczeniu duchowość to wielka układanka do której potrzeba wielu elementów. Jeśli nie umiesz siedzieć w lotosie to na pewno masz jakiś brak, jeśli nie lewitowałeś, to Kundalini się w pełni nie obudziła, jeśli nie przeczyściłeś pępka medytacją, to pewne aspekty pozostają nierozwinięte i tyle. Jeśli nie pojmujesz jak Bogowie hodują dusze, to do Bogów z pewnością jeszcze nie należysz. Jeśli nie pamiętasz jak się toczy kulkę gnoju przed sobą, to pamięć poprzednich wcieleń się jeszcze całkiem nie otworzyła. Jeśli warczysz na mistrzów i świętych, to pewnego etapu na którym budzi się spontanicznie kult mistrzów nie został przez ciebie osiągnięty. W miarę poznawania można spostrzec różne braki i niedoróbki, to jest pewne. Co nie oznacza, że osoba nie ma innych cech i właściwości rozwiniętych, jednak do pełni uduchowienia są braki i już. Ogrodnik widzi ziarenko, małą marchewkę, a w końcu dużą marchewę, ale i szkodnika w marchewce. Ogrodnik skupia się zwykle na zaletach, ale też wskazuje braki do usunięcia i lekcje do przerobienia. Taka jest rola mistrzów. Zapytam dlaczego się martwisz lotosem i pępkiem oraz lewitacją? Coś się nie umie, coś nie wyszło? Nie martw się, nie w tym to w następnym wcieleniu.

Wedle wiedzy wedyjskiej Wszechświat, Brahmanda, jest tworem wielowymiarowym. Najmniejsze brahmandy są czterowymiarowe i cośkolwiek zaczynamy rozumieć o Wszechświecie postrzeganym jak zaczynamy myśleć i wizualizować w czterech wymiarach. Większa przestrzeń to konstrukcja sześciowymiarowa, potem mamy świat dziesięciowymiarowy, często wspominany też przez buddystów jako kontinuum do uświadomienia i ogarnięcia. Potem 12-cie wymiarów, 16-cie wymiarów, a dalej 50 wymiarów, 100 wymiarów i 1000 wymiarów jako Mahat. Ogarniamy zatem mały fragment, podprzestrzeń 4-ro wymiarową czegoś co jest znacznie bardziej złożone. W przestrzeni brahmandy sześciowymiarowej mamy już trochę światów czterowymiarowych będących odmiennymi sferami bytu. Miejmy nadzieję, że fizyka na nowo do tego wszystkiego dojdzie naukowo, tak jak i w poprzednich cyklach ewolucji.

Diaboliczna liczba 666 była znana magom przedchrześcijańskim, znano ją i w Grecji i w Izraelu, to pewnie te badania to jakieś kaczki dziennikarskie jakich wiele, albo trafił się egzemplarz Apokalipsy źle przepisany. Numerolodzy by to pewnie obśmieli, szczególnie ci bazujący na antycznej wiedzy.

===========

Opętania, Zwiedzenia, Demony

W różnych nurtach ezoteryzmu powiada się, że po upadku z Nieba, światło Lucyfera ściemniało trochę stając się światłem jasnym ale nieco poszarzałym w stosunku do oryginalnego blasku boskości. Zatem Lucyferowi przypisuje się jasne odcienie szarości jako promień barwy. Można by rzec, że poszarzały skrzydełka Lucyferkowi.

Czarne dusze, ciemne, brunatne i szare to dusze złych demonów, piśaća (diabły, szatany) są czarne, ciemne, rakszasy są brunatne, a asury (demony) szarawe. Dusze boskie są w kolorach tęczy podzielone na 12-cie promieni ewolucji, siedem zwykłych i pięć wyższych, boskich.

Osoby opętane przez złe duchy, demony, także chorzy psychicznie bardzo źle zwykle znoszą energię świętych Bożych Jezusa Chrystusa, Gautama Buddha, Gopala Kryszna czy Sathya Sai Baba. Jest on boskim egzorcystą, a to złe znoszenie energii Sai Baby to reakcja opętującego demona na Boskość z Nieba. Ale im bardziej ktoś jest owładnięty przez jaszczurze plemię, tym trudniej mu się pogodzić z tym, że jest opętany, a Boska Moc go oczyszcza, egzorcyzmuje, uwalnia od stadka opętujących złych duchów. Rocznie Sathya Sai Baba uwalnia od opętań nawet kilkanaście tysięcy osób. Lepiej mieć dobrego guru z Niebios za przewodnika niż jaszczura z Oriona. Zdjęcie Sathya Sai wielu współczesnych egzorcystów używa, bo podnosi im skuteczność usług.

Demon w swej istocie to dusza upadła, ściemniona, dusza popadła w mrok. Demony żyją sobie głównie w świecie astromentalnym (kamamanas) czyli jako ciała zewnętrzne mają powłoki astralne, ale także eteryczne (pranamayakośa). Zależnie od stopnia deprawacji dusze upadłe dzielimy na trzy główne kategorie: asury, rakszasy i piśaća o stosownym stopniu zamroczenia. Nie należy demonów mylić z bytami takimi jak larwy astralne, które nie są duszami w swej istocie, a bardziej astralnymi androidami stwarzanymi przez demony różnych kategorii. Literatura ezoteryczna tyle powiada o upadku dusz w stan demoniczny, że jest to temat bardzo dobrze chyba naświetlony. Zresztą asury, szarawe, najmniej ściemnione lubią pretendować do roli Boskości i potrafią się nawet inkarnować w ludzkich ciałach jako tzw. fałszywi prorocy, których poznać m.in po wieszczeniu totalnej zagłady, nieuznawaniu mistrzów nad sobą etc. Piszę o duszach w ich własnej sferze, a nie o ich powłokach takich jak astral w które są obleczone niczym w płaszcze, to tak dla jasności.

Ludzie mroczni mają ściemnioną powierzchnię duszy, powłoki na duszy jak astral czy manas. Ludzie demoniczni mają ściemnioną duszę w jej środku i po tym poznajemy istoty mroku, człowieka-demona od zwykłego grzesznika. Aby rozpoznać demoniczną inkarnację (wcielenie) trzeba przejrzeć osobę do głębi, a nie tylko oglądać jej astral i umysł. Widzenie musi być bardzo zatem przenikliwe, co nie wszyscy rozumieją. Zresztą trudno osobom nie mającym wizyjnego wglądu zwykle pojąć jak to dokładnie działa.

Ciekawe, że jogini już tysiące lat temu mówili o konieczności namagnesowania swojego pola, o wzmacnianiu pola magnetycznego, a nawet ćwiczyli umacnianie magnetycznej aury z jej liniami sił. A teraz odkrywa się zalety magnesów naukowo.

Satya Sai Baba także w swoim poprzednim wcieleniu jako Shirdi Sainatha ciągle uczy, żeby ludzie odbierali różowy promień boskiej, pozytywnej energii dzięki której rozwijają się pozytywne uczucia, a negatywne gasną, bo nie są odżywiane. Poleca się robić takie medytacje wchłaniania różowego promienia światła od Saideva nawet kilka razy dziennie, dla powstrzymania negatywnych programów emocjonalnych wszczepionych przez złe i zdeprawowane istoty, czarne smoki i czarne węże…

„Zeszyt marzeń” w praktyce całkiem dobrze działa, pomimo, że dawna karma trochę przeszkadza czasem w realizacji, która bez obciążeń karmicznych po przodkach czy z dawnych wcieleń byłaby szybsza. Może warto poświęcić w życiu trochę więcej czasu na rozpuszczanie dawnych uwarunkowań karmicznych. Dobre są też listy do Boga z marzeniami, które po napisaniu uroczyście pali się w ofiarnym ogniu. Agni wzmaga realizację, bo wypala złą karmę…

Na Wschodzie bardzo podkreśla się potrzebę akceptacji własnej płci biologicznej i roli wynikłej z płci dla rozwinięcia zdolności do harmonijnego życia w tym świecie. Równouprawnienie w sferze społecznej np. w sądzie czy urzędzie, traktowanie przez instytucje państwa na równych prawach to zupełnie co innego niż pomylona idea równości płci. Każda płeć ma swoją rolę do wypełnienia, a człowiekiem na obraz i podobieństwo Boże jest się w parze jako mężczyzna i kobieta. Widać para męsko-żeńska uzupełnia się tak, że jako całość jest dopiero człowiekiem, obrazem Boga, Elohim.

Objawienie zwykle odnosi się do wizji z całą pewnością pochodzących od Boga lub Boskich Istot, Aniołów, Dewów. Zatem należy być ostrożnym w uznawaniu czegokolwiek za Objawienie. Nachodzące myśli, inspiracje, polecenia nawet jak są od Bóstwa nie są jeszcze Objawieniem, bo brak im elementu wizji, przeniesienia w czasie i przestrzeni do Boskiego Kina…

Elohim to w starym hebrajskim liczba podwójna wskazująca na parę dwojga istot pośród Bóstw czyli Boga i Boginię. Kult Yahvah (Yahve) stał się egzoterycznym, a kult Szekinah (Sakiny) stał się ezoterycznym, kabalistycznym. I tak jest do dziś, jednak słusznie można zauważyć, że wprowadziło to nierównowagę. Elohim na swój obraz i podobieństwo stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę. Człowieczeństwo objawia się mędrcom jako zdolność stworzenia pary na obraz i podobieństwo Boże. To ślad pierwotnego, właściwego rozumienia pojęcia Boga jako pary rodzicielskiej. Brak zrozumienia Biblii jak i jej tradycji ezoterycznej spowodował religijność patriarchalną z jej nienawiścią do kobiety w skrajnej wręcz postaci palenia jako czarownic wszystkich kobiet mających związek z Bogiem i wyrażających go. Przywrócenie równowagi Bóstwa Elohim to równoległe umacnianie aspektów Yahvah jak i Szekinah. Męska Wielkość, Ogrom Boga (Yahvah) wypełniona jest żeńską Światłością Bogini (Szekinah). Bez ezoteryki nie ma rozwoju duchowego, nie ma prawidłowego, duchowego zrozumienia Biblii… Samo czczenie Maryji, osoby tak czy owak ludzkiej, wcielonej w ciało nie wyrówna braków jednostronnego kultu. Potrzeba czcić rzeczywiste, żeńskie aspekty Bóstwa, tego, które jest w Niebie, a nie było inkarnowane jako człowiek na ziemi. Kult Bogini jeśli jest tępiony doprowadzi do chaosu nierównowagi, a poza tym pomija istotne aspekty rozwoju, zatem uniemożliwia głębszy rozwój duchowy.

Zieleń ujemna to inaczej energia demoniczna na której pracują asury, demony, przynajmniej wedle nauk orientalnych takich jak Joga. Czyli demoniczne piramidy do udemoniczniania, asuryzacji ego. Lepiej idź do Yogi Bajana się oczyszczać od podstaw z tej zieleni ujemnej zwanej też lucyferyczną szarością!

Takie podszywanie się pod jakiś ruch duchowy jak to robi np. Aldona Mironsky dla podniesienia prestiżu swego ego, podszywanie się po Kundalini Jogę jakiegoś mistrza jak Yogi Bhajan pokazuje chyba tylko zwodniczy, oszukańczy umysł, który chce się dowartościować rzekomym oświeceniem. Nade wszystko jest to zwykłe brutalne oszukaństwo, tak czy owak. Ale teraz wielu tak sobie rzepkę skrobie, byle na czymś zarobić. Wedle Mistrza Mahavatara Babaji osoby silnie uważające się za oświecone i podkreślające swoje oświecenie są asurami, demonami, tzw brahma asurami, demonami udającymi światłość i boskość. A mistrzowie jogi czy tantry mówią jednoznacznie: zapomnij „ja” i „moje”. Nirvana czy Samadhi to zgaśnięcie „ja” w świetle oświecenia, wykorzenienie ahankary czy anava czyli ego. Vivekananda uczył, że kiedy człowiek doświadcza boskiego światła w naturalny sposób przestaje podkreślać swoje „ja”, przestaje wyrażać się przez „ja”… Brahma Asury także podpinają się pod istniejące szkoły duchowe, podpierają ich autorytetem, chociaż nie mają od nich prawa nauczania, bo się zwyczajnie nie nadają, zwykle są nie zdolne do wyrażania tzw. bhaktiguru, wielbienia mistrzów duchowych i to takie osoby obnaża oraz dyskredytuje. Nie są oświecone, bo mają liczne braki. Takie pseudooświecone wybrakowanie, które jedynie robi wrażenie osoby iluminowanej, ale duchowego treningu nie znosi.

Jakoś nie widzę u budowniczych piramid nawet zalążka tak zwanych podwójnych piramid. Pewnie to już współczesny wymysł w celu komercyjnych sprzedaży. Niestety nie ma nic wspólnego z Shattara czy Shatkona Yantrą w Anahata. No i starożytni nie budowali piramid z rurek, a pełne formy. Same błędy pani Aldono, dla komercji, taniej produkcji i dużego zysku. Trudniej sobie postawić kamienną piramidkę w ogródku o objętości kilku metrów sześciennych chociaż niż kilka poskręcanych rurek, które są niczym w porównaniu ze starożytnymi budowlami. Szkoda gadać…

Odzież w czerwoną kratkę to we śnie symbol silnie stłumionych popędów i pragnień o seksualnym charakterze, których tłumienie może wywołać poczucie bycia uciskanym czy tyranizowanym. Symbol czerwonej kratki był dobrze znany zanim komunizm i faszyzm powstały (faszyzm też używał czerwonego koloru jako swego symbolu). Osoba śniąca silnie tłumi popędy seksualne czy to z powodów karmicznych czy z powodu silnego wpływu najbliższego otoczenia. Dyktator w białej czy siwej tunice rzymskiej to urzędnik rzymski taki jak papież, dokładnie, tyranizujący społeczeństwo przez wieki, zakazujący samodzielnego myślenia, mówienia, porozumiewania się. Tak było przez wieki pod dyktaturą imperium romanum i jego watykańskiego przedłużenia. Dyktator jest na pewno przyczyną tłumienia popędów seksualnych. Murzyni zresztą należą do tych, co najwięcej wycierpieli z rąk rzymskich, katolickich despotów. Maszyna do Zabijania Wielu Ludzi na Raz – to obraz inkwizycji hurtowo mordującej ludzi o własnych poglądach odmiennych od poglądów „nieomylnych” despotów. Symbol znany z analizy snów.

Artykuł dobry, bo wyczerpująco prezentuje istotne punkty filozofii ruchu Hare Kryszna, która w Polsce jest mało znana, a i prezentowana często wadliwie przez nieodpowiednie osoby z umysłowo pomylonych ośrodków sektowych. Tymczasem do systemów filozofii i metafizyki orientalnej trzeba podejść ze świeżym umysłem zdolnym do wnikliwej analizy i abstrakcji a nie z ciemnym demonem niewiedzy zamiast mózgu i chorobą o obrazie psychozy antysektowej, typowo Polskiej. Używane często słowo Pan mogłoby lepiej być jeszcze odnoszone do oryginału sanskryckiego, bo pewnie chodzi o Iśvara czy Iśa/na, a wtedy polskie tłumaczenie jak Pan jest bardzo zubożone w porównaniu ze znaczeniami oryginału i bogactwem ich filozoficznych ujęć.

Może mieszkańcy księżyca kierują hodowlą ludzi na ziemi lub prowadzą eksperyment badawczy obserwując ludzkie Zoo?

Narodowy, Polski to Słowiański. Katolicyzm jest religią ponadnarodową. Zatem rezygnując z NATO czy UNII trzeba też zrezygnować z katolicyzmu. Wrócić do korzenia prawdziwie Polskiej wiary, narodowej, do kultu Świętowita, Peruna. Lili, Darzbora… Dopiero wtedy można mówić o czymś narodowym. Nie można mówić o wartościach narodowych w oparciu o rzymski katolicyzm, bo jest to organizacja i ideologia niepolska, obca naszemu narodowi. Słowiaństwo odrestaurować.

Na 38 milionów Polek i Polaków jest 100 tysięcy policjantów i kilkanaście tysięcy osób ze służb specjalnych, w tym wywalonych z SB. Katechetów i księży jest dużo więcej, a jak dodać zakonników i zakonnice to razem jest tego więcej niż ubeków specjalnych i policji. To mamy katolickie państwo wyznaniowe i problem dominacji i indoktrynacji religijnej a nie problem ze służbami specjalnymi. Funkcjonariusz po wywaleniu z roboty jest nikim o czym powszechnie wiadomo. W SB czy ABW nie ma kolegów ani przyjaciół, za to więzi między księżmi są bardzo uczuciowe. Robienie z dziadków z SB problemu społecznego to paranoja polityczna, z igły widły dla odsunięcia uwagi od prawdziwych problemów takich jak nachalna klerykalizacja każdego aspektu życia społecznego, faktyczny brak świeckości państwa, konsultowanie decyzji politycznych z klerem jednego tylko wyznania, podczas gdy wyznań religijnych jest w Polsce ze 150 albo więcej. Problemem jest nawrót inkwizycji, odmawianie wyznaniom niekatolickim zgody na budowę świątyń, poniżanie mniejszości religijnych w szkołach przez nauczycieli… Nawet za komuny np. Świadek Jehowy był przez de facto katolicki ustrój społeczny i jego popleczników traktowany chamsko, obelżywie i poniżająco. A jak się teraz prawosławnych w Polsce krzywdzi, świątynie im odbiera to są prawdziwe problemy, a nie tam istnienie garstki kilku tysięcy byłych SBeków i ich rzekomy wpływ na władzę. Dotacje z budżetu na katolicyzm to kilkanaście miliardów złotych rocznie, a biedni nie mają co jeść. To jest przyczyna problemów tego kraju.

===========

Eksterioryzacja i OBE

Na zlotach osób praktycznie doświadczających eksterioryzacji w Polsce bywa po kilkaset osób, a przykładowo tych doświadczających eksterioryzacji wskutek przeżycia na granicy śmierci klinicznej to bywało po 2-3 tysiące. Jeśli tyle ludzi doświadcza jakiegoś zjawiska, a co więcej całkiem sporo potrafi się go nauczyć, to pisanie, że to coś jest bzdurą zakrawa na jakąś skrajną, anormalną patologię. Ale są ciągle ludzie, którzy twierdzą że ziemia jest płaska, bo tak ich światopogląd widać jest dwuwymiarowy, są też ludzie, którzy twierdzą, że zwierzęta nic nie czują, chociaż wszelkie badania naukowe pokazują, że czują i to więcej niż ludzie. Są też tacy, co twierdzą, że ludzie nie polecieli w kosmos, a lądowanie astronautów na księżycu było sfingowane, no bo oni nie siedzieli w tej rakiecie, nie ich spotkał zaszczyt postawienia stopy na Księżycu.

Zjawiska OBE istnieją, to wiadomo NAUKOWO, a uczeni badacze na poważnie wiodą jedynie spory przedmiotowe o naturę tych doświadczeń. Ich wytłumaczenia nie wpływają na to, co doświadcza konkretna osoba, nagle szybując w przestrzeni i oglądająca swoje ciało z boku czy z góry. Mówienie, że jest bzdurą coś co się komuś w głowie nie mieści czy ma to jakąś wartość? Całkiem możliwe, że prawda wygląda akurat tak, że ktoś kto nie jest w stanie eksterioryzować jest np. upośledzony czy niedorozwinięty i dlatego tego nie potrafi. A gadanie, że OBE to bzdura wynika z gadania ślepego od urodzenia o kolorach. Lepiej to wziąć pod uwagę, bo co pokolenie, to to co uważano za niemożność i idiotyzm okazywało się jednak możliwe i prawdziwe. Kiedy pewni dwaj bracia zabawiali się lataniem samolotem, inni wypisywali BREDNIE, że nie jest możliwym latanie w powietrzu. I tacy bredzący mnie najbardziej martwią, bo widać, że nie odrobili lekcji z historii, ale strasznie wagarowali.

Najpierw jest grupa ćwiczeń zwanych Dharana – Koncentracja, a potem grupa Dhyana zwana Medytacją. Bez wyćwiczenia dharan, koncentracji nie jest możliwym nawet realne praktykowanie dhyan, czyli medytacji. Czyli koncentruje się człowiek po to, aby móc medytować, w nie odwrotnie. Nie tyle są to różne rzeczy ile ćwiczenia koncentracji są fundamentem dla ćwiczeń medytacyjnych, czyli jest zależność wynikowa. Bez opanowania zdolności koncentrowania się nie ma mowy o medytowaniu. A że do udanych koncentracji jest podstawą Pratyahara, czyli rodzaj jogicznej psychoterapii opartej na pracy z energią, uważnością i odczuwaniem oraz uwalnianiem od blokad w ciele i umyśle, to też ważny punkt. I jakoś zarówno buddyjskie jak hinduskie szkoły medytacji są co do tego nadzwyczaj zgodne, nawet jak odmienne techniki szczegółowe preferują.

W śpiączkę zapada się zwykle z innych powodów, nie mających nic wspólnego z eksterioryzacją. A chyba jedyne niebezpieczeństwo jakie się pojawia, to strach, z powodu którego ktoś może np. próbować się leczyć psychicznie z doświadczeń mistycznych i sobie mózg spapra prochami. Na szczęście w wielkim świecie odradza się leczenia stanów powodowanych przez praktyki szamańskie, mistyczne czy ogólnie religijne.

Nie ma tam żadnego transu, w jego potocznym rozumieniu. Jest raczej pogłębiona świadomość doznawania, coś jak synestezje może być. A wrażliwość większa wymaga raczej spokoju, nie nerwowych warunków życia, ograniczenia hałasu. Wiele osób mówi, że w otoczeniu ciszy i przyrody robi się to łatwiej, a jak się jest w otoczeniu hałaśliwej ulicy to trudniej, albo jest to niemożliwe. Chociaż niektórym warunki są obojętne.

Niektórzy czytują straszne, idiotyczne paszkwile o straszliwości eksterioryzowania pisywane przez apologetów zwalczających okultyzm i potem są tacy biedacy nastraszeni. Może lepiej nie czytać tych zmyślonych o OBE horrorów. Bo wtedy paraliż ciała nie jest nieprzyjemny, a nawet nie jest odczuwalny. Teksty na stronkach zwalczających New Age i wszystko co się rusza są pisane nie przez osoby, które miały jakieś przykre przezycia, ale przez osoby które kończą szkółki apologetyczne i muszą paszkwila na konkurencję ezoteryczną napisać, żeby zaliczyć egzamin z prania mózgu jakiemu podlegają. Dlatego są to paszkwilne bełkoty apologetyczne, które nie mają w sobie nawet ziarna prawda. Z założenia ich opisy, że eksterioryzacja szkodzi albo że medytacja szkodzi są to bajki pisane dla głupich, żeby ich zastraszyć i żeby tego nie próbowali, bo wtedy staną się mądrzy i światli i uduchowieni.

W tekstach tantrycznych pisze, żeby próbując podróży w wyższym ciele świadomości być w głębokiej medytacji szczęśliwości i błogości, anandy a także nieustraszoności aby wyeliminować lęk, bo to strachy są przeszkodą i zgorzknienie, a nie samo doświadczenie. To trzeba posłuchać tych buddyjskich lamów, którzy do wyjścia przygotowują się rozwijając nieustraszoność oraz poczucie błogości siłą woli, mocą umysłu. Wielu autorów podaje, że zbyt duży poziom lęku uniemożliwia skupienie i wyciszenie pozwalające na eksterioryzację. A jak się robi relaks bardzo głęboki z magnetyzowaniem ciała to się OBE z czasem w miarę postępu samo zdarza i jest normalne doświadczenie postrzegania samym umysłem z poza fizycznego ciała.

Lewitacja to zjawisko unoszenia. Zwykle omawiane i pokazywane w sposób wskazujący, że jest to uniesienie się od kilku centymetrów do kilku metrów nad ziemią. A to nie spełnia definicji latania. Na paliwie się nie zaoszczędzi. Jakoś ze sterowaniem kłopot pewnie. Może przy próbie ruchu są kłopoty ze stabilnością, tak jak w lewitacji fizycznej. Większość znanych mi opisów wskazuje, że jest to pewna sztuka pozwalajaca na kontrolę ciała i umysłu polegająca tylko na uniesieniu się. Sterowanie procesem bywa już bardziej baśniowe w opisach i relacjach. Szybowanie w kulach światła, pojawianie i znikanie. Wygląda na inne zjawisko lub inny rodzaj tegoż. Pierwszy stopień wedle joginów jak czytałem, to siedzenie w pozycji lotosu (zaplecione tak ładnie nóżki) z poczuciem lekkości, radości i uniesienia, podniosłości. I to przez jedną „jamę”. A ta „jama” to 3 godziny zegarowe. Hmm. Zaplatam nogi, trzymam uśmiech, ale przez 30 sekund. Zresztą spróbujcie sami, to zaraz będzie wiadomo dlaczego tak mało osób lewituje! Większość moich znajomych nóg nawet nie zaplecie. Nie mówiąc o uśmiechu przy tym. Wszystko ma swoje stopnie, niewątpliwie!

Gratuluję autorowi podjęcia trudnego i skomplikowanego tematu jakim są czakramy czy czakry w filozofii Wschodu. Nie jest to łatwy temat, gdyż wymaga u czytelnika znajomości podstawowych zagadnień filozoficznych i religijnych kultury Orientu, nie tylko samej jogi czy hinduizmu. Pisanie o czakrach to tak jakby wykładanie dzieciom w przedszkolu zagadnień z rachunku całkowego albo tensorowego. Tyle, że temat jest z dziedziny syntezy filozofii i teologii wschodu zarazem. Orient nie oddziela zagadnień filozoficznych od teologicznych. Nie oddziela spraw religijnych od reszty życia, np. od treningu ciała. Takie proste rzeczy trzeba najpierw zrozumieć, żeby przyswoić sobie chociaż w skrócie syntezę koncepcji duchowych, filozoficznych i religijnych jaką jest nauka czy wiedza o czakramach. Samo ułożenie tej wiedzy w siedem klas czy poziomów zwanych czakrami wynika już z sytemu edukacji, pierwsza czakra to rzeczy najprostsze, a najwyższa to zagadnienia najtrudniejsze do zrozumienia. I to jest inteligentnie zrobione. W Indii istnieje sześć systemów filozoficznych poznawalnych zmysłami, a siódmy tyczy metod pozazmysłowych. To sześć czakr ciała i siódma ponad ciałem. Nie było zapewne łatwo autorowi pisać na te złożone tematy. Bo nie są one wcale proste.

Dlatego tym bardziej gratuluję autorowi za próbę przybliżenia zagadnień hermetycznych w swej istocie ludziom z duchowego przedszkola.

===========

Eksperyment Filadelfijski

Eksperyment Filadelfijski bardzo łatwo łatwo powtórzyć w laboratorium np. na myszy. Wystraczy umieścić ją w kołowym polu magnetycznym aby sobie przeszła przez bramę do żywota wiecznego. Badacze robiący takie eksperymenty często świrują mając potem tak zwaną schizofrenię, tym bardziej uczestnicy poddani eksperymentowi. Myszkę trudno spytać o samopoczucie. Ale potrafi zniknąć, jak pole staje się odpowiednio silne. Gdzieś ją wyrzuca i trudno ją znaleźć nawet jak ma GPRS założony. A różne wersje z eksperymentu filadelfijskiego, to warto wiedzieć, nie są różnymi stworzonymi legendami na temat, tylko przeciekami z różnych konkretnych, kolejnych eksperymentów, których jak dotąd było kilkaset. Warto jakby autorka poczytała więcej na ten temat. Każdy przypadek, każdy eksperyment dawał inne rezultaty, zupełnie nieprzewidywalne. I do dzisiaj największym problemem jest sterowanie procesem tak, aby dało się przewidzieć rezultaty. Ludzie ani zwierzęta faktycznie nie mogą się w trakcie przemieszczania poruszać, bo giną. Muszą zastygnąć w bezruchu aby przeżyć. Ale to za mało aby zachować dobre zdrowie…

===========

Naukanctwo, Nauka i Guru

Człowiek który nie nauczył się odróżniania nie jest w stanie zatracić zdolności do weryfikacji. A nauczyć można się tylko od rzeczywistego guru. Najlepiej na wschodzie. Mistrzowie powiadają od tysiącleci, że rozwój duchowy zaczyna się od znalezienia guru. A na z. achodzie ignorancji działają na oślep, na chybił trafił i potem nie wiedzą co się z nimi dzieje. Piszą bezsensowne ostrzeżenia, a akurat od skupiania się na trzecim oku nic szczególnie przykrego wydarzyć się nie może. Tylko ćwiczący miał jakąś fobię. Był źle poinstruowany. Bo brakowało mu guru żeby zacząć duchowy rozwój. Dziwną przypadłością ludzi na Zachodzie jest rozwój duchowy bez guru i wygadywanie potem dyrdymałów na tematy o których nie ma się pojęcia. Uczniowie mistrzów po 100 lat skupiają się na trzecim oku i nic im oczu na tył głowy nie wykręca. A może autor coś brał oprócz skupiania i go wykręcało? Bo to się akurat zdarza.

Masz rację krytycy naukanctwa, że naukanci – wyznawcy ideologii naukowej – powinni być na łańcuchu przez rok doprowadzani przymusowo do kościoła, potem rok do zboru, rok do synagogi, rok do meczetu, rok do ashramu, rok do szamana, i tak przez wszystkie ważniejsze religie. A dopiero potem można im dać prawo naukowe do wypowiadania się na temat religii. Wszak badanie naukowe, naukant powinien prowadzić osobiście, a nie uprawiać naukanckiej demagogii na tematy o których sam nie ma zielonego pojęcia. I jak podejrzewam, nie chce mieć zielonego nawet pojęcia, tylko głosić swoje rewelacje o charakterze naukanckiego wymysłu, który nawet z fachową opinią na temat nie ma nic wspólnego.

Chorobliwym przykładem typowego naukanta jest James Randi, który odrzuca kandydatury wszystkich osób, o których wiadomo, że mają zdolności paranormalne i skasowaliby tego hochsztaplera na milion dolarów. Naukant ten de facto bieże pieniądze od sponsorów na badania których przeprowadzenie arogancko odmawia. I tacy to są naukanci robiący dużo szumu a nic nie umiejący i wypowiadający się zupełnie nie na temat. To takie chyba zwyczaje po przodkach, gdzie specem od religioznastwa był ksiądz teolog. I tak uprawiają naukanctwo i szerzą ideologię naukantyzmu z jej scientofobiami rodem z uwarunkowań o teologicznym charakterze dla miejscowej inkwizycji.

===========

Terroryzm i Bin Laden

Terroryzm w WTC? A kto był sterroryzowany? 1,5 miliona gwałconych i zamordowanych przez Amerykanów od 1991 roku w Iraku to jest terroryzm! Imperialistyczny i morderczy terroryzm. A wcześniej Wietnam, Korea, a potem Afganistan. Reżim amerykański nawet jak powstawał bestialsko mordując miliony Indian nigdy nic wspólnego z demokracją nie miał. I ciągle jest krwiożerczą małpą, której ciągle mało cudzej krwi. Ileż to zbrodni amerykańskich dyktatur w Ameryce Środkowej było i jest? Czy to już drugi milion wymordowanych w Afganistanie nie jest? To chyba wstyd i obciach na całą Galaktykę, żeby te parę tysięcy amerykańców żałować. Raczej szkoda, że ich nie zginęło ze 2-3 miliony czyli tyle ile wymordowali w Iraku i Afganistanie. Ameryka blokowała też kiedyś pomoc żywnościową dla Ukrainy, Chin i paru innych krajów. Nieludzka Ameryka z twarzą, a może mordą Bestii. Ile tam zginęło z głodu na Ukrainie, ile w Chinach? Ponoć razem 50 milionów. Tyle nagle powinien jakiś kataklizm albo Bin Laden zlikwidować w Ameryce. Ale wątpię, żeby krwiożerczą Bestię nauczyło to rozumu. Bestie na ogół nie mają rozumu tylko krwiożercze instynkta. Szkoda, że nikt nie raczy tak porządnie dokopać amerykańskiej bestii.

===========

Marycha i Grzybki, a Legalizacja

W mojej okolicy starzy wyjadacze wolą się doprawiać odpowiednio spreparowanym wywarem z czerwonego muchomora. Pełno tego rośnie, odjazdy są i o dziwo nikt nie ściga muchomorów za to, że rosną i haluny jakieś dają. Ostatnio w Holandii policja spaliła pole z konopiami indyjskimi naukowcom co je modyfikowali dla agrarnych celów. I mieli pozwolenie na hodowlę! Taka jest nadgorliwość nie tylko kaczystowska.

Już tu kiedyś pisałem, pod którymś z artykułów na temat, że dla dobra palących trawkę i finansów państwa powinno się legalizować takie używki podobnie jak papierosy czy alkohol. A co do tego, że oprócz skutków przyjemnych oraz leczniczych jakie konopie niewątpliwie mają, dają też skutki szkodliwe dla głowy i psychiki nie ma chyba wątpliwości w świetle wielu badań naukowych. Nie należy twierdzić, że jedne są a drugich nie ma. Tyle, że ulepszacze i spulchniacze chleba oraz bułek także mają pozytywną i negatywną stronę chociażby dla zdrowia konsumenta.

To raczej powinno się chłodno kalkulować zyski i straty legalizacji. Dla mafii i policji legalizacja to strata raz wysokich dochodów, a dwa etatów z dobrą wypłatą. Zatem wiadomo kto rządzi polityką państwa pospołu. Dwie siły, które dużo tracą na legalizacji to pospołu mafie narkotykowe oraz policja antynarkotykowa. Najbardziej poszkodowanymi są ci co biorą i mają z tego powodu problemy, także psychiczne, bo muszą być leczeni oraz skarb państwa i podatnicy, którzy do interesów mafii vs. policji muszą ciągle dopłacać. Ewidentnie.

Dym palonych jointów zawiera 33 rakotwórcze składniki, takie same jak te, które można znaleźć w dymie papierosowym – twierdzą przedstawiciele kalifornijskiego Office of Environmental Health Hazard Assessment. Na dowód pokazują 30 prac naukowych o szkodliwości konopi indyjskich. I dlatego, wkrótce, sklepy w San Francisco, które marihuanę sprzedają ze względów medycznych, będą musiały informować o jej rakotwórczym działaniu. – Co prawda, dym palonej marihuany powoduje raka, ale już sama roślina nie jest rakotwórcza – zapewnia Office of Environmental Health Hazard Assessment. Wypalenie skręta z marihuany odpowiada wypaleniu 20 papierosów – alarmują naukowcy z Nowej Zelandii, ostrzegając przed ‚epidemią’ raka płuc związanego z paleniem konopi indyjskich. Można uznać, że dym z konopi indyjskich bardziej szkodzi drogom oddechowym niż dym tytoniowy, ponieważ zawiera dwa razy więcej substancji rakotwórczych, takich jak węglowodory poliaromatyczne – twierdzą autorzy badań w artykule opublikowanym w ‚European Respiratory Journal’ Ryzyko zachorowania na raka większe jest również dlatego, że zazwyczaj skręty palone są bez filtrów i niemal do samego końca, przez co zwiększa się ilość wdychanego dymu. Ponadto osoby palące konopie indyjskie zaciągają się mocniej i dłużej niż palacze papierosów, co ułatwia przenikanie substancji rakotwórczych do sytemu oddechowego.

===========

Ezo-Bzdetki

Jeśli w centrum tzw. naszej Galaktyki jest wielka czarna dziura, która pochłania energię, to cóż nam może promieniowanie czyli energia z Centrum Galaktyki? Chyba nie ma szans na zrobienie czegokolwiek. Może już lepiej się zająć domniemanym wpływem okultacji gwiazdy Antares przez Księżyc około 21 października, albo utratą jasności epsilon Woźnicy na ponad rok, co się powinno zacząć tej jesieni, a jako ciekawe zjawisko występuje co 27 lat…

A co ma Orion do Plejad? Plejady są w Byku o ile pamiętam. Bardziej prawdopodobne przybycie kogoś z okolic Syriusza, (a to też nie Orion, tylko Pies chyba Wielki) bo bliżej znacznie… a i tak długo trzeba lecieć nawet z 1/5 prędkości światła.

Czasem się zastanawiam czy siła przebicia i charyzma takich osób jak ojciec Tadeusz Rydzyk pochodzi od Boga czy od Szatana Diabła. Ale nie będę się wdawał w roztrząsanie refleksji własnych, chociaż z pewnością warto byłoby to wiedzieć w sposób bezsporny…

Na Wschodzie, często się powiada, że jak osoba przekazująca nie jest oczyszczona to jej przekazy są nieczyste. Po prostu zwyczajowo takich osób się nie słucha. Muszą sobie poszukać mistrza i poddawać się wcale nie łatwemu treningowi doczyszczającemu. Osoby, które nie mogą się wykazać terminowaniem u dobrych mistrzów nie zdobywają nawet pojedynczych słuchaczy, chociaż próbują czasem kariery na Zachodzie, gdzie nie ma głębszych ezoterycznych tradycji ani porządnych szkół praktycznie uczących rozwijać takie zdolności. Stąd dużo szajsu, który samej ezoteryce bardziej szkodzi na image niż komukolwiek pomaga.

W Indii czy Chinach nawet chrześcijaństwo jest wysoce podejrzane i mało popularne, ponieważ idee zagłady, końca świata i apokalipsy są obce tamtejszej mentalności. Obce i niewiarygodne do tego stopnia, że kojarzone raczej z obłędem niż religią czy duchowością. Wiara w nadchodzący koniec świata kojarzona jest z obłędem i demonicznym opętaniem wymagającymi leczenia, a nie z ezoteryką czy religią…

Wedle starych mitów Nibiru to planeta astralna, a zatem niematerialna. Pewnie pełna duchów, jak sądzę nie najlepszego sortu. Te rzekome biblijne wzmianki o X planecie warto zacytować, podając dokładnie tekst. Ciekawi mnie jak planeta o kołowej orbicie w postaci idealnego okręgu może się zbliżyć do ziemi, ale to pewnie nieistotna kwestia. Zastanawia jednak uparta mania ogłaszania kolejnej daty końca świata co kilka lat, nie bacząc na to, że setki poprzednich takich urojeń nigdy się nie spełniło. Z wyjątkiem samobójstw nieszczęśliwych przepowiadaczy, bo trochę takowych miało miejsce. Skąd to się bierze, że co kilka lat z siłą psychozy ogłasza ktoś kolejną datę końca świata, nie wyciągając wniosków z historii niespełnionych przepowiedni.

Jeśli ktoś pamięta zimy z lat 60-tych czy chociaż 70-tych, nie ma wątpliwości, że klimat znacząco uległ ociepleniu. Nie potrzeba do tego żadnych badań, aby to zauważyć. Mam wrażenie, że teksty negujące ocieplenie klimatu piszą osoby mające 10-15 lat, bo nastolatki w takim wieku faktycznie nie mogą pamiętać klimatu jaki był 30-50 lat temu. Tyle, że takie artykuły, jakoby ocieplenia klimatu nie było, to w świetle faktów kompletna żenada. Pamiętam zimy i 2 metry śniegu oraz 40-stopniowe mrozy, jeziora zamarznięte przez kilka miesięcy… Dziwię, się, że w szkołach nie uczy się dzieci o zmianach klimatu jakie miały miejsce przez ostatnie pół wieku. Wstyd dla szkól i kompromitacja dla autorów takich tekstów.

Jest jeszcze jedna możliwość, że cytowany fiłosof greckij, nie rozumie czym jest Bóg i całe jego wnioskowania są błędne. Jest to tak zwany błąd poznawczy charakterystyczny dla operacji czysto rozumowych. Lepiej to widać we Wschodnim pojęciu Boga jako inteligentnej energii i świadomości. Wspiera właściwe kierunki dążeń, ale zwraca skutki wszelkich działań w sprzyjających ku temu okolicznościach. Bóg nie jest człowiekiem, nie myśli jak człowiek, a jako tzw. Duch Kosmosu czy Wszechświata, ma poważniejsze sprawy niż zajmowanie się, za przeproszenim dupą fiłosofa. O wiele ważniejszym jest utrzymać ekosystem całej ziemi, tak, żeby życie przetrwało.

Może to sugestia dla naukowców, aby zaczęli poważnie badać dziedzinę snów. Ostatnio paru profesorów, ale niestety nie z Polski, zaczęło szersze badania zjawisk z okolicy śmierci klinicznej i powrotu do życia po formalnym zgonie klinicznym. Ciekawe do czego doprowadzą ich badania, bo jak dotąd, naukowcy bardziej filozofują w tej kwestii niż mają coś naukowego do powiedzenia. Pogranicze nauki i protonauka jest tak rozległa, że wiele rzeczy nienaukowych w swej istocie należy do nauki…

Z tego co napisane wynika przykazanie: Pomagaj bliźniemu swemu ale tylko do pierwszej oznaki niewdzięczności. Potem zapomnij, że takowy istnieje, bo to samo życie uczy nas o ludziach, ech szkoda gadać…

Amerykanizacja zagadnień z zakresu rozwoju osobistego stworzyła zaiste silny i drogi biznes tak Duchowy, że aż duszny, bynajmniej nie od duszy. Jednak powyższe rady mają coś z ducha starych szkół o tematyce rozwoju duchowego, gdzie zakazane było pobieranie opłat za kursy. Jedynie ponoszono koszta np. jedzenie, noclegi, wynajem sali na wykład etc. A dla prowadzących tylko DATKI wedle uznania. Wtedy Duch nie ginie z takich kursów rozwoju rzekomo Duchowego…

Wedle tekstów indyjskich i perskich, Aleksander Wielki miał ze 20 lub więcej astrologów przybocznych. Jednak chociaż wysłuchiwał ich rad, nie podejmował decyzji kierując się ich radami, a podszeptami nałożnic i teologów… I dlatego trafił go szlag. Nie słuchał doradców jak polscy politycy przez ostatnich kilka wieków. A swoją drogą, który imperator będzie czekał na korzystny termin bitwy czy najazdu np. 20 lat jak mu taką datę wyznaczy astrolog…. Jeane Dixon przepowiedziała śmierć w przeciągu sześciu miesięcy. Zatem jej wróżba spełniła się w przepowiedzianym czasie… Po prostu dała klientowi najwyżej sześć miesięcy życia. Tego rodzaju prognostyki są często lekko przekłamywane przez referującą prasę. Dixon przepowiadała jak i wielu innych analityków, możliwość wybuchu III wojny światowej po 1954 roku. A to wpadka krytyków i komentatorów. Szacowanie błędu grubego na 20 procent przy przepowiadaniu zdarzeń w których jest teoretycznie nieskończona ilość możliwości lub ich bardzo duża ilość jest bardzo grubym błędem jeśli chodzi o nieporozumienia. To raczej ktoś nie bardzo rozumie pojęcie błąd gruby i jego zastosowanie.

===========

Linux

Linux jest podobno – jak wyczytałem – dla ellity, szczególnie w Polsce. To nic dziwnego, że nie wielu czyta. Ale społeczności linuksowe pracują nad rewolucyjnymi niespodziankami. W wielu możliwościach Linuksy już od dawna znacznie przewyższają Windowsa, a to się znacznie pogłębi.

Jak można się domyślić, lista zamienników, a także lista stron do oprogramowania jest po to, żeby osoba po zainstalowaniu jakiegoś distro Linuksa miała jakieś wstępne rozeznanie czego szukać w zasobach internetowych swojej dystrybucji a nawet na płytce instalacyjnej. Z DVD Mandriva Free 2009.1 można sobie doinstalować prawie 2 GB oprogramowania. Z zasobów netowych czyli repozytoriów jeszcze więcej. A ktoś kto jest zupełnie zielony w temacie ma w postaci listy i stron prostą pomoc czego szukać i jak potrzebne może sobie zainstalować. Ale jak sobie bardzo zażyczycz to mogę to ‚po co’ dużymi literami na początku artykułu wpisać. Dla Ciebie z dedykacja, oczywiście! Chociaż mniemam, że pisząc o problemie nowicjuszy ze znajomością nazw programów w Linuksie wystarczająco określiłem do kogo adresowany jest artykuł. Na pewno nie do starych wyjadaczy, co pracują na Linuksie od 1993 roku i towarzyszą Linusowi w pracy od początku.

Autor pseudotestu, bo tak to trzeba nazwać, pominął w fsck opcję -c pokazującą wadliwe bloki. No cóż. Na zepsutej partycji z wieloma wadliwymi blokami, może być taki efekt jak opisał. Szkoda, że o tym nie napisał i nawet nikt mu tego wyraźnie nie wytknął. Drugi szkopuł jest w tym, że przeprowadza operację na partycji czytanej jako ext2, która już wtedy prawie wyszła z użycia, także z powodu tego, że była podatna na fragmentowanie kiedy przestrzeń dyskowa była zapełniana powyżej 90 procent przy dużym ruchu plików. Osiągnięcie takiego zjawiska na ext3 jest już nieprawdopodobne, ale jak wyłączyć księgowanie to się po paru kasuj zapisz zrobi sieczka w indeksie. Chociaż jak się ktoś głupio uprze, to na pewno uda mu się tak popsuć partycję Linuxa, że jakiś poważniejszy problem powstanie. Trzeba zrobić niewielką partycję ext3, ale zbadać ją jako ext2. Kaszanka bardzo prawdopodobna jak widać. Gdyby taki problem istniał w rzeczywistości, to wszystkie serwery linuksowe mające duży ruch na obsługiwanych dyskach padały by po kilka razy dziennie. A tak nie jest. I to starczy za dowód niepoprawności myślenia autora pseudotestu jaki wspominasz w linku. Zresztą błędy założeń autora tego pseudotestu zostały mu wyraźnie wytknięte w komentarzach. A sama wielkość partycji testowej jest już absurdalnie śmieszna. Dobrana celowo do oczekiwanych wyników. Czyli paszkwilancka a nie problemowa. Jeśli zawiązać sobie pinkusia sznurkiem to po trzech dniach na pewno wystąpi ból pęcherza z powodu nie oddawania moczu. Najlepiej pić jeszcze napoje moczopędne. Niewątpliwie. Tylko normalnie nie wstrzymujemy oddawania moczu w ten sposób. A przy okazji w skryptach startowych, fsck sprawdza tylko czy dysk/partycja oznaczona jest flagą clean. I nic więcej nie robi. Gdy pojawi się flaga unclean z powodu awarii, wtedy sprawdzi partycję, naprawi błędy.

Ależ rzeczywiście, świat Linuxa nie kończy się na tych, co używają urpmi czy rpm. Wystarczy jednak przeczytać ten podtytuł na samym początku artykułu, żeby ZAJARZYĆ, że autor pisze o tym co używa i coś tam o tym wie, a co to jest stoi wołami napisane. W tym niebieskim nawiasie. Wniosek: Najpierw przeczytaj, potem pomyśl…

To, że skrypt startowy coś potrzebuje robić, nie oznacza, że zwykły użytkownik potrzebuje to robić ręcznie i używać jako programu. Kiedyś uruchamiano samochody na korbę. Dzisiaj kierowca nie potrzebuje używać korby. Należy zważyć, że user nie jest skryptem startowym.

===========

Energia Jądrowa

Polska ma aktualnie deficyt energii elektrycznej, szczególnie na Pomorzu. Zamknięcie jakiejkolwiek elektrowni to byłaby już całkiem klapa. A stworzenie funduszu, owszem, ale z ogromnej dziury budżetowej bardzo ciężko go stworzyć. Gdyby zakazać finansowania podmiotów związanych z Kościołem starczyłoby na rozpoczęcie budowy nowoczesnej elektrowni jądrowej. Gdyby zaprzestać karalnych z Kodeksu Karnego udziałów w wojnach napastniczych na inne kraje, to pewnie nawet byłoby za co jądrówkę wybudować. Gdyby tak wojsko zamiast do Iraku i Afganistanu zagonić do pracy przy elektrowni jądrowej i bunkrach na odpady jądrowe, pewnie w ramach budżetu MON w 3 lata byłaby elektrownia strategiczna… USA to duży kraj, jak 50 krajów w jednej Unii. USA ma prawie 70 tysięcy ton odpadów jądrowych i żadnego rozsądnego pomysłu co z nimi zrobić. Przechowywane są w 66 cywilnych i 55 wojskowych składowiskach odpadów radioaktywnych. I dodatkowo w 10 starych nieczynnych elektrowniach razem z reaktorami. Co chwila jest alarm z zagrożeniem o skażeniu. Setki tysięcy osób chorych z powodu mieszkania w pobliżu. I brak finansów na bezpieczne składowanie tych groźnych śmieci. Stąd wojna ekologów w USA przeciwko energetyce jądrowej.

Masz kasę, zacznij budować elektrownię jądrową. Nie zapomnij o składowiskach na odpady promieniotwórcze. Bo to w gminie Różan nie wydoli elektrowni. Jest wstępnie kilka nowych lokalizacji jak Jarocin, Damasławek, Kłodawa czy Łanięta, ale to nie tylko koszt zbudowania składowiska ale i jego utrzymania na stałe, a odpadów przybywa. Gromadzenie odpadów jest do tego stopnia problematyczne, że nawet USA chcą ograniczyć ilość elektrowni jądrowych. Czy wiesz ile Niemcy wydają rocznie na utylizowanie i składowanie odpadów promieniotwórczych z elektrowni jądrowych? Biznes energetyki jądrowej za to nie płaci, tylko wszyscy podatnicy, niestety. Inaczej energia jądrowa byłaby zupełnie nieopłacalna, bo zbyt droga. Nuklearne reaktory po kilkunastu latach także trzeba utylizować wskutek zużycia. To też problem radioaktywny… Cała nadzieja w reaktorach na prędkich neutronach, ale to dopiero przyszłość dla bardzo bogatych… A zielonym i ekologom wdzięczność za ukazywanie szczegółowo problemów z radioaktywnym skażeniem śmieciami jądrowymi… Zabezpieczenie zużytego reaktora to w Europie, zależnie od jego wielkości i wieku od 500-800 mln Euro. Jak jest kilka reaktorów w elektrowni to sporo kasy idzie. Koszt obsługi jednego miejsca składowania odpadów radioaktywnych to od 2-5 miliardów Euro rocznie. I to jest ten ekstra koszt z pieniędzy podatników. Nie płacą za to spółki produkujące energię z jądrówki tylko budżet. Taki koszt ukryty. A skąd Polska ma wziąść te 8-20 miliardów złotych u diaska na samo składowisko odpadów w elektrowni jądrowej? Polska rocznie 8 miliardów zł wydaje przecież na Kościół w dotacjach a 20 na zbrojenia, żeby podbijać Afganistan i importować terrorystów. Może zwolennicy jądrówek będą ochotniczo trzymać sobie odpady w piwnicach swoich willi…

===========

Psychiatria i Psychotropy

Paulo Coelho był w ramach nadużyć kilkakrotnie zamykany w szpitalu psychiatrycznym, a to przez rodzinę, a to przez reżim rządzący Brazylią. Nietety psychiatria widać myli geniusz twórczy z chorobą, albo geniusz uznaje za chorobę. Tak subiektywnie. Bo jak jakiś głupek o małej inteligencji może pojmować umysł genialnego pisarza takiego jak Paulo Coelho? Sztaudynger, znany i ceniony pisarz był w psychiatryku jakieś 20 razy. Tak go ustrój polityczny nienawidził. I z tego wynika komu i w jakim celu psychiatria jest potrzebna. W ZSRR wprowadzono nawet schizofrenię bezobjawową. Jako arcydzieło materialistycznej diagnostyki medycznej, naukowej i wolnej od mistycyzmu. Rzekomo. Nawet aktualnie, w zasadzie każda osoba, która publicznie znieważa ustrój czy państwo – zostaje z zasady skierowana lub siłą zawleczona na badania psychiatryczne. Nic się nie zmieniło od 4 czerwca 1989 roku… A są głosy, że jest nawet gorzej…

Badań nad skutkami ubocznymi leków psychotropowych całe mnóstwo. Skutki badań opisywane są na ulotkach informacyjnych jako tzw. działania niepożądane, skutki uboczne. Polecam globalnie dla zapoznania chociażby ‚Pharmindex – Kompendium Leków’, praca zbiorowa. Najnowsza edycja jest na 2009 rok, korzystałem jeszcze ze starszej. O każdym branym leku możesz sobie poczytać. A skutków ubocznych, działań niepożądanych całkiem sporo. Tylko pacjenci zwykle nie czytają ulotek, a w szpitalach nawet ich nie widzą. Teoretycznie to co tu napisano powinno być na tzw. ‚treningu lekowym’ w szpitalach, ale zwykle w Polsce nie ma.

===========

Wojny i Katyń

Ciekawe, kiedy polscy przywódcy bekną z art. 117 KK, razem z wojskowymi oczywiście. Przypomnę, że zgodnie z prawem, kto wszczyna lub prowadzi wojnę napastniczą, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności. Tyle paragraf pierwszy Art 117 Kodeksu Karnego. Dziwne, że prokuratorzy to widzą i nie reagują. Od prezydenta po żołnierza, wszystkich przestępców co napadli na Irak, Afganistan, do ciupy i to na długo czas już zamknąć. A dla tych, co nawołują do wojny paragraf 3, artykuł ten sam.

W Katyniu skończyli z kulką w głowie tacy, co wcześniej pracowali w polskich obozach koncentracyjnych torturując, a nawet zabijając. Każdy kto pracował w Berezie Kartuskiej, każdy kto zsyłał innych do Berezy Kartuskiej, jeśli dał się złapać, skończył w Katyniu. Berezę Kartuską należy tutaj rozumieć szerzej. Takżę jako wcześniejsze obozy jenieckie, w sumie koncentracyjne, gdzie masowo umierali Ukraińcy i Rosjanie, Białorusini i inne radzieckie narody. Trzymano ich w obozach aż do 1924 roku, zgodnie z zasadą: ‚Albo się kacapku zreedukujesz, albo śmierć z głodu i choroby’… A sowiecki wywiad zbierał wszelkie dane, nie spał. I 17 września 1939 skorzystał z okazji do zemsty. Jakby Twój ojciec czy dziadek skończył tak haniebnie jak kończyli życie radzieccy jeńcy wojenni z 1919/1920, na pewno także dbałbyś o to, aby zemsta była okrutna. I Katyń, szeroko pojęty, jest taką pomstą. Strzelanie w tył głowy jeńcom sowieckim, czerwonoamistom pojmanym do niewoli w 1920 było na porządku dziennym. Za te zbrodnie dostawało się awans i stopień oficerski. Było to wpisane w akta oficera. A sowieci przejęli akta wojskowe i mieli czarno na białym. W Berezie Kartuskiej oficjalnie nie wielu zamordowano. Ale nie liczy się zmarłych poza obozem, zwolnionych, którzy do domu nie dotarli bo zmarli z wycieńczenia po wyjściu itd… Czyli Ukraińców, którzy zwolnieni, nigdy już jednak do domu nie dotarli, oficjalnie zaginęli. Kogo trzeba winić było i ukarać, wiadomo… Powiedzmy tak, sprawiedliwości dziejowej stało się zadość. Częściowo.

Na wojnie ludzie cierpią po obu stronach, tak czy owak. Najgorzej, że najwięcej cierpi ci maluczcy, a nie ci co wojne wywołują i czerpią z niej profity. Katyń to takie przereklamowane miejsce. A klucz doboru do Katynia lepiej żeby na światło dzienne nie wyszedł… Bo by się rodziny ofiar wstydzić musiały podwójnie. Prawda bywa niewygodna dla wszystkich zainteresowanych stron.

Prawda o każdej wojnie jest przykra dla obu stron, niestety. Tylko każda ze stron chciałaby zatuszować swoje haniebne występki. Moich dwóch dziadków opowiadało dużo o wojnie Polsko-Sowieckiej 1919/1920. Jak brano czerwonoarmistów do niewoli, jak ich w niewoli już wykańczano, co z nimi robiono, jak ich wykańczano. Oficerowie ówcześni dumni byli z tego co robili do grobowej deski. Wszak niszczyli ‚zarazę komunizmu’. To dlaczego o tym nie mówić? Zresztą w owych czasach bezwzględną likwidację sowieckich jeńców popierała zdecydowana większość społeczeństwa.

W istocie, nie wymieniam wszystkich czynników, tylko jeden chyba najłatwiejszy do znalezienia w opracowaniach tematu. A wymieniam dlatego, że się dziwię iż są osoby, które o tym nie wiedzą. W sumie bez czytania na temat, znając kilka faktów z historii można się domyślić… Inny ze znanych mi czynników, jak ogólnie rzecz biorąc, amoralne prowadzenie się oficera, wedle adnotacji w zdobytych kartotekach osobowych też miał miejsce jako czynnik. Ale to jeszcze większy powód do wstydu… lepiej nie mówić, bo jak tak można o zmarłych, a do tego jeszcze zamordowanych..

Każda wojna jest drastyczna, pełna przemocy i zbrodni…

Jak to? Przecież Kościół głosi, że Tarot to smród szatana i czarnej magii. Jak zatem jedna czarna magia może pomagać na zniewolenie przez inną czarną magię? I kto tu jest opętany? Chyba owa Pani Anna, skoro dziwne rzeczy się jej z kotem dzieją. A poza tym, dobrze, że wyznała szczerze iż ma KOTA, dziwnego kota… A ten pociąg Pani Anny do syna, co ma 26 lat, to nie jest przypadkiem jakaś dewiacja seksualna? Może zostawić syna w spokoju, żeby w końcu z dala od chorobliwie seksualnie zazdrosnej mamusi ułożył sobie życie po swojemu? Wszak Diabeł z kart to może być właśnie Pani Anna z Kotem, a syn Magiem, któremu Diabliczka Mamusia przeszkadza w ułożeniu sobie życia.

===========

Piesek z Łechtaczką i Ezoteryka

Niestety, ludzie ukształtowani przez ekspertów takich jak pan Tadeusz Modzelewski w swej publikacji pt.: „Naukowe Manowce”, raczej będą wszędzie wietrzyć spisek naukowców w celu utrzymywania ludzi w ciemnocie. Raczej nie skorzystają z wieczorowego czy zaocznego liceum uzupełniającego podstawową wiedzę.

Z drugiej strony ekshumacje wielu hipotez jak chociażby o przyczynach chorób autoimmunologicznych, często bywają bardzo pożyteczne. A głupota naukowa też daje się we znaki. Jak chociażby pomysł wpisania Szałwi na listę niebezpiecznych narkotyków, z tego powodu, że jedna z jej kilkuset odmian rosnąca głównie w Meksyku być może ma jakieś właściwości narkotykopodobne, czego jeszcze nie stwierdzono. Z powodu takich widocznych głupot ludzi z profesururami, niestety potem duża część woli czytać Modzelewskiego wietrząc spisek naukowy.

Zapytam przekornie, czemu np. PAN nie ma serwisu na którym uczeni magistrzy i doktorzy prezentują swój dorobek naukowy? Ano nie ma nic godnego uwagi, a nawet uczelnie jakoś prac swoich uczonych magistrów nie publikują w formie ogólnodostępnej bazy artykułów. Szkoda, bardzo szkoda. Media prywatne raczej tej luki nie wypełnią. Serwis taki jak eioba.pl musiałby być dostępny tylko dla naukowców. A czemu nie miałby być dostępny dla kierowców czy sekretarek z biura piszących nie koniecznie naukowo, nie wiadomo.

W Polsce ogólnie wojskiem musi rządzić psychiatra, a rolnik musi być ministrem górnictwa – i to chyba oddaje specyfikę naszego kraju, a także licznych przepychanek. Także tych o naukowość czy nienaukowość publikacji.

Może lepiej zamiast czepiać się typów piszących teksty takie jak pan przykładowo Tadeusz Modzelewski, lepiej napisać dobrą publikację obalającą jego tezy w rzetelny sposób, punkt po punkcie. Tej umiejętności, poważnej naukowej polemiki brakuje chyba współczesnym magistrom. Słychać raczej bełkot np. lekarza Radziwiłła na temat homeopatii w TVN, tyle, że jest to bełkot teologiczny, a nie wypowiedź lekarza z dorobkiem naukowym.

Kiedyś w nauce poważanie miał dobry styl polemiczny, naukowy, ale miażdżący przeciwnika w poważny sposób. Jednak jakoś chyba zaginął w końcu XX wieku. Najwięcej krytyki i tak zwanych wojen edycyjnych na np. Wikipedii jest z powodów ideologiczno-politycznych, a nie naukowych, niestety. Takie są klimaty. Na eioba te klimaty też zawitały. A prawda jest taka, że więcej ludzi woli poczytać teksty o zjawiskach nadprzyrodzonych niż zwalczać wszystko co ideologicznie nie pasuje pod hasłem pseudonauki.

Przykładowo wielu na eioba.pl nawet wypowiadało się krytycznie o teoriach Shipova. Ale na pytanie o wskazanie konkretnych błędów w teorii okazywało się, że tacy dyskutanci niestety nie czytali nic Shipova, a swą naukową wiedzą czerpią z brukowców. Jeden obiecał poczytać, ale jak dotąd polemiki nie przysłał. I taki jest żałosny koniec jak dotąd wszystkich, co twierdzili, że teoria Shipova to szajs. Naukowo nie mają nic do powiedzenia. Prawdopodobnie nie są w stanie zrozumieć o czym Shipov pisze. Pewnie za to, że nie mogą zrozumieć wzorków i tekstu po rosyjsku, odreagowują się emocjonalnie zdradzają objawy rusofobii zamiast naukowej polemiki. I tyle.

Zresztą hasło pseudonauka jako zarzut jest nadużywane ideologicznie, a niektóre środowiska ideologiczne zapinają w swej infantylności o czymś takim jak protonauka. Przykładowo psychotronika jest typową protonauką, a nie pseudonauką, jak chcą profesorowie i docenci od teologii i nauk pokrewnych typu kosmologia filozoficzna…

Tak, a niewątpliwie najbardziej uwiarygodniające są podpisy typu Prof. zw. dr hab. TEOLOGII Ixiński na tekstach o seksuologii i życiu pozagrobowym oraz ilości diabłów na główce od szpilki. A skoro o fizyce i generatorach darmowej energii nie pisał profesor zw. dr hab., to znaczy że czytamy nie koniecznie specjalistę, a może fantastyka nienaukowego. Tylko dlaczego nie jest to oczywiste dla studenta fizyki? Tego nie mogę pojąć…

===========

Z czasem dodam jeszcze więcej z pozostałych w archiwum komentarzy, gdyż jest to zaledwie część, a nawet dla samego siebie warto pamiętać swoje myśli na rozmaite tematy. Wszak poglądy zmieniają się z czasem, a za te które mam wielu chciało mnie wywalić z eioba.pl wielu pomawiało mnie, robiło złośliwe wpisy jakobym same plagiaty publikował. Taka widać dola czytanego autora…

Prema Dharmin

===========

komentarzy 14 to “Ezo-Bzdety”

  1. Marycha Says:

    Obserwuję pana od początku. I gratuluję sukcesów. Znaczy czytelników. Ci co pana tak nie lubią zwykle sami nie umią nic napisać. Jest pan jednym z kilku autorów, których da się czytać.

    Marycha

    • ezoteryka77 Says:

      Dziękuję za dobre życzenia. Awersja do innych psychologicznie często jest uzasadniona własnymi kompleksami, brakami, jak np. brak jakiś umiejętności. Potem taki typ wpisuje banialuki, jakoby mój tekst był plagiatem, bo nie odróżnia dzieła od informacji… I tak się ta Polska zawiść do bliźniego swego toczy i niszczy umysły ludzi w Polsce. Jak to się mówi: Charakter narodowy Polakatola…

  2. Michu34 Says:

    Chyba więcej tych komentarzy było. Jak zniknąłeś Prema, to nie ma tam już żadnych ciekawych komentarzy na poziomie intelektualnym. Same badziewia teraz, że szkoda czasu na przeglądanie…

  3. Wiesia Says:

    Eioba spada na psy od chwili, gdy zniknęli co poczytniejsi autorzy, do których się też Prema Dharmin zaliczałeś. Nic tam teraz wartościowego nie ma a jak się nawet by i znalazło, to i tak grupka nawiedzonych zwolenników badziewia będzie niszczyć wszystkie artykuły i odrzucać je bez powodu – promując badziewie swoich znajomych.
    Dobrze, że zebrałeś sobie tutaj swoje komentarze, bo szkoda by było je utracić. Każdy twój komentarz, to jak artykuł 🙂 przecież. Rzeczowo, Fachowo, Solidnie i MĄDRZE napisany!
    Brawo!

  4. zenobiusz Says:

    Wiem że nie na temat ,ale szukam sojuszników, w ważnej sprawie.!!!!

    Działa orgonowe ,broń ,czasów ostatecznych.

    Afryka i działa orgonowe w 2010 roku

    http://www.orgoniseafrica.com/orgonit-orgon-afrika-safari-expedition/orgone-energy-healing-with-orgonite-2010.html

    Całe południe Afryki, pokryte jest, wielu tysiącami dział orgonowych(patrz mapka link wyżej).A my???

    Jesteśmy dziesięć lat, “za Murzynami”

    Rodacy! Bracia i Siostry!! Do roboty, komu przyszłość miła.

    Do broni!!!!!! Nie słyszycie???? Larum grają.!!!!!

    Komplet materiałów,na temat jak zbudować cloudbuster w zakładce” Budujcie Cloud-bustery” u góry Strony Głównej.

    http://counter108.wordpress.com/2009/11/17/wilhelm-reich-i-ufo/

    Fragmenty tekstu, o zastosowaniu cloudbusterów, jako broni przeciwko UFO, przez odkrywce orgonu,Wilhelma Reicha.

    Reich dokonał przypadkowego odkrycia, które kilku oficerów Sił Powietrznych uznało za bardzo interesujące, włączając w to Generała Harolda Watsona, szefa wywiadu w Bazie Powietrznej Wright-Patterson.

    http://zenobiusz.wordpress.com/2010/05/28/dziala-orgonowe-bron-czasow-ostatecznyych/

  5. Undro Says:

    Prema Dharmin! Twoje komentarze to najlepszy artykuł z EIOBA.PL Serio. Nie ma lepszych tekstów ani autorów!

    POzdrawiam. Trzymaj tak dalej!!!

  6. Tantra Joga i Ajurweda Says:

    Zapraszam na Tantra Jogę i polecam stronkę http://ajurweda-joga-tantra.pl

  7. Pozycjonowanie Says:

    Cześć, Jestem ogromnie szczęśliwy, iż znalazłem tenże blog. Od groma wartościowych artykułów można tu znaleźć. Dzięki wielkie za publikowanie artykułów. Będę blog odwiedzał dość cyklicznie. Posiadasz może newsletters, bowiem coś nie mogę go odnaleźć ;/Mój kolega polecił mi ten blog I powiedział, że mi się spodoba. Miał 100% racji. Ten artykuł zdecydowanie uszczęśliwił mój dzisiejszy dzień, bo szukałem informacji, które znalazłem na tym blogu ponad 2 godziny w Google. Dzięki wielkie!

  8. Noemi Says:

    Nowatorskie, awangardowe artykuły z różnych dziedzin i tamatów synkretyzujące wiedzę ezoteryczną i naukową i komentarze Prema Dharmina na eioba. posłużą najinteligentniejszym i najdociekliwszym umysłom przyszłych epok do studiów, poszerzenia wiedzy, zmiany świadomości- bo taki genialny umysł zgromadził i przekazał tę cenną wiedzę.

  9. ebo Says:

    Instytut R.Monroe nadal istnieje a Polscy Obenauci maja sie dobrze i podrozuja w astralu.Widzieli tych,ktorym zalezy na negatywnych emocjach ludzkich.W astralu napotkali dwa olbrzymie statki UFO podazajace w strone Ziemi.Erich von Däniken od ponad pol wieku stara sie pokazac i udowodnic ich istnienie.Indianie Navaho o ktorych wspomina G.Braden powrotu UFO oczekuja na rok 2012.
    Serdecznie pozdrawiam ebo.

  10. ebe .com Says:

    Wydokonując gest uświadomienia ludzi traci się spiralę ufności do samego siebie. Zatem nauka dawania prawd winna być bez osobowa,bo to grozi zazdrością, itp. Szeroką wiedzą to esencja życia ten tekst powyższy przytacza tylko jedną sferę , druga winna być też opisana . Jin i jang . Do trzeciej nie mamy wglądu . Ta teoria mówi o świecie który traktowany jest jak powietrzu . Ten organizm to zbiór całego istnienia powstał jest i będzie . Ten organizm to iluzja . Czas nie istnieje dla tego organizmu a kieruje się on po spirali która jest naszym wyobrazeniem . Więc wir to powietrze a czas to rytm pulsacji organizmu . Od pytania do odpowiedzi nic nie dzieli.istnieje tylko jedno spirala i organizm , a wiedzą doświadczeń jest naszym poważaniem z tym organizmem. Wygląda na to że być to niebyć ,a za razem być . Jako powietrze i wir. Dusza która wie gdzie jest dostanie się do trzeciej części organizmu ,wyższego Ja. Całą wiedza wszechświata w kilku zdaniach

  11. http://www.picowiki.com/ Says:

    Hi there, this weekend is nice for me, because this occasion i am reading
    this enormous educational article here at my residence.

  12. www.youtube.com Says:

    I have read so many articles about the blogger lovers
    but this paragraph is genuinely a fastidious paragraph, keep it up.

  13. Joie Says:

    We are a bunch of volunteers and starting a new scheme in our community.

    Your weeb site offered us with useful information to work
    on. You havve performed a formidable job and our entire community will be thankful too you.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: