Mooji – Tony Moo Young – oszust z Jamajki i Londynu


Mooji – oszust Tony Moo Young z Jamajki i Londynu

Oszustów grasujących pod szyldami duchowego nauczyciela czy nawet mistrza jest coraz więcej, a niektórzy biją wszelkie rekordy ogłupiania naiwnych, którzy ślepo ufają każdemu potworkowi na jakiego trafią i nie dotyczy to tylko lokalnego polskiego podwórka, z jego skompromitowanymi postaciami pokroju Leszka Żądło i jego regresingowej ferajny czy Gryf144 i K12G – Andrzeja i Magdaleny Struskiej, Kajfel – Jakób Jakub Sztajber albo może Astromarii – Marii Sobolewskiej. Kompromitacja w dziedzinie duchowej to chodzenie więcej niż jeden raz przez pomyłkę do osobników takich jak opisywany poniżej Mooji. 

Mooji w kąpieli ze swoimi seks króliczkami z haremu sprofanował święte miejsca hinduizmu

Mooji w kąpieli ze swoimi seks króliczkami z haremu sprofanował święte miejsca hinduizmu

MoojiTony Moo – właściwie Anthony Paul Moo-Young, ur. 29 stycznia 1954 roku w Port Antonio na Jamajce. Mooyoung w 1969 wyemigrował do Londynu, gdzie rzekomo przez wiele lat pracował jako artysta, w rzeczywistości malował rzemieślniczo portrety na ulicy, a w późniejszym okresie również jako pozalekcyjny nauczyciel podstaw rysunku w Brixton College. Mooji jest obecnie uważany za duchowego lidera szarej strefy New Age z Londynu. Twierdzi, że pobierał nauki od Papaji. Mieszka na stałe w Anglii, ale równie często podróżuje po całym świecie nauczając o njuejdżowej duchowości wedle własnego pomysłu i pomylenia umysłowego. Znany jest z rzekomo prostoty przekazu oraz radosnego sposobu w jaki przemawia do słuchaczy. Jak wiadomo, tzw. proste przekazy skierowane są do ludzi naiwnych, o niskiej inteligencji, łatwych do omotania i zmanipulowania.

Mooyoung nigdy nie został wtajemniczony jako Swamin ani nauczyciel adwaita wedanty, zatem na pewno nie reprezentuje indyjskiego nauczania duchowego, pod które się bezczelnie i wrednie podszywa. Pozy przybierane przez Mooyoung’a przypominają skrzyżowanie Mahatma Gandhi z Bobem Marley’em i są powszechnie obśmiewane w brytyjskich kręgach duchowości wschodniej i ezoterycznej (okultystycznej). Mooji, lepiej znany jako Tony Moo, zażera się kilogramami kurczaków i kaczek, które zjada w najlepszych restauracjach w czasie swoich rzekomo duchowych podróży czy może tripów, zjazdów. W Indii powiada się, że ludzie zażerający się górą mięsiwa dziennie mają tyle wspólnego z duchowością i oświeceniem, co gówno z perfumami. 

Mooji czy Mooyoung to facet który w ludziach wywołuje raczej negatywne odczucia, wygląda jak jakiś dyktator czy kacyk z Ugandy czy innego afrykańskiego kraju z buszem. To pewnie zwyczajny wytrzeszcz, jaki ma 80 procent długoletnich narkomanów, w tym Hindusów, co całe życie ćpają gandzie i nie wiedzą jak się nazywają. Jamajka jak wiadomo słynie z powszechnego zaćpania i jest jednym z głównych światowych producentów dragów. Czasami pierwsze wrażenie jest niezwykle istotne, czasami to może być resentyment. Choć w przypadku rzadko zawodzi, nie mniej jednak staramy się osiągnąć dystans do tego typu przeczuć, gdyż w istocie ważne jest tylko Jestem, życie chwilą, jak to u narkomanów i osób z mózgami wypranymi przez wiele lat ćpania.  Czytaj resztę wpisu »

USUI REIKI – Moc Białego Światła a plaga zachodniego reiki i jego nawiedzonych pomyleńców


dr Mikao Usui Sensei

Magiczna Moc Białego Światła japońskiego Usui Reiki jest prawdziwa. Wokół Reiki narosło wiele mitów i nieporozumień sfabrykowanych przez zachodnich nawiedzeńców udających mistrzów i wielkich mistrzów. Jedni uważają, że nie ma lepszej metody uzdrawiania, a inni się z niej wyśmiewają. Wreszcie są i tacy, którzy straszą Reiki jako groźną satanistyczną sektą. Plaga zachodniego Reiki wynika z jej pożądania, niewiedzy, niedouczenia, złych wersji znaków, żądzy pieniądza zamiast rzetelnej nauki i braku etyki wśród ludzi, którzy ją wykorzystują. W sumie metoda Usui Reiki u swych podstaw jest prosta i skuteczna. Reiki znaczy – energia życia boskiej duszy. Jest ona niebiańskim magicznym Białym Światłem, deszczem Białego Światła. Uzdrawianie niebiańskim Białym Światłem było znane we wszystkich kulturach i zawsze przynosiło dobre efekty. Z kolei czynienie z tego faktu czegoś nazbyt niezwykłego, to zwykłe nieporozumienie.

Zabrałem się za napisanie tego artykułu, ponieważ od lat obracam się w środowisku, w którym spotykam wielu mistrzów Reiki i innych uzdrowicieli, a także czytałem artykuły dyletantów i nawiedzeńców, takich jak chociażby szef regreserów Leszek Żądło czy nawiedzonego oszusta Zbigniewa Ulatowskiego z Elbląga, dyletantów, którzy lubią pisać o czymś, o czym nie mają pojęcia. Pierwszy dyletant, Leszek Żądło nie ma żadnego pojęcia o Reiki tylko szuka klientów na swój regresing czyli oszukany i zmałpowany rebirthing, a drugi jest zaledwie cwaniakiem, który myśli, że jak kupił dyplom z nieistniejącym tytułem Wielkiego Mistrza Reiki, to rzeczywiście nim jest, a i ubzdural sobie w chorej głowie, jakoby był wcieleniem samego Mikao Usui. Znam i szanuję mistrzów z Japonii, autentycznych Mistrzów, którzy zasiewają Usui Reiki i znam takich, którzy zostali wyświęceni w zachodnich fikcyjnych liniach i szkołach, a są jedynie marnymi oszustami i często nawiedzonymi tytułem mistrza maniakami. Znam też wielu aktywnych uzdrowicieli posługujących się różnymi metodami, w tym Usui Reiki, tym prawdziwym, z Japonii.

Ten artykuł to nie atak na samo Usui Reiki, jednak uznałem, że powinienem zabrać głos, bo czym innym jest Moc Reiki, Moc magicznego Białego Światła, a czym innym plaga zachodnich reiki-oszustów, szczególnie tych najbardziej pomylonych, np. od Siostry Mariuszy Bugaj, która z nazwą Reiki podszywała się pod katolickie leczenie duchem świętym i rytuały bierzmowania odprawiała nad inicjantami, za co dostała zakaz działalności nawet od władz kościelnych. Łudzenie się rzekomą mocą doprowadziło do istnej plagi w zakresie uzdrowicielskich usług przy braku realnej praktyki z Białym Światłem. W roku 2000 mieliśmy w Polsce ponad 50 tysięcy zarejestrowanych uzdrowicieli, z czego większość stanowili absolwenci kursów zachodniego, fikcyjnego Reiki. W miarę upływu lat sytuacja na pewno jest już inna, niestety gorsza, tym bardziej, że zachodni oszuści zdobyli silną pozycję i autentyczne Usui Reiki z Japonii niszczą, dyskredytują, zwalczają coraz bardziej ordynarnymi metodami.

Przybyło mistrzów, kursantów i uzdrowicieli oszukanych rzekomym wtajemniczeniem w Reiki, które jest czczą fikcją. W miejsce Reiki tradycyjnego – według dr Mikao Usui, pojawiło się kilkanaście innych linii przekazu, które mają swych lipnych i oszukańczych mistrzów i adeptów. Ponadto między owymi farbowanymi mistrzami doszło do schizm i walki na poziomie energetycznym, chociaż ich Moc jest zaiste niewielka, a bywa, że żadna. Na poziomie kontaktów bezpośrednich panuje bowiem zasada wyrażania miłości dla wszelkich stworzeń, kadzenia i słodzenia. Oficjalnie nikt nikogo nie krytykuje, nie podważa autorytetu i okazuje rzekomą miłość na lewo i prawo. Bo przecież Reiki to miłość, a tymczasem gówno to prawda z tą New Age’ową miłością w Reiki. W Japonii ceni się lojalność, uczciwość i prawdę, twardą pracę, a nie miłość i stan lekkiego obłędu zwany miłosnym zakochaniem, który ceni się jedynie w prywatnych związkach miłosnych wzajemnych, a nie w rozwoju duchowym czy uzdrawianiu, gdzie potrzebny jest medyczny profesjonalizm i doświadczenie w leczeniu pacjentów. Jednak w zaciszu mieszkań zachodnich mistrzów Reiki i wśród zaufanych zwolenników zaczyna się dziać coś zgoła innego niż owa słodka zachodnia tylko miłość czy uzdrowicielski profesjonalizm. Tam zaczyna się dzielić świat na swoich i cudzych. Na swoich – oczywiście jedynych uczciwych i cudzych – oszustów czy uzurpatorów. Zachodni dzielą niesłusznie, bo nawet nie mają podstawowej rzetelnej wiedzy ani umiejętnosci z zakresu Usui Reiki.  Czytaj resztę wpisu »

Uwalnianie od uroków, czarów i klątw czarnej magii kościelnej


Uwalnianie się od kościelnego czarnoksięstwa 

Jak wiadomo, w całej historii chrześcijańskiego kręgu kulturalnego, księża, biskupi i prałaci oraz inni oficjele kościelni, także protestanccy używali czarnej magii do zwalczania swojej konkurencji. Kościół rzucał i ciągle rzuca swoje czarno-magiczne klątwy na osoby zajmujące się Świętą Magią, także na wszelką duchową i wyznaniową konkurencję. Każdy człowiek zajmujący się boskim okultyzmem, ezoteryką, hermetyzmem, gnozą, magią, wiedzą tajemną poddawany jest katolickim i chrześcijańskim klątwom czarno-magicznym, które księża i pastorzy nazywają zwykle egzorcyzmami. Już wieki temu eksperci od magii, okultyzmu i ezoteryki wskazywali, że przed działaniami innych złych czarnoksiężników trzeba się chronić, bronić, uwalniać i zabezpieczać. Ludzie praktykujący metody magiczne zwykle stosują jakieś energetyczne zabezpieczenia przez spodziewanymi atakami magicznymi, jednak rzadko, stanowczo zbyt rzadko owe magiczne ochrony stosują przeciwko czarciemu duchowieństwu chrześcijańskiemu, a w Polsce szczególnie przeciwko duchowieństwu katolickiemu, zielonoświątkowemu i baptystycznemu, bo to akurat najczęstsze znane źródła czarno-magicznych ataków na dobrych Białych Magów, ezoteryków czy ogólnie osoby zajmujące się wiedzą tajemną. 

Na czarnomagiczne ataki chrześcijańskie, w tym katolickie, najbardziej narażone są osoby, które prowadzą jakieś grupy, szkoły czy kursy w których naucza się wiedzy tajemnej, magii lub jakichkolwiek dziedzin wiedzy ezoterycznej, nawet astrologii czy numerologii. Z powodu czarnomagicznych ataków kościelnego aktywu i jego złoczynnych aktywistów oazowych mogą się pojawiać rozmaite problemy zdrowotne, życiowe, rodzinne, a także zaburzenia psychiczne lub nawet śmierć. Ogólnie, jeśli pojawiają się oznaki ataku czarnomagicznego w postaci magicznych znaków czy dolegliwości nietypowych i niepoddających się leczeniu lub nawracających, a osób z najbliższego otoczenia nie identyfikujemy jako źródła owego demonicznego ataku, wtedy na pewno należy podjąć działania odsyłania czy blokowania czarnomagicznego wpływu uroków i klątw kościelnych. Niektóre osoby, takie, co od dzieciństwa zajmują się sztukami magicznymi, ezoteryczną wiedzą czy okultystyczną ścieżką duchowego rozwoju, mogą odczuwać nawet skutki katolickich czy chrześcijańskich klątw z poprzednich wcieleń. Mogą mieć także wspomnienia lub cielesne ślady po torturach i zamordowaniu przez watykańską czy protestancką inkwizycję. Ze wszystkich tych oznaka działania szatańskiej czarnej magii kościelnej trzeba się leczyć, oczyszczać, uzdrawiać, a także trzeba podjąć silne i radykalne uwalnianie od wszelkich wpływów katolickiej czarnej magii na siebie, swoją rodzinę, słój dom czy mieszkanie, na swoją pracę i otoczenie, a nawet trzeba niwelować wpływ katolickich czarów satanistycznych na całą okoliczną miejscowość.

Już nawet proste modlitwy o uwolnienie od kościelnych czarów, uroków, klątw i wszelkich oddziaływań potrafią znacząco niwelować i osłabiac wszelkie szkodliwe działania czarnych sutannowych czarnoksiężników.

„Oczyszczam się, oczyszczam, oczyszczam, od wszelkich kościelnych wpływów, czarów, uroków i klątw na mnie, moją rodzinę, moje życie i moją działaność, oczyszczam się, oczyszczam, oczyszczam się teraz i na zawsze!”  Czytaj resztę wpisu »

Regresing miał zmienić życie – ryzykowny psychizm w sekcie


Regresing miał zmienić życie… Ryzykowny psychizm w sekcie 

Leszek uspokajał, że mogą być przejściowe kłopoty finansowe, ale to minie. Energia z kosmosu, gdzie wysyłali pieniądze, miała wrócić. Mówił: „wydawaj, bo inaczej zatrzymujesz w kosmosie energię”. Leszek uspokajał, że mogą być przejściowe kłopoty finansowe. Ale to minie. Energia z kosmosu, gdzie wysyłali pieniądze, miała wrócić. Mówił: „wydawaj, bo inaczej zatrzymujesz w kosmosie energię”. Kazał wszystkim nauczyć się szacunku do pieniądza. Banknoty miały być wyprostowane, ułożone w portfelu. Zmięte nie wracały. Zaczęli modlić się do pieniędzy.

Regresing - regress

Regresing – regress – uwstecznienie – cofanie się w rozwoju, cofanie się wstecz

Leszek, specjalista obróbki skrawaniem po zawodówce, potrafi wyleczyć raka, uleczyć duszę, sprawi, że będziesz bajecznie bogaty. Jest wiarygodny dla swoich klientów. Klientami, nie pacjentami nazywa zwolenników regresingu, którym szczepi jego zasady od 25 lat jeżdżąc po Polsce starym samochodem. – Cudem się z tego uwolniliśmy – przyznają dziś Elżbieta i Jan. – Ale do dzisiaj zbieramy jego gorzkie owoce. To manipulowanie ludźmi dla pieniędzy, wyrafinowana psychomanipulacja.

Poznanie Leszka

Elżbieta niczego nie poszukiwała, nie była zagubiona, nie potrzebowała duchowego wsparcia. Nie miała powodów, żeby w to wchodzić. Miała Janka, pracę, mieszkanie. Była menedżerem w jednym z funduszy emerytalnych. Dyrektorem regionalnym był Dariusz. Regresing miał być nowym, doszkalającym kursem. Dariusz był nim zafascynowany. Pojechali na obóz pod Piotrków Trybunalski w pięknym i drogim pensjonacie. Dla najlepszych sprzedawców i menedżerów. Był listopad, późna jesień.

Weszli do ciemnej sali, na stole świeczka, obok dzwoneczek. Elżbieta pamięta słowo-klucz, którego nie zapomni do końca życia – „prosperity”. To słowo przewijało się potem w regresingu. Szkolenie miało pomóc funkcjonować im, menedżerom, w świecie pieniędzy i bogactwa. Wieczorem biegli przez las, kąpali się nago w rzece, krzyczeli na całe gardło, taki tam powrót do natury. Gdyby nie Janek, wtedy jej chłopak, uciekłaby gdzie pieprz rośnie.

Tak poznali Leszka, szefa polskiego regresingu. Jej pierwszy raz, wtedy, na obozie. Praktykowała z Leszkiem. Miała oczyścić mięśnie ze stresu. Po wszystkim czuła, jak wychodzą z niej promienie. Dosłownie. Miała wizje słonecznych piasków. Nigdy potem to się nie zdarzyło. Taki kop transowy.  Czytaj resztę wpisu »